sobota, 9 lutego 2013

III. SHINee (Zakład)







Ludzie nie chętnie się zakładają, głównie dlatego, że boją się przegranej i konsekwencji swojej porażki. A jednak to zrobią, zakładają się niemal notorycznie. Ale dlaczego ?
Głownie dlatego, że słyszą jedno magiczne zdanie. Kilka wyrazów jest w stanie sprowokować ludzi do niekiedy głupich rzeczy.
- Nie zrobisz tego Kim Jonghyun! – Te właśnie słowa wypowiedział jego przyjaciel Kim Kibum.
Siedzieli właśnie w szkolnej stołówce, on Jonghyun – uczeń przed ostatniej klasy liceum, Key drugoroczniak oraz Lee Taemin ich niezwykle uroczy najmłodszy kolega.
Tego dnia rozmawiali o ich wspólnym znajomym Choi Minho. Był niezłym ciachem (jednym z najprzystojniejszych kolesi w szkole) i laski zrzucały by majtki na jedno jego spojrzenie gdyby chciał. Ale nie chciał. Był cholernie tajemniczy, nawet gdy przebywał ze swoimi przyjaciółmi rzadko otwierał się w pełni.
I właśnie ta jego skrytość sprowokowała Kibuma do wymyślenia szatańskiego planu, w który za wszelką cenę chciał wciągnąć Jonghyuna. A dlatego ? Bo uważał że to będzie naprawdę zabawne.
- JA tego nie zrobię ?! – Jjong wyszczerzył zęby w uśmiechu. – Pewnie, że to zrobię.
Chwycił dłoń Kibuma i przysunął je ku Taeminowi.
- Przecinaj.
Ale nim maknae zdążył choćby unieść dłoń, ktoś inny przeciął zakład.
- Więc co takiego zrobisz? – Spytał niby obojętnie Minho.
Usiadł przy ich stoliku razem z uczniem ostatniej klasy Lee Jinkim, który od dobrego miesiąca nie robił nic innego tylko siedział nosem w książkach – uczył się do egzaminów na zakończenie szkoły.
Jonghyun zarumienił się lekko. Kto jak kto, ale Minho nie mógł się dowiedzieć o temacie ich zakładu.
- A nic takiego. – Wtrącił Key. – Mam pewną … umowę z Dinozaurem.
- Umowę? – Zainteresował się Onew odrywając się na chwilę od opasłej książki, którą czytał.
- Nie ważne hyung. Jeśli wszystko pójdzie dobrze zobaczysz na własne oczy wynik naszej umowy.
I uśmiechnął się złośliwe do Jjonga, na co przeszły mu ciarki po plecach.
Już zaczynał żałować, że zgodził się na ten zakład.



Jonghyun szedł do domu bardzo powoli. Gdy chodził lepiej mu się myślało. Nie wiedział jak ma się zabrać za tę zakład.
Zastanawiał się czemu w ogóle się na to zgodził. Gdyby Kibum nie uraził jego męskiej dumy w życiu by się w to nie wpakował. W końcu cena za przegraną była wysoka – przegrany przejdzie w samej bieliźnie po placu szkolnym. A na to nie mógł sobie pozwolić.
Zaczął kolejne okrążenie wokół domu. W głowie miał kompletną pustkę. Nie wiedział od czego ma zacząć.
Zakład dotyczył oczywiście osoby jego dongsaeng Choi Minho.
 A wszystko zaczęło się od rozważań Key na temat jego orientacji seksualnej. Przez tę cholerną tajemniczość nie mógł go rozgryźć, co strasznie go irytowało. Więc zaproponował zakład. Jeśli Jonghyunowi uda się sprowokować go do pocałunku wtedy wygra zakład. Tylko jak on to zrobi?
Po cholerę on się zgodził na tę zakład?!



