czwartek, 2 maja 2013

III. SHINee (Zastępstwo)

Co tu dużo będę pisać ;) Zapraszam was do czytania i liczę na nasze komentarze :*
Za wszystkie szczere opinie bardzo wam dziękuję, wiele one dla mnie znaczą <3

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~






Alkohol czyni ludzi słabymi, czasami agresywnymi, a czasami uroczymi i skorymi do zwierzeń.
Właśnie taki po dużej ilości alkoholu był Kim Jonghyun. Otwarty, towarzyski, po prostu tulił się do wszystkich napotkanych ludzi.
Ale tym razem było inaczej. Jonghyun siedział sam w salonie i dopijał drugą butelkę soju. Siedział i pił, a łzy spływały mu po twarzy. Już nawet nad nimi nie próbował zapanować, bo po co ? Teraz mógł ryczeć ile chce i pić ile chce.
A to wszystko przez tę dziwkę. Przez jedną kobietę, która w niecałe pół godziny zniszczyła jego plany na przyszłość, zdeptała jego uczucia i złamała mu serce. No trzeba było przyznać, że jest wszechstronna.
Robił dla niej wszystko, nie raz pędził do niej na łeb na szyję zawalając grafik. Przez nią zaniedbywał zespół. Ale robił to wszystko bo ją kochał. A teraz zamierzał utopić miłość do niej w alkoholu …
Dopił resztę i niemal natychmiast otworzył trzecią. Chciał zapomnieć o niej, o tym co do niej czuł, o tym przeklętym uczuciu pustki, które pojawiło się gdy usłyszał z jej ust „Ale z nami koniec Jonghyuna”. I ten jej ton. Jakby kupowała bułki w sklepie, nie dało się  nim wyczuć ani grama smutku, czy też współczucia. Jakby to co ich łączyło, nic dla niej nie znaczyło, jakby te miesiące, dni, godziny spędzone razem były dla niej tylko zabawą, pustą igraszką.
Pił coraz więcej, nie zwracając uwagi ani na smak ani na potworne pieczenie w gardle ani na coraz większe zawroty głowy.
Z każdym kolejnym łykiem znikało to palące poczucie winy. Przecież to nie była jego wina, że ta zdzira go zostawiła. Robił dla niej wszystko, był na każde skinie, kochał ją do szaleństwa, ale ona nie potrafiła tego docenić. I to była jej strata. Znajdzie sobie inną, która go doceni, pokocha całym sercem.
Otarł twarz z łez. Musiał przestać się mazać. Dopił ostatni łyk i cisnął butelką w kąt. Nie zwrócił uwagi nawet czy się potłukła czy nie. Było mu teraz wszystko jedno …



