niedziela, 27 lipca 2014

III. SHINee (Metoda KEY i marchewki)

Leniuch ze mnie straszliwy, ale to już chyba wiecie xD Przepraszam :* 
Mam nadzieje, że ten one shot Wam się spodoba, bo niestety ja nie jestem z niego do końca zadowolona :(
Życzę Wam miłego czytania i czekam na Wasze komentarze :D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~






Znał tego człowieka od dziecka i jakoś nigdy specjalnie nie zawracał sobie głowy jego wynikami w nauce. Aż to tej chwili.
Pierwszy raz od kiedy się znali byli razem w klasie i dopiero wtedy Kibum miał okazję zauważyć jak wielkim kretynem jest jego przyjaciel. W ogóle nie uważał na lekcjach, ciągle robił sobie z czegoś jaja, zaczepiał każdego kiedy tylko miał okazję, a jego ulubionym zajęciem podczas lekcji było zazwyczaj spanie.
Dziwił się, że znał kogoś tak dobrze i od tylu lat, a nie zdawał sobie sprawy z tego jak naprawdę zachowuje się na co dzień.
Myśląc o tym, że zna Jonghyuna jak nikt inny nie mylił się, ponieważ odkąd tylko pamiętał spędzali ze sobą każdą wolną chwilę, a od jakiegoś czasu spotykali się już nie jako przyjaciele.
Jonghyun wiedział o nim rzeczy, o których nikt nie miał pojęcia oraz widział go w najbardziej zawstydzających momentach.
W pewnej chwili Key kompletnie się wyłączył wspominając ich ostatni weekend. Rodzice starszego pojechali na kilka dni do jego babci i spędzili dwa cudowne dni tylko we dwoje. Tak bardzo zajął się swoimi myślami, że wyrwał go z nich dopiero krzyk nauczyciela.
- Kibum! Może łaskawie przestaniesz bujać w obłokach i posłuchasz co mam ci do powiedzenia?!
- Przepraszam. – Zaczerwienił się po uszy. Nie pamiętał, żeby kiedykolwiek nauczyciel zwrócił mu uwagę. – Mógłby pan powtórzyć?
- Mówiłem o tym, że po lekcji chcę zobaczyć ciebie i śpiącego Dinozaura w pokoju nauczycielskim, zrozumiano?
- Tak.
Spuścił głowę smętnie. Nauczyciel nawet nie zadał sobie trudu by obudzić Jjonga, a jego to zrugał przy całej klasie. Wciąż niepocieszony wziął się do tłumaczenia tekstów z angielskiego.



- Masz zadanie Kim Kibum. – Nauczyciel angielskiego patrzył na niego, żeby ukryć irytację jaką czuł patrząc na drugiego chłopaka, który chybotał się na nogach i co rusz ziewał.
- Nie bardzo rozumiem proszę pana. – Powiedział zgodnie z prawdą.
Nie wiedział czemu wezwał ich dwójkę do siebie. Pomijając ich wieloletnią przyjaźń i związek jaki teraz ich łączył, mieli kompletnie odmienne postawy jeśli chodzi o edukację. Kibumowi na prawdę zależało na tym by zdobywać wiedzę, a Jonghyun choć był zdolny, to jego lenistwo wygrywało ze wszystkim.
- Do tej pory zastanawiam się jak taki pilny uczeń jak ty może przyjaźnić się z człowiekiem, który trzy czwarte swojego życia przesypia i ma wszystko w głębokim poważaniu.
- Przepraszam bardzo, ale przesypiam tylko jedną drugą mojego życia. Resztą czas poświęcam na wkurzanie nauczycieli. – Wyszczerzył się w głupkowatym uśmiechu.
Key czuł, że opadają mu ramiona. Ten człowiek był niereformowalny. Zwinął dłoń w pięść i uderzył go z całej siły w głowę.
- A to za co?! – Oburzył się patrząc na swojego chłopaka z wyrzutem.
- Za ojczyznę. – Odparł spokojnie nie patrząc się na niego, po czym zwrócił się do nauczyciela. – Proszę pana, więc o co chodzi?
- Już ci mówię. – Starał się uspokoić, ale ten dzieciak po prostu dział mu na nerwy jak mało kto. – Chodzi o to, że dwój przyjaciel idiota kompletnie nie radzi sobie z moim przedmiotem i żeby zdać musi wykonać te oto zadania.
Podał Jonghyunowi plik papierów uśmiechając się delikatnie.
- Zawracanie… - Jonghyun zamilkł widząc groźnie spojrzenie Key. Dobrze wiedział, że lepiej go nie wkurzać.
- A co ja mam z tym wspólnego?
- Chciałbym cię prosić, żebyś mu z nimi pomógł. Jesteś jednym z najlepszych uczniów w klasie, więc z twoją pomocą powinien sobie z nimi poradzić. A po za tym to będzie dobre ćwiczenie dla ciebie.
Po czym odwrócił się i wrócił do swoich zajęć kompletnie ich ignorując.
Oniemiały Kibum patrzył się jeszcze na swojego nauczyciela. Przez tego kretyna będzie miał zawalony cały weekend. Wziął kilka głębokich oddechów, żeby nie wybuchnąć przy całym gronie pedagogicznym i pociągnął za sobą kompletnie nie przejętego sprawą Dinozaura. Teraz to dopiero urządzi mu Park Jurajski.



