sobota, 11 sierpnia 2012

III. BIGBANG (one shot)


Obudziła go potworna suchość w ustach. Po chwili poczuł, że strasznie boli go też głowa. Przeklinał się w duchu. Jak mógł się tak urżnąć?
Jednego teraz był pewien. Leżał bezpiecznie w łóżku.
Otworzył ostrożnie oczy. Światło raziło go nie miłosiernie, oczy zaszły łzami, ale mimo to zaczął rozglądać się bacznie po pokoju. Lustrował każdy kąt, gdy nagle zdał sobie sprawę, że to nie był jego pokój.
T.O.P poderwał się raptownie, strącając czyjąś głowę ze swojego ramienia.
Rozejrzał się jeszcze raz. Był w pokoju lidera.
Z lekkim przerażeniem spojrzał na osobę leżącą obok niego i aż jęknął gdy zobaczył obok siebie GD.
Ten tylko mruknął coś przez sen i przekręcił się na drugi bok.
Powoli, bardzo powoli docierało do niego co wydarzyło się wczoraj wieczorem.
Podniósł kołdrę do góry i znów jęknął. Ku rosnącemu przerażeniu zarówno on jak i G-Dragon byli nadzy.
Wplótł palce w swoje smerfowe włosy i zaczął gorączkowo myśleć.
Położył się powoli na poduszce i zaczął głęboko oddychać, żeby się uspokoić. Za wszelką cenę musiał sobie przypomnieć, co zaszło między nimi.
Spojrzał na plecy lidera. Był pewien, że gdy tylko się obudzi będzie trupem.
Zamknął oczy. Stanął mu przed nimi moment w którym wchodził z chłopakami do baru.
Nie był to duży bar. Jeden z tych, co zapewniał chodź trochę prywatności.
Po długich namowach Tabi dał się przekonać i wybrał się z nimi na drinka. Jakoś specjalnie nie miał na to ochoty, ale nie chciał tez sam siedzieć w domu.
Kolejnym pozytywem tego miejsca było to, że znajdowało się tuż obok ich domu.
Usiedli w najbardziej oddalonym kącie baru i zaczęli rozmawiać. O zespole, o ich nowej płycie, o dziewczynach, o innych zespołach. Gadali o wszystkim. Niemal nie zauważyli jak pierwsza butelka „zrobiła” się pusta.
Rozochocony tą dawką alkoholu Seungri niemal pobiegł po kolejną flaszkę.
Większość zespołu miała dość mocną głowę i potrafiła pić. Większość, bo maknae był w tym kompletnie beznadziejny.
W połowie drugiej butelki zaczął pleść bez ładu i składy. Kleił się do wszystkich i mówił zdecydowanie zbyt głośno.
Daesung i Taeyang, którzy też już byli lekko wstawieni zaoferowali się , że odprowadzą go do domu.
T.O.P i G-Dragon zostali sami. Opróżnili butelkę do końca, zaśmiewając się ze słabej głowy maknae.
- Ja pasuje. – Powiedział opróżniając kieliszek.
Tabi spojrzał na niego spode łba. Czuł jak alkohol szumi mu w głowie, ale po mimo to chętnie by się jeszcze napił.
- No liderze, daj spokój. – Dźgnął go łokciem w bok. Doskonale wiedział, że Jiyong uwielbiał być tak nazywany, a rzadko bywał. – Ze mną się nie napijesz?
GD spojrzał na lekko zaróżowione policzki przyjaciela. Sam też czuł lekko miękkość w nogach.
A co mi tam., pomyślał i zamówił kolejną butelkę.
Z chwili na chwilę otwierali się coraz bardziej. Najpierw zaczęli obgadywać resztę zespołu wybuchając co chwilę głośnym śmiechem.
Ze spraw zespołu zeszli na sprawy prywatne. Zaczęli gadać o kobietach.
- Umawiasz się z kimś? – Zagadnął Tabiego.
- Żartujesz?! – Wybełkotał. – Nawet, gdybym miał czas, to jakoś specjalnie nie mam ochoty.
- Co? Czemu? Dobra dziewczyna nie jest zła. – Zażartował GD.
- Sam wiesz jak to jest. W większości wypadków one lecą na nasz wygląd i kasę. Rzadko która chce poznać nas bliżej.
Lider zamyślił się na chwilę nad słowami przyjaciela.
- Może i masz rację. – Powiedział, po czym wyzerował kolejny kieliszek i nie czekając na swojego towarzysza znów go napełnił.
- A ty GD? Jak tobie się układa?
Westchnął potężnie. „Jak jemu się układało?” Dało się to podsumować jednym słowem.
Do dupy.
To właściwie dwa słowa., pomyślał.
- Podobnie jak u ciebie. Klęska nieurodzaju.
Wymienili spojrzenia i roześmiali się.
G-Dragon na dłużej zatrzymał na nim spojrzenie. Zawsze uważał, że T.O.P jest przystojny. Jakby się nad tym zastanowić to wszystkie jego dziewczyny zostawiały go właśnie dlatego, że ciągle o nim nawijał. Nie widział w tym nic złego. W końcu przyjaźnią się od lat.
- Seung Hyun idziemy do domu?
- Możemy iść, ale dopiero jak skończymy flaszkę. – Zamachał prawie pustą butelką przed nosem lidera.
Po niecałych piętnastu minutach, zataczając się na każdym kroku ruszyli do domu.
Całą drogę podśmiewali się, raz udało im się nawet zaliczyć porządną glebę.
Mimo iż ich dom znajdował się tuż za rogiem udało im się do niego dotrzeć dopiero po jakieś pół godzinie.
Weszli do środka uciszając się nawzajem, śmiejąc się i znów uciszając. Ledwo udało im się zdjąć buty.
Obijając się o meble ruszyli powoli do swoich pokoi.
W pewnym momencie GD potknął się o własne nogi i wyrżnął by jak długi, gdyby Tabi nie złapał go w porę.
- Żyjesz? – Zapytał śmiejąc się cicho.
- Taa… - Wyprostował się i zobaczył, że twarz przyjaciela jest tuż obok jego.
Kierowany odruchem, tak właściwie nie wiedząc co robi wpił się w usta rapera.