Od zawarcia zakładu minęły trzy dni. Jonghyun nie kiwnął nawet palcem by cokolwiek zrobić w tej sprawie, a czas biegł nieubłaganie o czym złośliwie przypominał mu Key niemal na każdej przerwie.
Podczas przerwy obiadowej siedzieli jak zwykle w piątkę. I co było niezwykłe wszyscy oprócz Jonghyuna się czegoś uczyli.
Przysiadł nieco zdezorientowany obok nich. Czuł się trochę nieswojo, gdy jako jedyny się siedział nosem w książkach.
- Nic z tego nie rozumiem! – Zeszyt Minho poderwał się w powietrze po czym klepnął na środek stołu.
Bling wziął go do ręki i otworzył na ostatnim temacie. LOGARYTMY. Uśmiechnął się pod nosem. Matematyka była jego konikiem.
- Przecież to jest proste. Wytłumaczyć ci?
- Ratujesz mi życie hyung. Jutro mam sprawdzian a nie rozumiem z tego ani literki.
Jjong wstał z lekkim uśmiechem na ustach. Okrążył stół, stanął za Choi i pochylił się tak, że klatką piersiową dotknął jego pleców. Kładąc przed nim zeszyt rzucił wyzywające spojrzenie Kibumowi. Może jednak uda mu się wygrać ten zakład?
- Patrz Minho, tutaj musisz …
I przez resztę przerwy tłumacząc mu jak rozwiązać poszczególne zadania, a raczej próbował tłumaczyć bo miał wrażenie że żadne z jego słów nie dotarło do mózgu jego dongsaenga mimo iż mówił praktycznie wprost do jego ucha.
- Nic z tego hyung. – Ponownie chciał rzucił zeszytem, ale Jjong go powstrzymał. – To nie twoja wina, ja po prostu tego nie chwytam.
- Spokojnie Minho, przecież w dziesięć minut nie ogarnąć całego materiału.
I jakby na potwierdzenie jego słów zabrzmiał dzwonek ukrócając ich dalszą naukę.  
- To może … przyjdziesz do mnie dzisiaj po szkole ?
Jonghyun był trochę zaskoczony tą propozycją, ale to mogła być idealna okazja żeby wygrać zakład.
- Hm… czemu nie ? Jeśli uda mi się jakoś ci pomóc to mogę ci tłumaczyć to choćby całą noc. – Rzucił Minho lekki uśmiech.
Wychodząc ze stołówki zauważył lekki grymas złości na twarzy Kibuma. Zaśmiał się cicho do siebie, może uda mu się uniknąć upokorzenia na oczach całej szkoły.   



Nigdy nie był w domu Minho. Tak właściwie to nawet nie kojarzył gdzie on mieszkał.
Całą drogę do jego domu przeszli w milczeniu. Jonghyun czuł się nieco zdenerwowany, mimo iż nadarzyła się okazja by sprowokować go do pocałunki, wciąż nie wiedział jak ma się za to zabrać.
Weszli do środka i ku zaskoczeniu starszego nikogo oprócz nich nie było.
- O której wracają twoi rodzice? – Zapytał zdejmując buty.     
- Nie wrócą. Mieszkam sam.
Jjonga zamurowało. Patrzył na niego w osłupieniu nie wiedząc jak zareagować.
- Jak to?
- Normalnie. Koniecznie chciałem uczyć się w Seulu, a rodzice nie mogli tak po prostu zrezygnować ze swojej pracy, więc za zgodą i pod nadzorem szkoły mieszkam sam.
- Musi być ci ciężko.
- Nie jest tak źle. – Minho wszedł do kuchni by wstawić wodę na herbatę. – Hyung będziesz tak stał w drzwiach? Ciężko ci będzie wytłumaczyć mi coś z takiej odległości.
Zreflektował się i ruszył jego śladem do kuchni. Mieszkanko był małe , ale przytulne – pokój z kuchnią i łazienką.
- Ładnie tu. – Uśmiechnął się wchodzą bez pytania do pokoju.
- Skromnie. – Powiedział stając za nim z kubkami w ręku, stał bardzo blisko niego. – Rozgość się hyung.
- D-dziękuję. – Wziął kubek i upił łyk. – No to zaczynamy…



