piątek, 4 kwietnia 2014

III. SHINee (Inter War)

I powróciłam szybciej niż przypuszczałam :D 
One shot powstał po zobaczeniu gifa z występu "Inter War" - tak spontanicznie ! ;)
Jak zwykle życzę Wam miłego czytania i czekam na Wasze komentarze :*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

NIE BETOWANE !!



Do tego występu przygotowywali się naprawdę długo. Wykonanie tej piosenki wymagało od nich nie lada wysiłku – zarówno fizycznego jak i psychicznego. Dla dwóch facetów wykonanie tej piosenki i to w taki sposób było niezwykle trudne…
Po wielu próbach, przygotowaniach, staraniach i wyśmiewaniu się reszty zespołu w końcu udało im się. Udało im się doprowadzić do perfekcji coś co z początku wydawało się niemożliwe do wykonania.
Pamiętał jak prezes wytwórni powiedział na spotkaniu, że mają zrobić coś do tej pory niespotykanego, że zwykły fanservis nie wystarczy, że praktycznie wszystko już było. I te słowa Jonghyun wziął sobie do serca. Nie spał dwie noce, aż w końcu wykombinował coś czego jak określił prezes jeszcze nie było. Tylko pozostawał jeden problem. Kto razem z nim weźmie w tym udział ?
Pierwsza myśl ? Key. To było oczywiste ! JongKey – jeden z najbardziej lubianych paringów (konkurencje stanowił tylko 2min). Był jednak mały problem. On tego nie widział. Próbował sobie wyobrazić ich dwójkę wykonującą ten numer i nic. Kibum mu zwyczajnie do tego nie pasował, chociaż właściwie sam nie wiedział czemu ? Przecież był dziki i nie bał się wyzwań … ale to nie było to, to nie on, on nie pasował mu kompletnie do tego.
No dobra. Jak nie Key to kto ? Kurczak (zwany na forum publicznym liderem lub Onew hyungiem, ale za drzwiami dormu SHINee od razu stawał się Kurczakiem hyungiem) odpadał na wstępie. Nie przeczył jego hyung miał niezwykły, charyzmatyczny głos no ale nie! Zwyczajnie nie! On i Kurczak ? Nie!
Minho ? Taak … nie po to tyle się napracował nad swoim ABSem, żeby teraz mu ten cholerny żabol odbierał jego pięć minut ! No nie! Musiał przyznać się sam przed sobą, że był zazdrosny o ciało swojego dongsaenga, ale udało mu się w końcu po wielu godzinach na siłowni wypracować równie ponętny (przynajmniej jego zdaniem) sześciopak.
Został mu tylko … maknae. Lee Słodziak Taemin. Hm … nad tym się nie zastanawiał. Ale gdy tylko o nim pomyślał w jego głowie zapaliła się żarówka. To było to ! On pasował idealnie … tylko pozostawała jedna kwestia.
Zabrał wszystko co Taemin lubił najbardziej – mleko bananowe, jego ulubione ciasteczka i z sekretnych zapasów eommy (o których notabene wszyscy wiedzieli, tylko eomma nie wiedziała, że wiedzą) porwał pocky i ruszył z misją niemożliwą do najmłodszego członka zespołu.
Wcześniej się upewnił, że lidera nie ma i bez pukania wszedł do pokoju.
Młodszy podniósł leniwie oczy znad czytanej mangi. Nie musiał nawet pytać po co jego hyung przyszedł, zawartość jego rąk zdradzała go wystarczająco.
- Jaką masz do mnie sprawę hyung? – Zapytał nim starszy zdążył usiąść.
- Haha skąd ten pomysł, że coś chce ? To już nie mogę być miły dla mojego najcudowniejszego maknae ?! Doceń to, że hyung jest dla ciebie miły, rzadko to się zdarza ! – Mówił strasznie szybko i denerwował się jak diabli !
- Właśnie dlatego podejrzewam, że czegoś ode mnie chcesz. W tym domu mało kto jest dla siebie miły bez powodu.
Zamarł.
Tego się nie spodziewał. Ich mały maknae dorósł i nie już tym samym naiwnym, wierzącym w każde słowo hyunga dzieciakiem. W końcu dorastał pod czujnym i pilnym okiem Key ! Musiał z niego wyróść mały potwór.
- No dobra masz mnie ! Chodzi o nasz najbliższy koncert. Pamiętasz co mówił prezes ?
- To ma być coś niespotykanego, niezwykłego … i wiele innych wyrazów opisujących zajebistość naszego nadchodzącego występu. – Ciągną idealnie naśladując prezesa ich wytwórni. – Wymyśliłeś coś hyung?
- Można tak powiedzieć.
Jonghyun zauważył znajome iskierki w oczach młodszego i uśmiechnął się w duchu. Czyli jednak coś zostało z ich małego, słodkiego maknae.
Pokrótce opowiedział mu cały pomysł, specjalnie nie wspominając o tym, kto miałby mu towarzyszyć na scenie. I ku jego zdziwieniu Taemin sam wyskoczył z pomysłem, że to właśnie on wykona z nim tę piosenkę. Oczywiście zatrzymał mleko bananowe i resztę łapówki.