  
 

 
T.O.P z początku nie wiedział co się dzieje. Dopiero po  krótkiej chwili zrozumiał czuje usta dotykają jego.
Coś w nim pękło. Tak długo nie czuł czyjegoś ciepła. W tym momencie nie miało dla niego znaczenia to, że całuje się z mężczyzną.
Położył dłoń na policzku lidera i odwzajemnił pocałunek.
Czując to Jiyong zarzucił mu ręce na szyję i przyciągnął do siebie.
Spleceni w uścisku zaczęli zmierzać do pokoju lidera.
Seung Hyun odgarnął długą grzywkę z twarzy GD. Otworzył drzwi jedną ręką i obaj wpadli do środka zatrzaskując je za sobą.
Zrzucili z siebie pospiesznie kurtki. G-Dragon wsunął dłonie pod jego koszulkę i ściągnął ją z niego.
Połączyli się znów w długim pocałunku. Tabi wsunął jeżyk do ust przyjaciela i zaczął pieścić ich wnętrze.
Kwong nie pozostawał mu dłużny. Odpowiadał na pieszczoty, tak jak i on bawił się jego językiem, wodził opuszkami palców po jego nagich plecach.
Tabi pchnął go na łóżko i niemal zdarł z niego koszulkę ukazując jego szczupłą sylwetkę. Położył się obok niego i drobnymi całusami zaczął badać kształt jego szczęki. Językiem sunął po szyi wywołując u niego dreszcze podniecenia i ciche jęki.
Schodzi coraz niżej. Gdy doszedł do sutków zaczął je drażnić, zataczać wokół nich kółka, nadgryzał je lekko, co powodowało, że GD był bliski szaleństwa. Te początkowo trochę nieśmiałe pieszczoty wywoływały u niego ciche okrzyki rozkoszy.
Zgrabnym ruchem usiadł na Tabim i zatopił się w jego wargach. Ich miękkość i smak były niepowtarzalne. Oboje nigdy czegoś takiego nie czuli. Kompletnie się w tym zatracili, nie myśleli o tym co robią, ani tym bardziej o tym jakie będą konsekwencje tego zachowania. Liczyło się tylko tu i teraz.
Czując rosnące podniecenie Jiyong sięgnął do paska spodni i zaczął się z nim mocować. Po dość długiej chwili udało mu się rozpiąć jego spodnie i trochę niezdarnie (ale skutecznie) je zdjąć. Swoich za to pozbył się wyjątkowo szybko.
Seung Hyun przyciągnął go do siebie zmuszając tym samym do ponownego pocałunku. Nie umiał tego opisać, ale bliskość GD sprawiała mu radość, czuł się bezpieczny, czuł się sobą. Wodził dłońmi po nagim torsie przyjaciela , czuł jak pod wpływem jego dotyku ciało lidera pokrywa gęsia skórka. Chciał tylko jednego. Znaleźć się jeszcze bliżej Jiyonga, jeszcze bardziej poczuć jego ciepło.
G-Dragon jakby wyczuł co dzieje się w umyśle Tabiego i pospiesznie ściągnął z siebie (i z niego) resztki garderoby. Jego pragnienia były niemal identyczne. Coś w głębi niego podpowiadało mu, że pragnął tego od dłuższego czasu.
Wciąż siedząc na nim okrakiem wziął do ręki jego nabrzmiałą męskość i zaczął delikatnie wsuwać ją w siebie. Nigdy nie robił tego z mężczyzną, więc nie spodziewał się takiego bólu. Syknął cicho, ale nie przerwał. Zacisnął szczelnie powieki. Słyszał tylko jęki T.O.P pod sobą. Gdy w końcu poczuł, że członek przyjaciela wszedł w niego do końca potrzebował dłuższej chwili na odpoczynek.