W trzy godziny przerobili niemal cały materiał do sprawdzianu.
Jonghyun niechętnie ujawnił przed Minho, że musi nosić okulary do czytania. Myślał, że pośmieje się chwilę i pokpi tak jak to zrobił Kibum, ale się przeliczył. Choi poprzyglądał mu się przez moment po czym stwierdził, że wygląda uroczo, co spowodowało pojawienie się rumieńca na policzkach starszego.
Przez pewien czas myślał, że w końcu rozgryzł tego dzieciaka, ale w gdy przychodziły takie chwilę jak ta boleśnie przekonywał się, że nie ma racji. I w takich momentach niechętnie przyznawał rację Key, ta jego cholerna tajemniczość była strasznie irytująca.
- Hyung o czym tak myślisz? – Odgarnął zagubiony kosmyk z jego twarzy. – Dwa razy pytałem cię o to zadanie.
- Ach wybacz… odpłynąłem. – Spojrzał na kartkę i z zaskoczeniem stwierdził, że zadanie jest zrobione poprawnie. – Nie masz o co pytać, jest zrobione w całości dobrze.
- Naprawdę? – Uśmiechnął się promiennie do kartki. – Jesteś świetnym nauczycielem.
- No ba! W przyszłości zostanę wychowawcą, dzieciaki będą mnie uwielbiały.
- Może lepiej nie. Skrzywisz im psychikę i co wtedy? – Jonghyun wymierzył mu cios w ramię, którego zgrabnie uniknął. – Chcesz coś do picia?
- Pewnie, może być cokolwiek. – Krzyknął za nim gdy Minho wychodził z pokoju.
Jjong podszedł do okna i wyjrzał za nie. Słońce chyliło się ku zachodowi. Jego czas też się kończył, a wciąż nie wiedział jak ma sprowokować Minho.
Poczochrał włosy zrezygnowany. Jak mógł dać się tak podejść Kibumowi. Ten zakład od początku był przegrany.
Oparł czoło o zimną szybę i westchnął potężnie. Będzie musiał wybrać jakąś ładną bieliznę na spacer na oczach całej szkoły.
- Coś się stało? – Minho stanął za nim, jednocześnie obejmując go w pasie.
- C-co? Nic tak tylko myślę… - Bling próbował delikatnie uwolnić się z jego uścisku, ale na nic to się zdało.
- Jak wygrać zakład?
Jonghyun zamarł. Tego się nie spodziewał. I ten jego spokojny ton. Jak to było możliwe, że on się dowiedział …
- Skąd o tym wiesz?
- Obaj jesteście zbyt oczywiści. Na początku nie wiedziałem o co dokładnie się założyliście, ale wczoraj zauważyłem jak mi się przyglądasz po czym z rezygnacją kręcisz głową, a dalej nie trudno było się domyślić o co chodzi. – Gorący oddech owiał ucho Jonghyuna, który zadrżał w jego ramionach.
- Skoro się o wszystkim dowiedziałeś to zakład jest nie ważny.
- Teraz … to ja o tym zdecyduje. – Puścił go, ale tylko po to by obrócić go do siebie przodem. – Key nie potrzebnie cię w to wciągnął.
- O czym ty mówisz? – Rzucił mu zaskoczone spojrzenie.
- Od dłuższego czasu próbował wybadać moją orientację, ale na nic to się zdawało, co doprowadzało go do szewskiej pasji.