Próby do koncertu z początku szły im opornie. Nawet bardziej niż opornie. Nie mieli jakiejś konkretnej choreografii, ale kluczowym momentem występu było ich spotkanie twarzą w twarz. Co wychodziło im idealnie niemal od początku (o dziwo) ! Niestety z resztą było gorzej.
Głos Taemina po pewnym czasie zaczął się załamywać i chrypnąć, więc musieli zrobić kilku dniową przerwę by młodszy mógł dojść do siebie.
Ale nie tylko z nim były problemy. Marker do ciała, którym miały być wykonane napisy na ciele Jonghyuna zaczął go uczulać, co doprowadziło do cichej i zatuszowanej przed mediami dwudniowej wizyty w szpitalu.
Na całe szczęście wszystko wróciło szybko do normy. Ale pozostawała kwestia tego nieszczęsnego markera, a że Jonghyun nie chciał zrezygnować z tego pomysłu musieli sprowadzić inny specjalnie z Japonii. Jjong modlił się by ten był odpowiedni. Już miał pójść do Siwona, żeby i on się pomodlił, ale tym razem już wszystko było w porządku.
Stojąc pod sceną i czekając na rozpoczęcie ich występu Kim Jonghyun rozpamiętywał wszystkie problemy z jakimi musieli się zmierzyć, żeby ich występ się odbył.
Nawet w dniu koncertu los im rzucał kłody pod nogi! Kłopoty z oświetleniem, dźwiękowiec na kacu i lider … lider, który na godzinę przed występem doszedł do wniosku, że może jednak powinni uprzedzić prezesa o tym co chcą zrobić.
Bling przez pół godziny wybijał mu ten pomysł z głowy. Dobrze wiedział, że gdyby prezes DOKŁADNIE wiedział co chcą zrobić to w życiu by się nie zgodził. A tak to będzie miał to swoje niesamowite, niepowtarzalne, coś czego jeszcze nie było!
W końcu nadszedł ten czas ! Ich ciężka praca miała zostać doceniona i to przez najważniejsze osoby w ich życiu – przez fanów. Ich krzyki, ich zachwyt był dla nich największą nagrodą.
Światła przygasły… rampa ruszyła… show czas zacząć.


Wszystko szło zgodnie z planem.
Muzyka dudniła mu w uszach. Szedł po scenie wykonując kolejne akty piosenki. Czuł się jak w niebie ! To było jego miejsce, to tu czuł się jak ryba w wodzie. Kątem oka zobaczył Taemina wkraczającego na scenę…
Po plecach przeszedł mu dreszcz podniecenia … nie rozumiał dlatego? Przecież nie z powodu młodszego? Widział go w tym kubraczku już kilka razu, to co mieli robić robili już kilkadziesiąt razy … więc o co chodziło ? Nie ! Nie mógł teraz o tym myśleć ! Musiał skupić się na występie !