Niemal od progu poczuł zapach alkoholu. Prawie jakby wszedł do gorzelni.
Był razem z resztą chłopaków w Busan na nagraniu programu, ale musiał wrócić wcześniej, ponieważ wezwała go wytwórnia. Miał uczestniczyć w jakimś tam projekcie. Jakoś go to teraz nie interesowało. Jedyne o czym marzył to ciepłe, wygodne i własne łóżko.
Już miał iść prosto do swojego pokoju, gdy coś go tknęło. Jedyną osobą, która mogła pić teraz w domu był Jjong.
Poczuł jak serce podjeżdża mu do gardła. Starszy Kim nie miał w zwyczaju pić w samotności. On wręcz tego nie cierpiał.
Wszedł niepewnie do salonu i jego oczom ukazał się obraz nędzy i rozpaczy.
Jonghyun spał na dywanie obejmując pustą butelkę. W kącie leżała kolejna potłuczona. Co takiego musiało się stał, że jego hyung tak się załatwił?
Podszedł do niego i potrząsnął nim lekko. Nie dało to większych rezultatów.
- Hyung obudź się. Nie możesz tutaj spać, bo się przeziębisz. – Szepnął łagodnie. Zawsze mu się wydawało, że ten człowiek jest jak duże dziecko, które potrzebuję wiecznej opieki. Ale to czyniło go poniekąd uroczym …
- Kibum? – Otworzył lekko oczy zamglone od alkoholu. – Ty mnie nie opuścisz prawda?
Łza spłynęła po jego policzku. Key niemal natychmiast otarł ją wierzchem dłoni. Nie wiedział o co może chodzić, co takiego mogło się stać, że Jjong tak się zachowuje?
Nagle zrozumiał. Zobaczył na stoliku podarte zdjęcia Jonghyuna i jego dziewczyny, chodź ze stanu zdjęć i starszego wynikało raczej, że to raczej jego była dziewczyna.
Mimo nieszczęścia i smutku swojego przyjaciela poczuł się niewymownie szczęśliwy. Bling znów będzie tylko dla zespołu, tylko dla niego …
Z ledwością podniósł swojego hyunga i zaczął prowadzić go do pokoju. Kilkukrotnie prawie by się przewrócili, ale za każdym razem w ostatniej chwili udawało mu się złapać równowagę. W końcu udało mu się doprowadzić zataczającego się przyjaciela bezpiecznie (nie licząc paru siniaków) do łóżka. Niemal rzucił go na nie, sam przy tym tracąc równowagę. Wylądował obok niego i już miał się podnieść, gdy Jonghyun zarzucił mu rękę na plecy i niemal przygwoździł go do łóżka z siłą, której nie spodziewałby się po osobie pijanej.
- Nie odchodź …
Wyszeptał wyjątkowo wyraźnie.
Key położył się spokojnie obok niego i położył mu dłoń na policzku.
Patrzenie na jego cierpienie było dla niego nie do zniesienia. Gdyby tylko mógł coś zrobić …



Wydawało mu się, że to jeden z TYCH snów, a to było ostatnie czego mu teraz było trzeba Czuł na swojej skórze gorące dłonie, a za nimi podążały usta. To było takie przyjemne …
Otworzył oczy i zdał sobie sprawę z tego, że nie śni, że Jonghyun naprawdę obcałowuje jego klatkę piersiową.
- Hyung! Co ty wyprawiasz?! – Odepchnął go od siebie, mimo że jego serce krzyczało by tego nie robił.
- Proszę … Pozwól mi. – Wyszeptał zbliżając się do niego. – Pozwól mi o niej zapomnieć …
Złożył czuły pocałunek na jego wargach. Key doskonale wiedział, że Jjong jest wciąż pijany, że nie powinien pozwolić mu na to, ale nie potrafił go odepchnąć nie jego, nie teraz …
Jonghyun nie wyczuwając oparu ze strony młodszego ucałował go czule, ale już dożo bardziej zdecydowanie. Czuł, że dzięki tym słodkim ustom zapomina o całym bólu, że są dla niego niczym lek na złamane serce.
Oderwał się od niego i zaczął powolną wędrówkę wzdłuż linii szczęki, po długiej smukłej szyi. Nie bawił się w zdejmowanie koszulki Key, po prostu podciągnął ją do góry i obdarzał drobnymi pocałunkami każdy napotkany fragment skóry.
Kibum czuł przyjemne mrowienie w miejscach, których dotykał straszy. Chciał czuć się szczęśliwy, chciał oddać się tym uczuciom bez reszty, ale gdzieś w głębi jego podświadomość wciąż przypominała mu o tym, że Jonghyun nie robi tego dlatego, że go kocha, że go pragnie, ale dlatego, że chce zapomnieć o NIEJ, o kobiecie, którą kochał całym sercem. Ta myśl nie dawała mu spokoju, była tak bolesna, niemal paliła go od środka, ale po mimo tego nie potrafił go odepchnąć, kazać mu żeby przestał. Dla niego liczyło się tylko to by jego ukochany hyung przestać cierpieć, żeby z jego oczu w końcu przestały płynąć łzy… on sam się w tym momencie nie liczył …
Jonghyun wyłączył myślenie. Dział metodycznie, chcąc jak najszybciej osiągnąć spełnienie. Nie dbał o to czy jest delikatny, czy zostawia ślady na jego ciele, ponieważ to ciało było jego lekarstwem na złamane serce, tylko to się liczyło. Niemal zerwał z niego spodnie wraz z bokserkami. Przejechał dłońmi po jego bladych nogach i kształtnych pośladach i poczuł jak pod wpływem jego dotyku Key drży. Nachylił się i dość brutalnie wpił się w jego usta. Wtargnął do ich wnętrza nie  czekając na pozwolenie. Z zapamiętaniem pieścił wnętrze ust młodszego.
Młodszy Kim starał się odpowiedzieć na pocałunki starszego, ale ledwo nadążał za jego tempem. Zarzucił mu ręce na szyję chcąc przyciągnąć go bliżej, ale Bling zgrabnie wyplątał się z jego objęć i bez żadnego przygotowanie wszedł w niego od razu i do końca. Kibum wrzasnął z bólu. Nie tak sobie wyobrażał swój pierwszy raz z mężczyznom i to z mężczyznom którego kochał ponad wszystko …
Po jego policzkach spłynęły łzy, oddech był nierówny, niemal urywany. Nie było mowy o tym, żeby było mu przyjemnie. Jonghyun poruszał się w nim szybko i chaotycznie. Kibum czuł jego gorący oddech na swojej szyi i czuł łzy, które kapały na jego t-shirt. To było dla niego nie do wytrzymania, mimo iż trzymał ukochaną osobę w swoich ramionach, mimo że był tak blisko niego, to miał wrażenie, że Jjong nie myśli teraz o nim, że w jego głowie wciąż była ta kobieta. Ta myśl była dla niego nie zniesienia. Chciał żeby o niej zapomniał, żeby przestał cierpieć, żeby znów się uśmiechnął … dzięki niemu.
Kilka ostrych, szybkich pchnięć i Jonghyun doszedł rozlewając się w jego wnętrzu. Doszedł z jej imieniem na ustach…
Kim Kibum nigdy się tak nie czuł. Bling opadł na niego i niemal od razu zasnął. Objął go mocno i rozpłakał się, płakał jak dziecko, nie mógł się uspokoić… Chociaż obejmował go z całych sił on wciąż nie był jego, mimo że zrobił dla niego nawet to, mimo że mu się oddał, to wciąż nie zagościł w jego sercu …
Za to jego serce pękło. Miał wrażenie, że ktoś rozbił je na miliony małych kawałeczków, że już nigdy nie zostanie wyleczone, połączone w całość.
Ułożył Jonghyuna na poduszkach i otulił kołdrą nie przestając płakać. Pochylił się i delikatnie ucałował jego usta.
W tym momencie wszystko się skończyło…