- Wiedziałeś o wszystkim?
- No powiedzmy. – Zaśmiał się serdecznie z zagubionej miny przyjaciela. – A co byś powiedział gdyby pomógł ci wygrać ten zakład?
I nie czekając na odpowiedź nachylił się i cmoknął go lekko w rozchylone ze zdziwienia usta.
- C-co? – Jonghyun cofnął się o krok, dotykając przy tym swoich ust. Potrzebował chwili by zrozumieć jego słowa. – A jak Key się dowie? Przecież on nas …
Nie dokończył zdania bo Choi przyciągnął go do siebie i połączył ich usta w pocałunku. Ale ten był zupełnie inny niż poprzedni, był przepełniony uczuciami jakich Kim w życiu nie doświadczył. Pasja, pożądanie, namiętność? Nie potrafił ich dokładnie określić. Nie mogąc dłużej się powstrzymać wplótł mu palce we włosy, przyciągając go bliżej. Ten pocałunek go wciągał, miękkie usta Minho odbierały mu jasność myślenia. Jęknął przeciągle, gdy jego ręce znalazły się na jego pośladkach.
Minho uśmiechnął się lekko. Wsunął język do jego ust i mocniej ścisnął jego pośladki. Jego hyung tak genialnie reagował. Naparł na niego, zmuszając tym samym by cofnął się w stronę łóżka. Mruczał cicho, gdy place Jjonga wodziły po skórze jego głowy, po jego karku.
Nagle odsunął się od niego. Oddychał ciężko, policzki miał zarumienione, a usta nabrzmiałe od pocałunku. Aż się prosiły o dalsze pieszczoty.
- My nie powinniśmy … ja nie jestem gejem. – Cofnął się jeszcze o krok.
Minho podrapał się za uchem. Widząc go takiego pragnął go jeszcze bardziej. Jego ulubiony hyung, z którym zazwyczaj ciężko było mu się dogadać, który denerwował się o byle co, który często kłócił się z Kibumem teraz stał przed nim rumieniąc się z jego powodu.   
- Więc… - Podszedł do niego i spojrzał mu prosto w oczy. - … czemu zgodziłeś się na ten zakład?
Jonghyuna zamurowało. Nie wiedział co ma odpowiedzieć. Po jąkał się przez chwilę po czym zamilkł. Nie rozumiał swoich uczuć, przecież nigdy wcześniej nie podobał mu się żaden facet. Ale … ale Minho tak bosko całował!
- Sam nie wiem! – Wybuchnął w końcu. – Kibum mnie sprowokował. Nie myślałem nad tym co robię!
- To teraz też nie myśl.
Minho w mgnieniu oka pokonał dzielącą ich odległość i wpił się w jego usta.
Jonghyun jęknął, gdy znów poczuł jego czułe wargi na swoich. Mimo iż to nie był jego pierwszy pocałunek, pierwszy raz czuł się w ten sposób. Chciał jeszcze bardziej poczuć Minho, chciał móc dotykać jego ciała, chciał … pragnął go.
Choi ponownie ułożył swoje dłonie na jego pośladkach, ale tym razem w innym celu. Wziął go na ręce, a Jjong oplótł go nogami w pasie. Przeniósł go na łóżko, a ledwo zdążył położyć go na nim już zaczął rozpinać mu koszulę.