Miały kolejne sekundy, ale gdy był na scenie wydawały mu się one wiecznością, gdy śpiewał nic się nie liczyło. Czuł się szczęśliwy jak nigdy, to było najwspanialsze doznanie na świecie !

Aż w końcu nadszedł ten moment.
Spotkali się. Czas zacząć show na, które wszyscy czekali, coś czego jeszcze nie było, wiedział, że dzięki nim ludzie zgubią szczęki … i o to im chodziło!





Chwycił Taemina za włosy i odchylił jego głowę do tyłu, śpiewając swój fragment. Pochwycił spojrzenie młodszego, które było … czyżby on rzucał mu wyzwanie…? 








Poczuł jak dłoń młodszego wodzi po jego ciele. Chodź robili to setki razy miał wrażenie, że tym razem jest inaczej, że jego dotyk jest bardziej natarczywy, że jego dłoń jest bardziej gorąca, że wszystko jest inne niż na ich próbach … może to dlatego, że byli obserwowani przez tysiące par oczu, że każdy ich ruch sprawiał, że tysiące fanek zdzierały sobie gardła … kolejny raz zganił się w myślach ! To nie czas na takie przemyślenia !





Po raz kolejny pociągnął młodszego za włosy i zbliżył się do niego. Ich twarzy miały znajdować się dwa, trzy centymetry od siebie, ale po raz kolejny coś poszło nie tak… powinien się już do tego przyzwyczaić, przecież wszystko co było związane z tym występem szło nie tak jak sobie to do końca wymyślił…
Gdy poczuł, że musnął usta Taemina przez chwilę spanikował, widział, że nie może tego okazać, że jeśli to zrobi to będzie po wszystkim. Rzucił szybkie spojrzenie na Lee i ku swojemu zdziwieniu dostrzegł pewność siebie w jego oczach. Skup się Jonghyuna !

Odchodząc od Taemin zauważył coś niepokojącego … jakoś tak …  ciężko mu się chodziło … i teraz już rozumiał czemu fanki tak żywiołowo reagują. Co prawda ich stylistka wpadła na pomysł, żeby upchnąć mu w spodniach zwinięte skarpetki – uważała, że to podgrzeje atmosferę … ale teraz nie tylko skarpetka wypychała jego obcisłe, białe rurki. 


Było już po wszystkim.
Koncert się skończył. Słyszał jak chłopaki cieszą się, krzyczą i chodź byli potwornie zmęczeni, nie mogli się uspokoić.
Tak jak przypuszczał prezes był zachwycony. Wykrzykiwał, że spisali się wspaniale, że odpowiednio im to wynagrodzi, że są jego Lśniącymi Chłopcami! Słyszeli te słowa już wielokrotnie i wiedzieli, że gdy tylko emocje opadną to wszystko wróci do normy.
Jednak głowę Jonghyuna ciągle zawracała jedna osoba. Osoba, która chodź momentami niemiłosiernie złośliwa, była jedną osobą, która na słodkie oczka potrafiła wydębić od menagera hyunga butelkę soju.
Lee Taemin.
Dwa słowa … nie mógł przestać myśleć o tym, że właśnie teraz zaczął tak dziwnie na nie reagować … miał też wrażenie, że młodszy nie zachowuje się tak jak zwykle. Gdy schodzili ze sceny, nie był radosny tak jak zwykle. Podszedł do niego tylko i szepnął na ucho Dobra robota hyung!, rzucił mu spojrzenie, którego nie mógł rozszyfrować, po czym pognał, żeby się przebrać… To było dziwne …
- Kim Jonghyun ! – Key walną go z całej siły w plecy.
- Kurwa ! Do reszty ci odwaliło ?
- Znasz mnie. – Uśmiechnął się złośliwie i podał starszemu butelkę z piwem.
Jonghyun rozejrzał się po ich wspólnej garderobie i ze zdziwieniem zauważył, że nie ma wśród nich maknae.
- A gdzie wywiało słodziaka ?
- Słodziaka ? – Zaśmiał się Minho. – Połowa naszych fanek myśli, że pozbawiłeś go niewinności.
- A druga połowa piszę o tym ficki. – Onew stuknął się butelką z Choi.
Jonghyun ich zignorował i spojrzał sugestywnie na Kibuma oczekując, że on udzieli mu porządniej odpowiedzi.
- Poszedł do pomieszczenia, gdzie trzymacie graty do Inter War. Coś tam zostawił.
- Pójdę po niego. Pewnie niedługo będziemy musieli się zbierać. – Zabrał swoje piwo i ruszył do drzwi.
- Tylko nie zajmujcie się sobą za długo bo was tu zostawimy. – Rzucił za nim Key.