- Jesteśmy! – Wydarł się maknae wpadając do mieszkania.
W odpowiedzi usłyszał ciszę. Rozejrzał się zdziwiony po mieszkaniu. Wszędzie było wręcz nieskazitelnie czysto, co było bardziej niż niepokojące.
Wpadł do kuchni jak strzała i zobaczył Key czytającego gazetę i kubkiem w ręce. I z ogromnymi worami pod oczami.
- Hyung! – Wypiszczał niemal Taemin. – Co ci się stało? Czemu tu jest tak czysto?!
Kibum spojrzał na niego bez większego zainteresowania. Teraz mało co go interesowało. Ale musiał przyznać, że widok zmartwionego Taemina był w pewien sposób pokrzepiający.
- Nie mogłem zasnąć, więc zająłem się sprzątaniem.
- A gdzie Dinozaur? – Minho rzucił na dzień dobry.
- Śpi i nie prędko się obudzi. – Odpowiedział z wymuszoną obojętnością. – I zanim się obudzi muszę wam o czym powiedzieć.
- Czyli jednak coś się stało? – Onew dołączył do nich ostatni i był tak samo zdziwiony jak reszta stanem zastanym w mieszkaniu.
- Taak, Jonghyun nie będzie w najlepszym stanie jak się obudzi, po pierwsze dlatego, że sam opróżnił trzy butelki soju, a po drugie dlatego, że rzuciła go dziewczyna.
W kuchni zapanowała cisza. Mogli spodziewać się wszystkiego, ale nie tego. Od niemal roku ich przyjaciel spotykał się z tą dziewczyną, wszyscy się spodziewali raczej ślubu, a nie rozstania …
- Rozmawiałeś z nim ? – Minho odezwał się pierwszy.
- Można tak powiedzieć. Chociaż nie był w skory do rozmowy. – Ale to innych rzeczy jak najbardziej, pomyślał cierpko.
- Ale mówił coś? – Taemin chyba najbardziej się tym przejął. Key musiał przyznać, że dzieciak był w tym swoim zmartwieniu strasznie słodki.
- Z jego słów można było wywnioskować, że nie chce żebyśmy i my go opuścili. – Starał się mówić spokojnie. By ukryć swoje zmieszanie potargał czuprynę maknae.
Taemin przypatrywał się uważnie Key. Miał wrażenie, że coś było nie tak, że jego eommie też się coś stało. Kierowany odruchem wstał i przytulił go mocno.
- Ej młody tylko się mi tu nie rozklejaj. – Kibum poklepał go po plecach. Poczuł się lekko spanikowany, bo takie zachowanie nie pasowało do młodszego, a wbrew pozorom był całkiem bystry.
- Pamiętaj hyung, zawsze możesz na mnie liczyć. – Szepnął mu do ucha i puścił. – To co robimy z Jonghyunem ?
- Jak to co ? Wspieramy. I chowamy alkohol. – Minho dodał po chwili zastanowienia.
Wszyscy zgodnie pokiwali głowami.
Kibum odetchnął z ulgą kiedy poszli się rozpakować. Nigdy nie przypuszczał, że taki dzieciak jak Taemin tak łatwo go rozgryzie…