Jonghyun nie pozostawał bierny. Rozpinając koszulę od mundurka Choi przez przypadek urwał kilka guzików, ale nie przejmował się tym. Kiedy jego oczom ukazała się klatka piersiowa przyjaciela nie mógł powstrzymać pomruku uznania. On sam też miał się czym pochwalić, ale ciało Minho wyglądało jakby wyrzeźbił je sam Bóg. Przejechał dłonią po umięśnionym brzuchu, a pod wpływem jego dotyku mięśnie napinały się mocno, a z gardła młodszego wydobywał się przytłumiony pomruk. 
Kiedy w końcu Minho rozpiął jego koszulę, najpierw przejechał dłonią po całej długości klatki piersiowej, a zaraz za nią ruszyły jego usta, obsypując ją tysiącem drobnych pocałunków. Zjechał trochę niżej po czym zatoczył kółko językiem wokół jego sutka, a drugiego zaczął drażnić palcami.
Jonghyun starał się nie jęczeć, chociaż było mu niesamowicie dobrze, Czuł jak jego sutki twardnieją, jak jego męskość zaczyna się prężyć chociaż wciąż ukryty był pod materiałem spodni.
Odepchnął go nagle od siebie, po czym pocałował go lekko, a następnie dał mu do zrozumienia, żeby położył się na plecach. Usiadł mu na kolanach i zaczął wodzić dłońmi po jego nagim torsie. Z podziwem patrzył na jego napinające się mięśnie. Nachylił się i namiętnie go pocałował. Nigdy by nie pomyślał, że Choi Minho może być aż tak doświadczony w tych sprawach. Nie chciał uchodzić za gorszego. Oderwał się od niego i uśmiechnął się lekko, po czym z premedytacją otarł się o jego krocze. Nie mógł powstrzymać szerokiego uśmiechu, gdy usłyszał jęk wydobywający się z gardła młodszego. Poruszał się miarowo drażniąc ich erekcję, które z chwili na chwilę stawały się coraz twardsze. Jonghyun ledwo kontrolował swój głos. Mimo iż ich penisy wciąż były ukryte pod ubraniami odczuwali coraz większą przyjemność.
Niespodziewanie Minho przekręcił się tak, że znów był górze. Zaczął z pasją całować usta swojego hyunga, jednocześnie rozpinając mu spodnie. Wsunął dłoń w spodnie i ścisnął jego członka, a do jego uszu dobiegł głośny jęk. Jego reakcje pobudzały go jeszcze bardziej. Ściągnął z niego spodnie, chwilę później pozbywając się swoich.
Jjong poczuł, że się rumieni. Penis młodszego był sporo większy od jego. Przez chwilę poczuł zazdrość, że Minho został tak hojnie obdarzony przez naturę.
Ale nie dane mu było długo się na tym zastanawiać, ponieważ poczuł jak Minho dotyka jego dziurki.
- Czemu to ja mam być na dole?! – Krzyknął z lekkim oburzeniem w głosie.
- A czemu by nie? – Zmysłowy szept zabrzmiał w uchu Jjonga. – Z resztą hyung… jesteś tak cholernie uroczy, że za żadne skarby świata nie mogę pozwolić ci dominować.
I pocałował go, wsuwając jednocześnie palec w jego wnętrze. Gorąco jakie go przywitało było niezwykle podniecające. Zaczął miarowo nim poruszać, by jak najlepiej go rozciągnąć. Po chwili dołożył kolejna dwa palce. Musiał się śpieszyć, czuł się coraz bardziej podniecony, czuł, że z chwili na chwilę pragnął go coraz bardziej. Gdy poczuł, że jego hyung jest odpowiednio przygotowany, wyciągnął place i otarł się penisem o jego wejście.
- Nie… - Wysapał Jonghyun. – On się tam nie zmieści…
- Spokojnie Jonghyuna … - Wyszeptał.
Bling poczuł, że jego wnętrze jest rozrywane. Członek Minho zagłębiał się w niego powoli i delikatnie, ale mimo to odczuwał niewyobrażalny ból. Zacisnął dłonie na ramionach Choi, starał się nie wydobywać z siebie żadnego dźwięku, ciężko mu się nawet oddychało.
- Jestem już cały w środku hyung.
Minho pogładził starszego po policzku, dostrzegł w kąciku oka łzę, którą niemal natychmiast starł ją pocałunkiem. Mimo iż pragnął go tak mocno, źle czuł się z tym że Jonghyun odczuwa tak silny ból. Nie poruszał się nawet o milimetr. Czekał. Wiedział, że musi przyzwyczaić się do jego obecności w swoim wnętrzu.
- Hyung, mogę się poruszyć ? – Zapytał po chwili.
Jjong z wahaniem skinął głową. Poczuł jak Minho wsuwa i wysuwa się powoli. Tym razem bolało już zdecydowanie mniej. Uśmiechnął się zachęcająco do niego by kontynuował. Choi poruszał się leniwie w jego wnętrzu, oddychając ciężko wprost do jego ucha. Każde kolejne pchnięcie powodowało, że ból usuwał się w cień, a jego miejsce zastępowała perwersyjna przyjemność.
Minho czuł, że jest już na skraju, odbyt Jonghyuna zaciskał się na jego męskości prosząc o więcej. Starał się być delikatny, ale czuł, że już długo nie wytrzyma.
- Wybacz mi, ale nie mogę się już dłużej kontrolować …
Chwycił go za biodra i uniósł je lekko po czym wszedł w niego mocniej i do końca.
Jonghyun krzyknął przeciągle, bo Minho trafił idealnie w jego prostatę. Zaczął nieświadomie poruszać biodrami domagając się więcej.
Choi uśmiechnął się lekko i zaczął poruszać się dość szybko fundując im obu pewną drogę do spełnienia. Wystarczyło kilka mocnych, zdecydowanych pchnięć by w pokoju rozbrzmiały ich zachrypnięte okrzyki potwierdzające siłę orgazmu jaki zawładnął ich ciałami…