- A gdzie ciocia? – Jonghyun wszedł do pokoju młodszego obładowany przysmakami.
- Pewnie u twojej mamy. – Wzruszył ramionami. Już czuł tę drogę przez męką jaką będzie nauka z tym półgłówkiem.
Ułożył wszystko na biurku, po czym wyciągnął kilka słowników i podręcznik do angielskiego.
- Na co czekasz? Bież się do roboty.
- Ale tak już? – Powiedział biorąc kanapkę do ręki.
- Możesz jednocześnie jeść i robić zadania. Nie mam zamiaru zmarnować na to całego weekendu. – Powiedział smętnie.
Jonghyun podszedł do niego i pocałował go w czoło. Dobrze wiedział, że Key chciał jak najwięcej czasu spędzić z nim, a przez to, że jak zwykle mu się nie chciało będzie musiał ten czas spędzać z książkami.
Chcąc nie chcąc usiadł przy biurku, ale nie minęło nawet dziesięć minut, gdy cisnął ołówkiem i spojrzał wściekły na Kibuma.
- Nic z tego kurwa nie rozumiem.
- Przestań na mnie warczeć to ci wszystko zaraz wytłumaczę.
Usiadł koło niego i raz po raz tłumaczył mu każde z zadań po czym kazał robić mu je samodzielnie. Widział jednak, że zajmuje mu to strasznie dużo czasu nie ma do tego żadnej motywacji.
Nagle do głowy przyszedł mu świetny pomysł! A czemu by nie połączyć przyjemnego z pożytecznym?
Gdy Jonghyun oświadczył, że skończył i podał mu kartkę, żeby sprawdził uśmiechnął się lekko i wstał.
- Jest dobrze. A teraz czas na nagrodę. – Pochylił się i pocałował go w policzek, po czym poluźnił swój krawat i rzucił gdzieś w kąt.
Starszy siedział jak oniemiały patrząc co młodszy robi. Widział, że na jego ustach igra drapieżny uśmieszek i aż za dobrze wiedział co chodzi mu po tej mądrej główce.
- Nagroda? Do tej pory nie było, żadnej nagrody.
- Próbuję cię zmotywować do nauki. Za każde dobrze rozwiązane zadanie czeka cię niespodzianka, a gdy skończysz otrzymasz nagrodę specjalną. – Sugestywnie przyjechał językiem po swojej górnej wardze.
Jonghyun poczuł, że robi mu się gorąco. Dobrze wiedział, że w tej kwestii Key na pewno nie żartuje. Wciąż nie pewnie patrzył na niego.
- Na co czekasz? Chcesz nagrodę czy nie?
Dwa razy nie trzeba było mu powtarzać. Wziął się do roboty tak jak jeszcze nigdy w życiu. Odkąd pamiętał nauka jakoś specjalnie nie była jego konikiem, a raczej nie był nią specjalnie zainteresowany… przecież było tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia.
Gdy podał Kibumowi kartkę z rozwiązanym zadaniem, ten sprawdził to bez słowa i odpiął dwa guziki swojej koszuli. Jjong łapczywie pochłaniał wzrokiem obojczyki, które powoli wyłaniały się spod śnieżnobiałej koszuli. Ze zdwojonym entuzjazmem wziął się do następnego zadania.
Widząc, że jego metoda osiągnęła pożądany efekt uśmiechnął się triumfalnie. Właśnie upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu – zabłyśnie w oczach nauczyciela, dzięki czemu będzie miał spokój i Bling w końcu zajmie się tym czym powinien czyli jego ciałem.
Raz po raz sprawdzał zadania, które rozwiązywał straszy, po czym raczył go jakąś nagrodą – krótkim pocałunkiem w usta, szyję, odpięciem kolejnych kilku guzików ze swojej i jego koszuli.
- Idzie ci lepiej niż przypuszczałem. – Powiedział oddając mu kartkę. Została im tylko połowa zadań.
Jonghyun uśmiechnął się lekko i wyciągnął rękę, żeby go dotknąć.
- A kto powiedział, że możesz mnie dotknąć? – Uniósł brwi w geście zdziwienia odtrącając jego rękę.
- To by była dla mnie najlepsza nagroda. – Na ustach starszego Kima zagrał szelmowski uśmiech.
- Ale to ja wyznaczam tu co jest nagrodą, a co nie. – Uśmiechnął się z satysfakcją.
Rozpiął swoją koszulę do końca po czym przejechał wierzchem dłoni po całej swojej klatce piersiowej i zatrzymał się dopiero przy pasku, który rozpiął.
- Następne zadanie. – Powiedział cicho.
Jjong poczuł, że dreszcz przebiega mu po plecach. Musiał się pośpieszyć inaczej Key mu ostygnie i nie będzie całej zabawy.
Młodszy musiał przyznać, że cała ta „nauka” zaczynała mu się podobać. Czuł lekką ekscytację, gdy widział jak na niego patrzy, ale nie może dotknąć, ale najlepsze w tym wszystkim było uczucie dominacji – to on dyktował warunki, a Jonghyun czy chciał czy nie musiał się im podporządkować.
W mgnieniu oka dostał kartkę z powrotem pod nos. Tym razem zamiast jednego zadania były rozwiązane dwa.
- Liczę na podwójną nagrodę.
- Jeśli zrobiłeś je dobrze. – Mruknął.
Ku swojemu zdziwieniu wszystko było w jak najlepszym porządku. Lekko zbity z tropu wstał i wplótł mu palce we włosy po czym obdarował go szybkim namiętnym pocałunkiem, po czym równie szybko się odsunął.
- Ej to za mało.
- Tyle ci musi wystarczyć. Na coś więcej będziesz musiał zapracować. – Przejechał prowokacyjnie koniuszkiem języka po swoich wargach.
Jonghyun warknął cicho na ten widok. Nie pamiętał, żeby Kibum kiedykolwiek tak go prowokował. Doprowadzało go to do szaleństwa, niemniej strasznie mu się podobał w takiej perwersyjnej wersji, zwykle był bardziej potulny, rzadko kiedy wychodził z inicjatywą… a tu taka zmiana.