Wszedł po pokoju, który niemal cały był spowity w mroku. Oświetlała go tylko jedna lampka paląca się przy lustrze.
- Hyung nie zapalaj światła. – Powiedział cicho Taemin, gdy dostrzegł, że starszy sięga do włącznika.
- Czemu siedzisz po ciemku?
- Oczy odpoczywają mi od świateł scenicznych.
- To odpoczywaj, ja idę. Tylko niedługo jedziemy do domu …
Odwrócił się i już miał wyjść, gdy poczuł gorący oddech młodszego na swojej szyi.
- Poczekaj chwilę hyung.
I nie czekając na odpowiedź, ze strony Jonghyuna pchnął drzwi, zatrzaskując je.
Po plecach Kima przeszedł dreszcz podniecenia … ten sam, który czuł na scenie. Odwrócił się i spojrzał spokojnie w jego oczy.
- Co tam chciałeś Taemina? – Rzucił swobodnie chociaż jego serce waliło jak młotem.
Lee nie odpowiedział, tylko wziął butelkę z piwem, którym straszy wciąż trzymał w ręku i patrząc mu w oczy wypił całą butelkę niemal jednym duszkiem, po czym rzucił butelkę w kąt.
- Nie poznaję cię. Ostatnio zachowujesz się jak nie nasz maknae. – Zaśmiał się lekko.
- A może dopiero teraz zachowuję się jak prawdziwy ja ?
Przybliżył się do starszego i przejechał dłonią po klatce piersiowej swojego hyunga imitując ruch, który wykonywał na scenie. Za wszelką cenę chciał doprowadzić sprawę do końca.
Starszy chwycił jego dłoń, gdy zbliżała się do jego paska i zamknął w swoich własnych.
- Maknae co ty wyprawiasz ?
- To raczej ja powinien zapytać czemu się powstrzymujesz ? – Nachylił się i szepnął do jego ucha, owiewając je swoim gorącym oddechem. – Widziałem jak na mnie patrzyłeś hyung podczas naszego występu … czułem jak twoje mięśnie się napinają, gdy cię dotykałem. Nie udawaj, przyznaj, że ci się podobam.
Zatkało go. Do tego głos młodszego wypełniał jego głowę, oddech drażnił skórę… to było nie do zniesienia.
- Nie wiem o czym mówisz. – Powiedział pewniej niż się spodziewał.   
Taemin zaśmiał się cicho, po czym wpił się w jego usta… były dokładnie takie jak sobie tego wyobrażał… miękkość, gorąco … to wszystko pobudzało go jeszcze bardziej.
Wsunął kolano między nogi starszego i z satysfakcją zauważył rosnącą erekcję. Czyli jednak się nie pomylił !
Odsunął się od niego i spojrzał na niego z pożądaniem w oczach.
- I jak hyung ? Wciąż twierdzisz, że nic a nic cię nie kręcę. – Przejechał nosem po jego szyi.
- Taemin my nie możemy. – Nie wiedział skąd brał tę pewność siebie. Wiele go to kosztowało. Przecież uwodził go jeden z największych kociaków …
- Oczywiście, że możemy… kto nam zabroni ?
Słabł … czuł, że jego silna wola przegrywa, z pożądaniem jakie wywoływał w nim ten chłopak. Poczuł jak składa na jego szyi pojedyncze, drobne pocałunki… walczył ze sobą … to było straszne… nagle poczuł jak młodszy szczypie zębami jego skórę …
Pociągnął go mocno za włosy i nie zwracając uwagi na cichy krzyk, który wydobył się z tych słodkich usteczek wpił się w nie, od razu zaczynając pieścić językiem podniebienie.
Taemin uśmiechnął się z satysfakcją. Osiągnął swój cel. W końcu jego hyung zajmie się nim jak należy.
Kiedy Jonghyun opowiedział mu o pomyśle na ten występ w jego głowie zrodził się szatański pomysł, który właśnie teraz miał swój finał.
Jonghyun wyłączył myślenie. Co ma być to będzie, a teraz liczyło się dla niego tylko to ponętne ciałko, które przyległo do niego na całej powierzchni.
Nie wiele myśląc zaczął go prowadzić w stronę kanapy, po czym pchnął go brutalnie na nią, a gdy z ust młodszego wyrwał się pojedynczy jęk, zaśmiał się cicho.
- Trzeba było mnie nie prowokować. – Wyszeptał mu głębokim głosem wprost do jego ucha.