 Jonghyun stał w oknie klasy i podobnie jak cała szkoła wpatrywał się w postać, która przemierzała szkolny plac w uroczych czarnych bokserkach w różowe misie. Tylko i wyłącznie w nich.
Kibum przegrał, więc musiał ponieść karę.
Zaśmiał się na wspomnienie dzisiejszego poranka, gdy Minho bez żadnych oporów podszedł do niego w szatni i zafundował mu namiętny, głęboki pocałunek. Na co Key zgubił szczękę.
A teraz gubił godność.
Poczuł jak ktoś obejmuje go w pasie. Pocałował go delikatnie w szyję po czym ułożył głowę na jego ramieniu.
- Hyung robisz coś dzisiaj? – Wymruczał mu do ucha.
- Nie, a co 
- A pomógłbyś mi w angielskim?  


31 komentarzy:

  1. Końcówka mnie rozwaliła :P Już ja widzę ten ich angielski hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Booskie. :D
    "- Czemu to ja mam być na dole?! – Krzyknął z lekkim oburzeniem w głosie.
    - A czemu by nie? – Zmysłowy szept zabrzmiał w uchu Jjonga. – Z resztą hyung… jest tak cholernie uroczy, że za żadne skarby świata nie mogę pozwolić ci dominować." - powaliło całkowicie. Myślę, że ten angielski będzie naprawdę wspaniały... xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam również do siebie. Chciałabym poznać Twoją opinię. http://anomie-world.blogspot.com/

      Usuń
  3. hahaha no nieeee Jong jako uke?! nie wierze >.< Ten seksowny facet jako uke hahaha napewno to bd ciekawa lekcja anfielskiego xd

    OdpowiedzUsuń
  4. W związku z początkową sytuacją przypomniał mi się pewien kawał, którego nie będę podawała (chyba, że ktoś chce?) i strasznie się uśmiałam... Jeszcze bardziej niż normalnie powinnam xD
    Minho... ten zakład to ci był całkiem na rękę, co? :P
    Nie spodziewałam się czegoś takiego, ale zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Biedaczek Kibum sam sobie wykopał dół... Szkoda mi, że poniósł taką karę, ale sam ją wymyślił, więc niech ma xD
    Podobnie jak Angel, też widzę tę ich naukę... Taa... to chyba bardziej biologii niż angielskiego :P
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahah końcówka genialna :D Ogólnie rzecz biorąc nie przepadam za paringiem JongHo, ale... podobało mi się. Wizja Key w bokserkach w misie też jest interesująca xD
    Cóż, pozostaje mi tylko życzyć weny ^^ Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń
  6. nie lubię polskich fanfików ale ten dobrze sie czytało :) mam na myśli to że nei lubie jak faceci zachowują sie jak dziewice... no ale w koncu trzeba wytyczyc kto jest na górze a kto pod nie? :D
    ale koncówka switna :D miałam tą wizje przed oczami... bidulek :D
    zapraszam też do siebie ^^ http://mentalbreaker74.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Yaaay, to było naprawdę cudowne! *___* Uśmiałam się jak głupia i szkoda wielka, że opowiadanie to nie było dłuższe. Już nie mogę się doczekać następnego. Dużo weny życzę! :3

    OdpowiedzUsuń
  8. ASDFGHJKL....wielbię cię i to co piszesz i to jak piszesz.Czytam czytam a tu nagle koniec i chcę więcej.
    Bokserki w misie hahaha! Biedny Key xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Nominowałam cię ;)
    http://sham-vs-love.blogspot.com/2013/02/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam Cię ^^
    http://opowiadania-kuroshitsuji.blogspot.com/2013/02/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Yo yo! Nominowałam cię! Zapraszam: http://fanfics-yaoi-levi.blogspot.com/2013/02/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Nominowałam Cię ^^
    http://mleko-bananowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Agdsjhjdfsk *___*
    Nienawidzę tego pairingu... Ale to jest piękne <3