Zostały im ostatnie trzy zadania. Key siedział wyciągnięty na łóżku w samych bokserkach i czekał z niecierpliwością na dalsze poczynania starszego. Patrzył jak mozolnie pisze, po czym przeniósł wzrok na jego idealną klatkę piersiową. W między czasie udało mu się pozbyć jego koszuli i rozpiąć spodnie. Chciał się jeszcze trochę z nim podroczyć, więc nie ściągnął ich tylko ledwo zauważalnie przejechał dłonią po jego członku, co wywołało gardłowy pomruk ze strony starszego.
Jonghyun bez słowa podał kartkę młodszemu i patrzył na niego uważnie. Mało go obchodziło co on tam sobie sprawdzał. Pożerał wzrokiem każdy fragment jego ciała. Najchętniej to rzuciłby się na niego i doprowadził do stanu, w którym wykrzykiwałby jego imię w ekstazie.
- Jest jeden błąd, ale po za tym wszystko ok. – Key stał powoli i wskazał, gdzie on jest. – A teraz patrz.
Kibum wrócił powoli na łóżko i oparł się plecami o ścianę. Z półprzymkniętymi oczami zaczął schodzić dłonią wzdłuż linii szczęki, przez obojczyki, klatkę piersiową. Na swojej drodze napotkał sutki zaczął delikatnie ugniatać je palcami by stwardniały. Robił to powoli patrząc w oczy siedzącego naprzeciwko chłopaka.
Starszy czuł jak jego penis zaczyna twardnieć pod wpływem tego widoku. Oniemiały patrzył jak Key sam zajmuje się swoimi sutkami, jak robi wokół nich kółkach, jak się nimi bawi.
- Jonghyun… - Jęknął w pewnej chwili.
To było dla niego za wiele. Wstał z krzesła i ruszył w stronę łóżka, ale Kibum wyciągnął nogę i powstrzymał go.
- Pośpiesz się…
Widząc jak lubieżnie przygryza wargę nie wytrzymał. Rzucił się na niego i przycisnął jego przeguby mocno do łóżka.
- Pieprzyć to. Mogą mnie wywalić ze szkoły, ale najzwyczajniej w świecie nie jestem w stanie ci się oprzeć.
Po czym wpił się w jego miękkie wargi. Nie bawił się i od razu wsunął mu język do ust i zaczął zaczepiać jego.
Kibum choć z początku próbował go odepchnąć po chwili dał się ponieść. On też już ledwo wytrzymywał tę zabawę. Nie mógł się doczekać kiedy w końcu poczuje jego dłonie na swoim ciele, kiedy w końcu poczuje te czułe, przepełnione namiętnością pocałunki.
- Szybciej… - Jęczał cicho wprost w jego usta.
Ale Jonghyun miał inne plany. Wstał i ściągnął z siebie spodnie, po czym znów położył się na nim.
- Teraz to ja dyktuje warunki.
Trącił palcem sterczącego na baczność sutka, na co młodszy jęknął przeciągle.
Choć sam był na skraju wytrzymałości zaczął obdarzać jego skórę tysiącem drobnych pocałunków. Chciał się z nim trochę podroczył, to miała być kara dla Key za jego nagrody, które zdaniem Jjonga były zbyt małe.
Celowo unikał wrażliwych miejsc na jego ciele – sutków, pępka, penisa. Całował jego ciało, wewnętrzną stronę ud, płaski lekko umięśniony brzuch, na szyi zostawił całą masę krwawych punkcików.
Napawał się tym, że pod wpływem jego dotyku młodszy wije się pod nim, jęczy, sapie, oddycha głośniej, raz po raz szepcze jego imię, pogania go.
Key nawet nie zauważył kiedy starszy pozbawił go bokserek, z resztą on też był już kompletnie nagi. Mimo, że przez złośliwość tego Dinozaura oddychał teraz ciężej mimo, że wcale nic takiego nie robili, to podobało mu się to.