Taemin zadrżał nieznacznie. Z satysfakcją patrzył jak Jjong zdejmuje koszulkę i z powrotem nachyla się nad jego ciałem.
- O to mi właśnie chodziło. – Powiedział z uśmiechem, po czym tym razem on złączył ich usta w zachłannym pocałunku.
Dłonie Blinga bez uprzedzenia wtargnęły pod luźny podkoszulek młodszego i z zapamiętaniem zaczęły błądzić po jego rozgrzanym ciele, doprowadzając młodszego do szaleństwa. Jego dotyk był uzależniający, sprawiał, że chciał więcej i więcej, nie był w stanie nad sobą zapanować, a gdy Jonghyun ścisnął w palcach jego sutka krzyknął głośno, wypychając biodra do góry.
- Kto tu jest niecierpliwy. – Kim zaczął całować jego szyję, schodząc coraz niżej.
Maknae nie był w stanie nic odpowiedzieć, całkowicie skupił się odczuwaniu wszystkich pieszczot jakie fundował mu starszy. To było o wiele lepsze niż, to co sobie wyobrażał. W odpowiedzi na jego słowa, pozbył się tylko szybko swojej koszulki i zaczął rozpinać pasek jego spodni.
Chodź z początku Kim Jonghyun był oporny to teraz nie mógł się powstrzymać. Przebywanie z młodszym, jego jęki, dotyk, smak jego skóry były uzależniające, chciał usłyszeć poczuć więcej.
Bez większych ceregieli rozpiął rozporek od jego spodni i ściągnął je brutalnie, przejeżdżając materiałem po nabrzmiałym członku młodszego, a z jego gardła wydobył się przeciągły jęk.
Jonghyun nachylił się i już miał zaczął dogadzać mu ustami, gdy Lee pociągnął go mocno za włosy, tak żeby spojrzał mu w twarz.
- Nie … hyung … ja już nie mogę … weź mnie ! – Wyjęczał błagalnie.
Jjongowi dwa razy nie trzeba było powtarzać. Nie kłopotał się nawet zdjęciem spodni. Zsunął je lekko wydobywając swojego penisa. Tak bardzo chciał się zatopić we wnętrzu maknae … ale wiedział, że jeśli wejdzie w niego tak po prostu może zrobić mu krzywdę.
Naślinił palce i wsunął powoli jednego palca, a po chwili dołożył drugiego i trzeciego, a gdy usłyszał ciche jęki ze strony Taemina i błagalne:
- Wejdź już we mnie !
Zastąpił palce swoim członkiem. Nie bawił się już w ceregiele. Wszedł w niego gwałtownie i do końca.
Taemin stłumił krzyk ręką, nie chciał by ktoś im teraz przerwał … nie mógłby tego znieść ! Czuł jak penis Jonghyuna pulsuje z podniecenia w jego wnętrzu i chodź odczuwał ból pierwszy zaczął się poruszać … tak bardzo go pragnął, chciał by to właśnie on zapewnił mu spełnienie o jakim nigdy nie śnił.
Kim gdy poczuł, że młodszy porusza się powoli na jego przyrodzeniu wyłączył myślenie. Uniósł lekko jego biodra i zaczął wchodzić w niego szybko, chaotycznie, mocno.
Każde pchnięcie było coraz mocniejsze, sprawiło im coraz większą przyjemność, a gdy Jjong nieznacznie zmienił kąt i trafił idealnie w jego prostatę, Lee zapomniał o tym, że powinien być cicho. Zaczął raz po raz wykrzykiwać jego imię w ekstazie.
Ich ciała się zsynchronizowały … każdy ruch, każdy krzyk, każdy jęk potęgował przyjemność jaką sobie dawali !
Gdy Jonghyun poczuł, że jest na skraju wyszedł z niego szybko i chwycił ich członki razem, po czym zaczął intensywnie pocierać, tak że po paru sekundach ich ciałami zawładnął orgazm o jakim im się nigdy nie śniło.
Taemin potrzebował chwili by dojść do siebie, by przypomnieć sobie jak się prawidłowo oddycha.
- Hyung … czemu nie doszedłeś we mnie ? – Miał nadzieje, że było słychać pretensje w jego głosie.
Jonghyun pocałował go namiętnie po czym odpowiedział z szelmowskim uśmiechem na ustach.
- Obawiam się, że teraz nie poradzilibyśmy sobie z wyciekającą spermą z ciebie, a w domu dojdę w tobie tyle razy ile będziesz chciał.
Taemin zaśmiał się po czym przyciągnął Jonghyuna do kolejnego pocałunku, który odebrał im dech.   