    Nominowałam cię ^^
    http://yaoi-kpop-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. My także nominowałyśmy Cię do "The Versatile Blogger" ^^
    http://mankaizocha.blogspot.com/2013/02/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Boże wiecie co? zawsze myslałam że to zdarza się tylko w anime ale...poszła mi krew z nosa xd

    A to oznacza że jest perfekcyjne <3

    @zayline_

    OdpowiedzUsuń
  16. To chyba mój ulubiony one-shot. Czytam go już chyba dwudziesty raz i pewnie dużo razy tak zrobię, bo poprawoa mi humor :-) Ja właśnie uwielbiam ten paring. Świetne od początku do końca. No i te bokserki w misie, pasują mi do Divy idealnie. Nie wiem jak wpadłaś na końcówkę, bo jest awwwwww... Dobra, ja już nic mądrego nie wymyślę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzień dobry :D Wpadłam na twojego bloga wczoraj i pochłonęłam wszystkie notki, co znaczy że piszesz niesamowicie xd Masz we mnie nową wierną czytelniczkę, piszę, żebyś wiedziała że twoja praca nie jest na marne i uszczęśliwia inne osoby ^^ Tylko tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  18. Końcówka powala ! Świetny blog !

    OdpowiedzUsuń
  19. Genialne! Podoba mi się Twój styl! Bardzo :D Życzę weny ~!

    OdpowiedzUsuń
  20. O matko, moje drugie w życiu JongHo i choć szczerze nie znoszę tego pairingu, to one-sjot podobał mi się całkowicie. Genialny! Przez całe opowiadanie zastanawiałam się, kogo dasz jako uke i zdziwiłam się, że był to Jjong. On praktycznie w każdym pairingu jest seme, więc trochę nie mogłam się do tego przekonać, niemniej... kurde, lubię to! :D
    Mnóstwa weny życzę i zapraszam do siebie: http://yoru-ni-sasayaku.blogspot.com/ :33

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwszy raz czytam ff z tym pairingiem i baaaardzo mi się podobało <3
    Idealnie wymyślone i z humorem :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Omomo!~ Super ff! Bardzo ciekawy koncept!^.-
    Strasznie spodobał mi się ogółem Twój blog~ ^.-
    Idę czytać dalej^^
    Życzę weny!
    Hwaiting~

    OdpowiedzUsuń
  23. Jedno słowo: UWIELBIAM. Jeszcze jak sobie wyobraziłam Divę zapieprzającą w bokserkach w misie to różowa wata z mózgu. Nie no. Kobieto piszesz tak cudownie, że ja nie mogę no. Weź oddaj trochę talentu ;c
    Hwaiting~

    OdpowiedzUsuń
  24. ahahahah to było genialne, tylko tutaj Jonghyun jako uke ahahahah

    OdpowiedzUsuń
  25. O matko *-* Zakochałam sie xd Nie czytałam jeszcze ff o Minho i Jonghyun'ie ^^ Ale ten był cudny :3 <3

    Zapraszam, też pisze ff http://shinee-fanfic-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. awwwwwwww
    czmu to tylko one shot? <3
    to jest zajebiste

    OdpowiedzUsuń
  27. TO JEST WSPANIAŁE!!!!!!!
    Tak sie dawno nie usmiałam, niektóre momenty są mega śmiechowe xD ;)
    Nieźle piszesz, duże uznanko ^^
    Hahaha i ten podział na seme i uke <3 no boskie :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz powinien pojawić się tutaj rok temu, ale nie wiem, co się stało, że go nie ma... Jeden z moich pierwszych one shotów. Tyle mam z nim wspomnień. Chcę opisany angielski, ale chyba już się nie doczekam. Cudownie piszesz, unnie <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Rozwaliło mi mózg. -A czemu to ja mam być na dole?
    Tekst roku XD

    OdpowiedzUsuń
  30. 1-wlasnie zniszczyła mi UB XD
    2-kilka błędów się wkradlo, jednak mimo to dość Milo się czyta
    3-musisz trochę udoskonalić rozwijanie zdań do trochę dłuższych niż kilka wyrazów, a konkretniej zdanie pojedyncze.
    4-weny życzę, cnie xd

    OdpowiedzUsuń