Choi nigdy czegoś takiego nie czuł. Odbyt lidera zaciskał i rozluźniał się na przemian na jego penisie. Uprawiał już sex, ale nigdy nie odczuwał tego tak intensywnie.
Spojrzał na jego twarz, lekko zarumienioną od alkoholu i bólu.
Podniósł się na łokciach, a następnie usiadł i przytulił GD do siebie.
Ta nagła zmiana pozycji wywołała cichy syk u Kwonga.
- Wszystko dobrze ? – Wyszeptał mu w obojczyk.
- Taa… - Odpowiedział ledwo słyszalnie.
- Dasz radę?
Ale zamiast odpowiedzi GD zarzucił mu ręce na szyję, pocałował go krótko, ale namiętnie, po czym zaczął wolno poruszać biodrami.
Tabi odrzucił głowę do tyłu. Mimo iż dopiero zaczęli, było mu tak niewyobrażalnie przyjemnie. Instynktownie zaczął się poruszać w rytm ruchów Jiyonga. Roskosz przesłaniała mu wszystko.
GD czuł jak ból odchodzi i pojawia się doznanie, którego nigdy wcześniej nie odczuwał. Zachłannie poruszał biodrami, chcąc odczuć to wyraźniej. Gdy poczuł, że Tabi porusza się w nim coraz szybciej kompletnie się nie kontrolując krzyknął, a plecy wygięły mu się w łuk.
Seung Hyun odchodził od zmysłów, czuł jak jego penis pulsuje z pożądania, jak rozkosz zalewa jego ciało. Krzyki i jęki G-Dragona podniecały go jeszcze bardziej. Czuł jego bliskość niemal każdą komórką ciała.
Nagle przestał się poruszać w jego wnętrzu. Oburzony Kwong otworzył oczy i ze świstem wciągnął powietrze. Choi uśmiechnął się tylko, pocałował go i zmusił by położył się na plecach, po czym bez żadnego ostrzeżenia wszedł w niego do końca, wywołując u niego krzyk rozkoszy.  
Poruszał się w nim coraz szybciej. Każde kolejne pchnięcie było coraz mocniejsze, ale za razem sprawiało coraz większą przyjemność.
Obaj stracili panowanie nad swoim głosem.
Przyjemność jaką sobie nawzajem dawali – tylko to się liczyło.
- Jiyong ja zaraz… - Wydyszał T.O.P
- Ja też…
Kilka mocnych pchnięć i przez ich ciała przetoczył się potężny orgazm.
Tabi opadł na niego oddychając ciężko. W życiu czegoś takiego nie przeżył. Pocałował G-Dragona. Ich języki splatały i rozplatały się w dzikim tańcu zapewniając siebie nawzajem o tym co się wydarzyło.
Gdy w końcu oderwali się od siebie Seung Hyun położył się obok Kwonga, a ten położył głowę na jego ramieniu i nie wiedzieć kiedy obaj zasnęli.
T.O.P otworzył z przerażeniem oczy. Nie mógł uwierzyć w to co się stało poprzedniego wieczora. To było jak jeden z tych porąbanych snów z których człowiekowi ciężko się obudzić.
Wstał pospiesznie, wciągnął na siebie bokserki, pozbierał swoje rzeczy i czym prędzej poszedł do swojego pokoju.
Tu przebrał się w pidżamę i na razie postanowił udawać, że nic się nie stało. Przynajmniej przed resztą zespołu.
Po cichu poszedł do kuchni. Miał nadzieje, że wszyscy jeszcze śpią. Tak jednak nie było.
Przy stole siedział skacowany Seungri i Daesung, który najwidoczniej miał z niego niezłą polewkę.
Przy kuchence stał Taeyang i smażył jajka.
- Cześć wszystkim. – Wszedł dziarskim korkiem do kuchni. – Jak tam głowa boli?
Poklepał maknae po ramieniu, a ten mruknął tylko coś niewyraźnie.