Mijały dni, a Jonghyun czuł się coraz lepiej, a to wszystko dzięki przyjaciołom z zespołu. Wspierali go, nie zadawali nie potrzebnych pytań, po prostu przy nim byli.
Od tego pamiętnego wieczora nie tknął alkoholu, głównie dlatego, że nic nie pamiętał, ani tego że tyle wypił, ani tego że Kibum wrócił wcześniej, ani tego jak trafił do łóżka. Była tylko jedna wielka czarna dziura.
A propos Key! Kompletnie nie rozumiał jego zachowania. Od tego wieczora, praktycznie w ogóle nie myślał o swojej ex, ponieważ jego myśli całkowicie zaprzątała zespołowa Diva.
W ogóle się do niego nie odzywał, jeśli nie musiał, zamienił się z Minho i mieszkał teraz z Taeminem i nie wiedzieć czemu wzdrygał się nieznacznie jeśli Jonghyun go dotknął. Oczywiście na scenie zachowywał się normalnie, był profesjonalny jak zwykle, ale gdy tylko gasły światła reflektorów powracała ta nieznośna obojętność.
Bling kilkukrotnie próbował z nim porozmawiać, ale bezskutecznie. Zbywał go za każdym razem jakimś błahym powodem. Starszy chciał się dowiedzieć co takiego się stało, co zrobił, że Key go ignoruje?
Jak na razie musiał pogodzić się z tym, że od młodszego tej odpowiedzi nie uzyska?