- A teraz czas na nagrodę główną.
Nie cackając się z nim zbytnio wsunął powoli główkę penisa w jego wejście. Key czuł jak męskość Jonghyuna zagłębia się niego coraz bardziej. Czuł lekki ból, ale to nie był taki jak na początku, gdy robili to pierwszy raz. Wtedy było nie do zniesienia, ale Jonghyun obiecał mu, że zrobi wszystko, żeby pozbyć się tego uczucia… i rzeczywiście uprawiali seks tak często, że jak teraz w niego wchodził odczuwał tylko lekki dyskomfort.
- Jestem cały w środku. – Zakomunikował Bling.
- Gratuluję wygrania nagrody główniej. – Starał się zabrzmieć sarkastycznie, ale ledwo łapał powietrze.
Jjong uśmiechnął się lekko i pocałował namiętnie by po chwili zacząć się poruszać w nim w zawrotnym tempie. Wchodził w niego od razu i do końca, czuł jak dreszcze przyjemności wstrząsają ciałem młodszego. W pewnej chwili zwolnił trochę i zaczął poruszać się w nim w ślimaczym tempie.
- Ach… Jonghyun… nie drocz się ze mną…
Jęczał cicho, nie był w stanie nabrać normalnego oddechu, czuł jak jego penis wypełnia go całego, jak dociera do najczulszego miejsca w jego ciele, jak je drażni sprawiając mu nieziemską przyjemność.
Nagle Jonghyun zmienił pozycję, tak, że to Key siedział na nim okrakiem. Gdy młodszy opuścił do końca biodra krzyknął ochryple.
- To miała być nagroda od ciebie. – Szepnął mu do ucha, owiewając je swoim gorącym oddechem. – A jak na razie to ja na nią wciąż sam pracuje.
Key rzucił mu zirytowane spojrzenie, po czym nabił się na niego bez ostrzeżenia sprawiając, że obaj jęknęli głośno.
Nabijał się niego raz po raz, coraz szybciej, coraz mocnej, fundując im obu nieziemską przyjemność. Podskakiwał na nim tracąc rytm. Czuł jak przez jego wnętrze przepływają fale gorąca, nie był w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa po prostu z jego ust uciekały pojedyncze jęki i okrzyki przyjemności.
Jonghyun położył mu dłonie na biodrach, by pomóc mu. Czuł jak ścianki odbytu Kibuma zaciskają się na jego członku powodując jeszcze większą przyjemność. Patrzył na Key, na jego przymknięte oczy, które już dawno zaszły mgiełką podniecenia. Zaczął poruszać biodrami w rytm ruchów młodszego, potęgując tym samym przyjemność jaką sobie dawali.
- Key ja już prawie. – Wysapał w pewnym momencie.
Kibum też był już na skraju… czuł jak Jjong porusza się w nim coraz szybciej, a on starał dostosować swoje ruchy do jego. Wbił mu paznokcie w klatkę piersiową i wykonał kilka ostatnich ruchów po czym doszedł na jego brzuch krzycząc jego imię. Jonghyun chwycił jego biodra i poruszył biodrami jeszcze kilka razu i również doszedł w jego wnętrzu.
Młodszy opadł na jego klatkę piersiową i oddychał ciężko. Nie pamiętał, żeby kiedykolwiek uprawiali taki seks. Leżał na nim, z jego członkiem wciąż w swoim wnętrzu i było mu tak niewyobrażalnie przyjemnie, jednak po chwili uniósł głowę i odezwał się.
- Widzisz jak chcesz to potrafisz się do wszystkiego przyłożyć.
- Tyle, że ja potrzebuje odpowiedniej motywacji, a nauczyciele jakoś nie potrafią mi jej zapewnić.