Wziął sok z lodówki, a zamykając ją napotkał zaciekawione spojrzenie Taeyanga.
- O której wczoraj wróciliście. – Zagadnął go przyjaźnie.
- Nie wiem. – Odparł zgodnie z prawdą. – Nie patrzyłem na zegarek.
- No tak. W końcu miałeś inne rzeczy do roboty.
Tabi zamarł. Nie możliwe, żeby wiedział. Spojrzał przyjacielowi w twarz. Ten tylko uśmiechnął się lekko.
Cholera! On wie!, pomyślał.
Spanikowany spojrzał na Daesunga. Na jego twarzy igrał identyczny uśmieszek.
Na całe szczęście Seungri był za bardzo zajęty swoim kacem, żeby coś zauważyć.
- CHOI SEUNG HYUN! – Dało się słyszeć krzyk lidera. – Do mojego pokoju!
Ogarnął go strach.
No to już nie żyje., pomyślał.
Nie pewnie wyszedł z kuchni i od razu zobaczył lidera w drzwiach swojego pokoju.
G-Dragon jak tylko go zobaczył poczuł jak żołądek zbija mu się ze strachu. Wszedł do pokoju i poczekał na jego przyjście.
- Zamknij drzwi. – Powiedział cicho.
Tabi zamknął je i oparł się o nie. Popatrzył na Jiyonga. Mimo iż bał się tego co zaraz usłyszy, na jego widok coś dziwnego działo się w okolicach jego żołądka.
- Czy… - zaczął – czy pamiętasz co się wczoraj wydarzyło.
- Tak.
GD tylko pokiwał głową. Odwrócił się przodem do niego.
- Czy ty też czułeś…?        
- Czy ty też czułeś…? – Powiedzieli jednocześnie.
- Co?
- Co? Ty mów pierwszy. – Wtrącił T.O.P
Lider wziął głęboki oddech i spojrzał mu w oczy.
- Czy ty też czułeś, że to co wczoraj zrobiliśmy… że nie robiliśmy nic złego?
Czuł się strasznie, mówiąc tak zawstydzające słowa. Mimo to nie odwrócił wzroku.
Seung Hyun poczuł jak robi mu się gorąco, jak bez powodu chce mu się śmiać.
Ruszył powoli w stronę Jiyonga, po czym przytulił go do siebie, zaśmiał się cicho i szepnął:
- Tak też tak myślę.     

     

9 komentarzy:

  1. wiem, że piszę ci to przy każdej notce, ale to jest najprawdziwsza prawda, że piszesz tak świetnie i realistycznie. ^^ czekam na kolejne one shoty. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaa, moje Bangi <333 cudoowne! Matko, uwielbiam twoje fanficki *o* mam nadzieję, że szybko napiszesz ciąg dalszy tego z Szajniakami, bo jestem strasznie ciekawa, co będzie dalej między Jinkim a Kibumem *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. cuudoooo, ale nie moge sie doczekac dalszej czesci Shineee <33333 Czekam i czekam ;c

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne <33 Nie mogę się doczekać na następne one shooty.
    Chciała bym jakiś z B.A.P lub SuJu <33
    Zeluś *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Omo, jaki realistyczny opis XD pochwalam. Zdanie 'Przy kuchence stał Taeyang i smażył jajka.' - wymiata.

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko! To było zajebiste! Chcialam wiedziec co bedzie potem >.< Nie piszesz przypadkiem opowiadania o milosci T.O.P'a i GD ? Jak nie to napisz i mnie poinformuj :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetne poprostu bosssskie!!!

    OdpowiedzUsuń