Taemin siedział na łóżku i próbował zrozumieć całą sytuację. Od ich powrotu z Busan eomma dziwnie się zachowywał, to nie ulegało wątpliwości. Chociaż wcześniej był  w dobrej komitywie z Blingiem, to teraz unikał go jak ognia i traktował go jak największe zło. Maknae doskonale wiedział, że Key nie miał w zwyczaju chować w sobie urazy do kogoś, on po prostu mówił tej osobie prosto z mostu co o niej sądzi i na tym zwykle kończyła się sprawa.
Ale tym razem było kompletnie inaczej. Jego hyung unikał głównego wokalisty, jeśli nie musiał to z nim nie rozmawiał… to zachowanie był bardziej niż dziwne.
Ostatnio nawet na myśl przyszło mu nawet, że Kibum mógłby … ale nie to było przecież niemożliwe.
Śledził sylwetkę Key wchodzącego do pokoju i postanowił zapytać, w końcu kto pyta nie błądzi.
- Hyung … czy ty może kochasz się w Jonghyunie?
Młodszy Kim słysząc te słowa zakrztusił się wodą i spojrzał przerażony na maknae. Jak … skąd …? Przecież on nie mógł zauważyć!
- Co ty mówisz … nie żartuj tak.
- Czyli jednak miałem rację. Chociaż ciężko mi w to uwierzyć. Czemu nic nie powiedziałeś? – Powiedział tonem rozpieszczonego dziecka.
Key spojrzał na niego i bezsilnie opadły mu ramiona. Na tego dzieciaka nie było siły.
- A co miałem mówić? Było lepiej dla wszystkich jak tylko ja o tym wiedziałem. – Wyszeptał siadając na łóżku.
- Ale nie dla ciebie. Hyung! Czemu się tak męczyłeś?! Czemu nic mi nie powiedziałeś?! Może mógłbym ci jakoś pomóc, może…
- Nikt nie mógł mi pomóc tylko ja mogłem coś zrobić.
- ‘Mogłem’? A co teraz już nie możesz?!
- Nie. – Opowiedział krótko.
Taemin spojrzał na niego podejrzanie. Czyli jednak coś się wtedy wydarzyło, to nie było tylko złudzenie, że Kibuma coś gryzie.
- Wtedy jak wróciłeś wcześniej do domu… coś się między wami wydarzyło? – Zapytał cicho i zauważył, że Key zadrżał lekko na te słowa. To była dla niego wystarczająca odpowiedź.
Młodszy wstał ze swojego łóżka i usiadł obok swojego hyunga. Przytulił go mocno do siebie, tak jak on to robił gdy maknae miał gorszy dzień. Po chwili poczuł, że Key zaczyna niekontrolowanie drżeć, a na jego bluzkę zaczynają spadać pojedyncze łzy.
Taemin pierwszy raz w życiu poczuł ochotę by kogoś uderzyć, by przerobić Blinga na miazgę.
- Nie żałuję tego. – Wyszeptał pomiędzy jednym a drugim chlipnięciem. – I wiem, że zrobiłbym to jeszcze raz, gdybym musiał. Ale boli mnie to, że ona wciąż jest dla niego ważniejsza, że to ją wciąż kocha, że on nic nie pamięta …
Głos mu się załamał, nie był wstanie nic więcej powiedzieć. Czuł jakby jego miłość zatruwała go od środka i wiedział że nie ma na to żadnego lekarstwa…