Spojrzał z błyskiem w oku na Key po czym pocałował go namiętnie przytulając do siebie…    

sobota, 12 lipca 2014

III. B.A.P (Dzieciom i alkoholowi mówimy stanowcze i zdecydowane RACZEJ nie)

Moje świetne tempo pisania poszło na spacer i nie chce wrócić... wiem jestem najgorsza :<
Obiecuję się poprawić, ale uprzedzam, że moje lenistwo nie zna granic - wybaczycie? :*
W każdym razie życzę Wam miłego czytania i czekam na Wasze komentarze <3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~






Zawsze uważał, że bycie najmłodszym w zespole jest zwyczajnie do dupy. Wszyscy nie traktują cię poważnie, wyśmiewają się z ciebie, wykorzystują, każdą był zawsze i o każdej porze uroczym, a co najgorsze on nawet nie był pełnoletni i nie mógł się napić… To znaczy teoretycznie nie mógł.
Od jakiegoś czasu spotykał się z Bang Yonggukiem, zaczęło się to jakoś po tym jak spadł ze schodów i lider wtedy opiekował się nim bardzo sumiennie, aż tu w końcu od słowa do słowa skończyło się na pocałunku. Zelo niemal pół roku usilnie uwodził starszego by W KOŃCU zaciągnąć go do łóżka, ale musiał przyznać (przynajmniej w duchu), że było warto tak się starać.
Ale wracając do sprawy z alkoholem. To właśnie jego chłopak, który notabene skradł mu niewinność, teraz usilnie pilnował, żeby Junhong jeszcze mniej niewinny się nie stał. I tu pojawiała się szansa w oczach maknae – bo tylko Yonggukowi zależało na tym, żeby był taki grzeczny do swojej pełnoletniości. Reszta zespołu podzielała zdanie Żelka, że właściwie nie ma na co czekać, skoro połowa zespołu i tak chleje na umór to czemu i on miałby nie spróbować choć raz. Oczywiście, żaden nie odważył się wygłosić tej opinii przy liderze, życie było im jeszcze miłe.
Niestety wyglądało na to, że plan Banga się powiedzie – za każdym razem jak pili to lider bardzo czujnie niczym rasowy pies policyjny pilnował, żeby choćby kropla alkoholu nie dotknęła tych słodkich usteczek, które należały do niego.
Ale jak to w życiu bywa, w końcu nadszedł moment, w którym lider musiał opuścić swój posterunek i udać się na nagranie zostawiając resztę zespołu samą z kilkoma zachomikowanymi butelkami soju.