16 komentarzy:

  1. To było takie piękne. *=*
    Tylko, tylko nie potrafię znieść, że to nie JongKey, moje serduszko należy do nich ><

    OdpowiedzUsuń
  2. *~*~*~*~*
    Kocham to!!! Ale 'moimi' paringami są 2min i JongKey i nie czytuje innych ficków z SHINee, ale to było sjvdmscamjswkvdhshejwb *~* nie mam słów kocham Cie normalnie no nie wiem co mam powiedzieć (czyt. napisać).
    Weny~~
    Venus~
    Zapraszam do mnie: http://fell-and-lost.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. wowowowowowo!
    Unnie !
    To jest zajebiste~!
    Czytając to zapomniałam o oddychaniu xD
    Boże.. Teamin aka bad boy xD
    Lubie go takiego :3
    Weny~♥

    OdpowiedzUsuń
  4. - A gdzie wywiało słodziaka ?
    - Słodziaka ? – Zaśmiał się Minho. – Połowa naszych fanek myśli, że pozbawiłeś go niewinności.
    - A druga połowa piszę o tym ficki. – Onew stuknął się butelką z Choi.

    To mnie powaliło Unni <3 Ten one-shot jest taki HOT, że ja nie moge no LOVE
    Jesteś w mojej trójcy świętej nie bez powodu no~
    Ach, gdyby nie to, że tym razem nie leże czytając to bym sb obśliniła laptopa <3
    Kocham cię i weny~
    A ja w tym czasie zacznę budować ołtarzyk

    OdpowiedzUsuń
  5. GENIALNE <3 Uwielbiam to, Boże. Dziękuję ci za to, że przypomniałaś mi o tym występie.
    "Już miał pójść do Siwona, żeby i on się pomodlił, ale tym razem już wszystko było w porządku."
    To mnie rozwaliło. XDD
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Brak tlenu.
    Ryba bez wody.
    Down z Parkinsonem.
    Spiderman.
    To najlepsze określenia mojej osoby w tym momencie...
    JongTae to jeden z moich ulubionych paringów. K.O.C.H.A.M. (wale w klawiaturę jak głupia...)
    Znakomite opisy. Czułam to wszystko jakbym sama tam była. Mam tylko jedno, ale...
    "Musiał z niego wyróść mały potwór." To mnie boli...
    A tak oprócz tego to jak zwykle zajebioza! :D
    Czekam na następne ^^
    Weny, czasu i możliwości :3
    ~Anonim

    OdpowiedzUsuń