- Jesteś pewien, że to dobre wyjście z tej sytuacji? – Jinki wszedł do przedpokoju. Gdy Kibum wczoraj zasnął maknae od razu do niego przyszedł i o wszystkim mu opowiedział. Myślał, że to dobry pomysł i się nie pomylił.
- Chyba będę musiał nauczyć Taemina dyskrecji. – Wysyczał przez zaciśnięte zęby.
- Nie wiń dzieciaka, chce dla ciebie jak najlepiej. A ucieczka ci w niczym nie pomorze.
- Nie uciekam. – Odparł już o wiele spokojnie. – Jadę na kilka dni do rodziców, muszę to wszystko przemyśleć poukładać w głowie, a gdy codziennie go widzę zwyczajnie nie jestem wstanie.
- Kibum … - Lider chciał coś jeszcze powiedzieć, ale młodszy przerwał mu gwałtownie.
- Nie! Nic nie mów. Postanowiłem. Wyjeżdżam tak będzie lepiej.
- Dla kogo?
- Dla mnie, czas w końcu pomyśleć o sobie. – Wyszeptał odwracając się.
Onew przez chwilę patrzył na jego plecy. Doskonale wiedział, że go nie powstrzyma, że jak coś raz sobie postanowi to już nic go od tej decyzji nie odwiedzie.
- Zdzwoń jak dojedziesz na miejsce. I weź parasolkę, zapowiadali deszcz.
- Dzięki hyung. – Rzucił przez ramię i wyszedł.
Onew popatrzył smutno za zamykającymi się drzwiami. Miał tylko nadzieje, że Key nie zrobi niczego głupiego.
Ruszył do kuchni, ale za ścianą spotkał Taemina. Wyraz jego twarzy nie wróżył niczego dobrego.
- Ktoś wychodzi? – Z pokoju wyszedł Jonghyun i rozejrzał się zdezorientowany po mieszkaniu.
- To przez ciebie. – Powiedział cicho maknae, chodź jego głos trząsł się od gniewu.
- Maknae tylko spokojnie. – Lider położył mu dłoń na ramieniu, ale ten strącił ją od razu.
- To kurwa przez ciebie Key teraz tak cierpi! – Wydarł się najmłodszy.
- O czym ty mówisz? – Jonghyun nie lubił jak ktoś na niego krzyczy, szczególnie gdy był to ktoś młodszy.
- I ty się jeszcze pytasz?! On by zrobił dla ciebie wszystko, a ty co ? Wykorzystałeś to, by zapomnieć o tej dziwce i nic nie pamiętasz! Myślisz, że dlaczego od kilku dni się tak dziwnie zachowuje?
- Nadal nie rozumiem o co …
- Key cię kocha! – Taemin w ułamku sekundy pokonał dzielącą ich odległość i wymierzył mu całkiem niezły prawy sierpowy. Jonghyun pod wpływem tego ciosu przewrócił się na ziemię. Młodszy podszedł do niego i potrząsnął nim mocno. – Kocha cię do szaleństwa, a ty … ty przespałeś się z nim gdy byłeś napruty jak messerschmitt, wykorzystałeś go jak jakąś szmatę…
Głos młodszego się załamał. Osunął się na kolana, a z jego oczu popłynęły łzy. Nie mógł sobie nawet wyobrazić jak czuł się Key, co musiał przeżywać widując codziennie Jonghyuna…
- To prawda? – Jonghyun popatrzył zdziwiony na lidera.
- Niestety tak. I dobrze bym ci radził coś z tym zrobić zanim będzie za późno.
Jjong przez chwilę siedział oniemiały, próbując poukładać sobie to wszystko w głowie, ale nie miał na to czasu. Poderwał się na równe nogi i wybiegł z mieszkania.
Nie wiedział dokąd ma się udać, gdzie teraz mógłby być Key, nie wiedział nawet co chce mu powiedzieć, ale wiedział, że chce go zobaczyć za wszelką cenę.
Wybiegł na ulicę i zobaczył, że Diva wsiada do taksówki i odjeżdża. Zaczął biec za nimi, ale padający deszcz mu tego nie ułatwiał. Biegł ile sił w nogach, chodź taksówka jechała coraz szybciej nie zwalniał, nie tracił nadziei.
Nagle zauważył, że zatrzymują się na światłach. Przyśpieszył jeszcze bardziej. To była jego jedyna nadzieja.
Biegł mimo, że siły go opuszczały, biegł bo wiedział, że musi się z nim zobaczyć, że musi to jakoś naprawić.
W ostatnim momencie dopadł drzwi taksówki i otworzył je z impetem.
- Wysiadaj! – Rzucił zdyszany.
Zaskoczony Key automatycznie go posłuchał i posłusznie opuścił wnętrze auta.
- Co ty …?
Ale Jonghyun nie pozwolił mu dokończyć. Przyciągnął go do siebie i połączył ich usta w pocałunku. Drżącą dłonią pogładził jego policzek, odgarnął kosmyki włosów, które już zdążyły zmoknąć. Nie przejmował się tym, ze ludzie się na nich gapią, że wytykają ich palcami, liczyła się tylko ta chwila i on.
- Czemu ty …? – Z oczu Key popłynęły łzy, gdy Jjong się od niego osunął.
Starszy w odpowiedzi jeszcze raz pocałował go, a potem przytulił go mocno do siebie.
- Ponieważ ty jesteś moim lekarstwem i bez ciebie nie będę mógł dalej żyć.
Kibum rozpłakał się jeszcze bardziej. Wtulił się jeszcze bardziej w starszego. Czuł jak ciepło rozchodzi się po całym jego ciele, pomimo tego że deszcz wciąż moczył ich od stóp do głów.
On też znalazł swoje lekarstwo na miłość. I był nim właśnie on – Jonghyun…   

18 komentarzy:

  1. O.MÓJ.BOŻE.TO.BYŁO.TAKIE.PIĘKNE.!!!!!!!!!!
    Nie mogłam się powstrzymać od płaczu...i ta końcowa scena, jak Jonghyun biegnie za taksówką (nie wiem czemu ale skojarzyłam to z gdragonem biegnącym w teledysku haru haru xD). Ten one shot był chyba najpiękniejszym...nie, nie chyba. Był NAPEWNO najpiękniejszym jakiego czytałam. Boże, kocham twojego bloga i to jak piszesz. A tak na marginesie to czekam na IV część ,,Stalker,, bo też mi się strasznie spodobało :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się że ci się podobało :*
      co do Stalkera, to może napiszę kolejną część, ale tego nie wiem bo ciężko mi się to pisało ... ale ja sama mam niedosyt jeśli chodzi o tę serię więc może w końcu uda się się coś naskrobać ;)

      Usuń
  2. To było piękne. Jeszcze w życiu nie czytałam tak emocjonującego opowiadania. Tak piękne i przepełnione emocjami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne, piękne! *__*

    OdpowiedzUsuń
  4. Yeeeey superaśne. Weny życzę. <3 -Karo

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozplakalam sie gdy Key z Jjongiem...w sumie Jjong go jakby wtedy zgwalcil..tyle ze za jego zgoda...

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje feelsy szaleją. Boże, co chwile musiałam robić przerwę bo nie mogłam wytrzymać z natłoku wrażeń i uczuć. Tak bardzo piękne.

    OdpowiedzUsuń
  7. I znów to robię... Z góry przepraszam <3

    http://pokojzjednymoknem.blogspot.com/
    To JongTae psychologiczny. Ale proszę jeśli zechcesz przeczytać to proszę o komentarz xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Omo.Pierwszy raz totalnie nie wiem co napisać x.x
    To było piękne,smutne,szczęśliwe i cholera moje wszystkie uczucia się teraz włączyły '-'
    Masz talent .O.

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG! Po prostu umarłam! Najpiękniejszy ff z Kibumem i Jonghyunem jakie kiedykolwiek czytałam! Piękne! Po prostu piękne!~ <3
    Masz bardzo ciekawy styl pisania^^
    Życzę weny do kolejnych ff^.-
    Hwaiting~

    OdpowiedzUsuń
  10. jakie to było piękne! niesamowite! takie smutne, aż się popłakałam. rozwaliłaś mnie tym totalnie. nie pamiętam kiedy ostatni raz czytałam coś tak dobrego. masz ogromny talent. muszę to przeczytać jeszcze raz <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudne. *.*
    Wszystko byłoby ok, ale jak Jong śmiał wołać imię tej wywłoki? Co za świnia, a nie dinozaur. Biedny Key musiał się czuć jak ostatni szmata i zabawka robiąca za zastępstwo...
    Tae miał tutaj genialny charakter. :) W końcu nie był słodziutkim dzieciakiem, tylko potrafił wziąć sprawy w swoje ręce i to dosłownie. Po prostu uwielbiam jak ktoś przywala Jongowi. :P Może to i dziwne, ale lubię takie znęcanie się nad bohaterami. :P
    Takie JongKey to mogłabym czytać 24/7. :D Kocham tego fika i na pewno dłuuuuuuuugo o nim nie zapomnę.^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Skarbie to jest cudowne, genialne, szajniaste ,jongkeyowe i ogółem boskie.=w=
    Ale mam jedną,maleńką uwagę co do jednego maleńkiego słówka,które odzyska swoje znaczenie tylko dzięki "ż"-rozmowa Onew/Kibum -pomoże xD
    Ale całość ocenić mogę tylko wielkim <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Haha, Jong się upił i zgwałcił Key xd Haha, to było piękne :3
    Przyznam, że nie przepadam za ff JongKey, ale ten mi się spodobał ^^
    B. fajny styl pisania ;)

    Zapraszam, też piszę ff :) http://shinee-fanfic-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Urocze i smutne, Jong był tu taki okrutny... Oczywiście musiałam zepsuć nastrój śmiejąc się z "I ten jej ton. Jakby kupowała bułki w sklepie" x3

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne *_* (wiem, że piszę to pod wieloma opowiadaniami, ale przez Ciebie tracę umiejętność mowy)

    OdpowiedzUsuń
  16. O mój Boże , zabiłaś mnie tym ff (*) to było takie.... wow ~ nie moge powstrzymac płaczu 😭

    OdpowiedzUsuń