- Maknae! Maknae! – Dar się Himchan chodząc po dormie. – Gdzie do cholery jesteś?!
Nagle drzwi od łazienki otworzyły się raptownie i stanął w nich Zelo w samym ręczniku wciąż ociekając wodą.
- Coś się stało hyung? – Uśmiechnął się do niego delikatnie. Lekko rzecz ujmując czuł się raczej nie komfortowo występując przed nim w samym ręczniku.
- Mam dobre wieści! Twoja niańka wybyła na nagranie i postanowiliśmy uczcić ten fakt butelką soju.
Na ustach maknae od razu zagościł szeroki uśmiech. Czyli cuda jednak się zdarzały!
- Dla mnie bomba!
- I to atomowa! Dobra Żelku jeden, wciągaj jakieś gacie na tyłek i przybywaj do salonu. Czas się napić!
I odszedł uśmiechając się szelmowsko. Czuł w kościach, że to będzie szalony wieczór.



Siedzieli w ciszy. Cała piątka. Siedzieli, a wzrok starszy był utkwiony w ich najmłodszym członku zespołu. Byli zdziwieni i to z kilku powodów.
Po pierwsze, myśleli, że jak przyjdzie co do czego to młody stchórzy, a stało się wręcz przeciwnie.
Po drugie, ich zacny maknae miał głowę jak dąb i w piciu dorównywał Himchanowi, z którym właśnie opróżniał trzecią butelkę (dla jasności pozostała trójka zadowoliła się jedną butelką).
Po trzecie, w ogóle nie przejmował się tym jak zareaguje Bang, co było z lekka przerażające.
Patrzyli na niego zaskoczeni nie wiedząc co powiedzieć kiedy to Zelo wstał, zatoczył się i upadł na kanapę zasypiając niemal w tym samym momencie.
- O ludzie! To nam się trafił kolejny ewenement w zespole! – Youngjae dźgnął śpiącego słodziaka w policzek.
- Mi to mówisz? Myślałem, że odpadnie po paru kieliszkach. – Daehyun wstał od stołu. – Chodźcie usuńmy ślady zbrodni zanim pojawi się Yongguk.
Niemrawo reszta ruszyła w jego ślady z wyjątkiem Himchana. Podszedł do kanapy i wziął koc, żeby okryć maknae. Kompletnie nie przewidział co może się wydarzyć… w jednej chwili poprawiał koc pod szyją Zelo, a w następnej leżał na nim, a ten wpatrywał się w niego, przejeżdżał językiem po wargach i po chwili ścisnął go za pośladki.
- Oj, oj Junhong co ty odwalasz? Dupy ci się przypadkiem nie pomyliły? Może i mój tyłek jest zgrabniejszy od tego liderowskiego, ale żeby się tak perfidnie do niego dobierać? – Mówiąc to udało mu się uwolnić z uścisku pijanego chłopka.
- Daj spokój hyung. Przecież oboje wiemy, że masz na mnie ochotę. – Wymruczał tym swoim pociągającym głosem.
Himchan patrzył na niego zszokowany! Kompletnie nie wiedział co opętało ich zespołową słodycz. Nagle usłyszał brzęk butelek w kuchni i wszystko stało się dla niego jasne. To alkohol tak na niego działał, wyzwalał w nim małego zboczeńca.
Nachylił się nad jego uchem i wyszeptał.
- Właściwie to czemu nie. Jesteś pijany i nic nie będziesz pamiętał, więc Yongguk mnie nie zamorduje.
Zelo już niemal czuł jego usta na swoich, ale ten w ostatniej chwili się od niego odsunął i poczochrał mu włosy.
- Może innym razem Żelku. A tak na przyszłość, to nie gustuję w takich słodyczach jak ty.
Wyszedł z salonu uśmiechając się delikatnie. Z tej sytuacji mogło wyniknąć coś ciekawego.
Udał się do kuchni, musiał koniecznie porozmawiać z resztą.
- Chłopaki radził bym się nie zbliżać teraz do Junhonga.
- A to czemu? – Daehyun zrobił minę zatroskanej mamusi.
- Właściwie to możesz tam pójść, ale musisz liczyć się z tym, że zostaniesz zgwałcony.
Obecni spojrzeli na niego zaskoczeni. Nie chciało im się wierzyć w jego słowa.
- Ludzie po alkoholu zachowując się czasami dziwnie. – Podsumował.
Więcej dodawać nie musiał to wystarczyło. Sami dobrze wiedzieli ze swojego doświadczenia, że po alkoholu wszystko jest dużo fajniejsze, ale niestety otoczenie ich nagłą poprawę humoru może różnie odbierać.
- A tak z innej beczki gdzie jest Jongup?
Ledwo dokończył zdanie kiedy to z salonu dobiegł ich przeciągły, przerażony krzyk ich głównego tancerza. Wybiegli jak oparzeni z kuchni by zobaczyć jak Zelo przyciska całym ciężarem swojego ciała starszego do podłogi i bez większych kłopotów zdejmuję mu koszulę.
- C-co się dzieje? – Wychrypiał.
Himchan razem z Youngjae ściągnęli z niego Zelo, by po chwili wyjaśnić mu zaistniałą sytuację i zawinął Junhonga z koc i posadzić znów na kanapie.
- To może być niebezpieczne. – Powiedział Jongup łapiąc z trudem oddech.
- My się lepiej cieszmy, że Banga nie ma w domu. On by nam jaja urwał. – Daehyun podsumował sytuację i poszedł dalej zmywać.
- Lepiej bym tego nie ujął. – Krzyknął za nim tancerz.
Siedzieli chwilę w ciszy. Wydawało im się, że najmłodszy znów zasnął, więc wykorzystali chwilę spokoju, pomogli głównemu wokaliście w sprzątaniu.