  7. To było mocne... Uwielbiam JongTae. Chociaż i tak szkoda, że to nie Key, ale... Boskie. Aż ciarki mnie przeszły. Normalnie genialne, i ta skarpetka... XD Nic dodać, nic ująć. Naprawdę uwielbiam jak piszesz, czekam na więcej. ;w; <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Super opowiadanie :* Oby takich więcej , czekam na inne :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Historia spoka tylko mam jedno pytanie z kąd ty wiesz takie żeczy?Czy to się działo na prawde czy wymyśliłaś?Poniewarz nikt z zespolłu SHINee niejest homoseksualistom:)Ale ogólnie spoko:))tylko jakoś bardziej wyobrażam sobie Jjonga z dziewczynom:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko ! To tylko wytwór mojej chorej wyobraźni jak wszystko na tym blogu ;)
      Nie mam dostępu (może niestety?) do tak bliskiego życia SHINee ;)

      Usuń
  10. Znam to już prawie na pamięć
    A i tak czytam i czytam ciągle od nowa
    Kocham ♡

    OdpowiedzUsuń
  11. Boze kobieto....
    CO...
    TO...
    BYŁO?!!!
    Chyba właśnie straciłam swoją niewinność... XD
    Mimo ze moim OTP jest JongKey to opowiadanie bylo po prostu... AGAHAFAHAHAGAHATHASFAGATHSG!! ♡♥♥♥♥♥♥♥
    Ale wracajac...
    Tekst:
    "- A gdzie wywiało słodziaka ?
    - Słodziaka ? – Zaśmiał się Minho. – Połowa naszych fanek myśli, że pozbawiłeś go niewinności.
    - A druga połowa piszę o tym ficki. – Onew stuknął się butelką z Choi."

    TO MNIE PO PROSTU ROZWALIŁO!!♥♥
    Leże.
    Nie wstaje.
    Zdycham.
    Fermentuję.
    Kisnę.
    Odchodzę.

    To by chyba było na tyle odnośnie mojej opini na ten temat..
    BOŻE JAK JA ZASNE??? [>O.O<]
    Nie ładnie tak demoralizować młodszych XD
    Love,
    Dara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Leże.
      Nie wstaje.
      Zdycham.
      Fermentuję.
      Kisnę.
      Odchodzę"

      Przeczytałam "dochodzę" xD

      Usuń
  12. Znalazłam kolejny fajny blo. :D czytslam już kilka one shotow. Podabal mi się Eunhae i 2min iraz ten! Masz talent dziewczyno. Może wpadniesz na mojego bloga? (Link na profilu.
    Weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. genialne ^^
    naprawdę kocham to opowiadanie jak i ten paring (jongtae rządzi) świetny pomysł z tym występem :)
    piszesz cudnie i weny ci życzę na kolejne opowiadanka tego typu (najlepiej z jongtae ^^) i zaprasza do mnie.
    My dream is love

    OdpowiedzUsuń
  14. To jest genialne i ty jesteś genialna ❤ kocham jongtae i prosze pisz o nich więcej bo wyszli ci świetnie 👍 cudo

    OdpowiedzUsuń