- Dobra łobuzy. Lider będę w domu za dwie godziny. Trzeba ogarnąć sytuację.
W ciągu półgodziny udało im się ogarnąć cały dom. Pozostawał tylko jeden problem pod postacią jednego pijanego Żelka. Co prawda już nikogo nie atakował, ale bełkotał coś jak potłuczony i gdy tylko spuściło się na chwilę z niego oko to próbował wydostać się z koca, a to jednoznacznie oznaczało, że będzie próbował molestować seksualnie jednego z członków zespołu.
Właśnie ukrywali resztę dowodów, gdy z kuchni podbiegł ich poirytowany ryk Daehyuna.
Pierwszy znalazł się tam Himchan i zastał tam maknae, który przywarł do pleców ich głównego wokalisty i błądził dłońmi po jego klatce piersiowej. W momencie, w którym reszta dotarła do pomieszczenia maknae zaczął właśnie drażnić sutki Daehyuna.
- Możecie go łaskawie ode mnie zabrać? – Wydyszał wściekły po czym jęknął przeciągle, bo Zelo mocniej ścisnął jego sutki.
- Nie ma sprawy, ale na pewno tego chcesz? – Himchan podszedł do nich i chciał dodać coś jeszcze, ale mordercze spojrzenie Daehyuna mówiło samo za siebie.
Oderwał wiotkiego rapera i zaczął ciągnąć go w stronę sypialni, którą zajmował z liderem.
- Czemu jesteś taki niegrzeczny?
- Bo grzeczni chłopcy nie zmieniają historii. – Wybełkotał.
Himchan niemal rzucił go na łóżko i otulił kołderką. Chłopak znów spał jak zabity, ale dobrze wiedział, że to tylko kwestia czasu. Na szczęście drzwi miały zamek, więc zamknie go i będzie miał święty spokój.
Wychodząc z pokoju obejrzał się i uśmiechnął złośliwie.
- No to na Banga czeka ładna niespodzianka. – I wyszedł szczerząc się jak mały chochlik.



Wszedł do mieszkania i pierwsze co go uderzyło to niezwykła wręcz cisza. Ich dormie zdarzało się to niezwykle rzadko, szczególnie przed północą. Zajrzał do salonu, ale tam byli tylko Jongup i Himchan, którzy oglądali jakiś film.
- Co tu tak cicho?
- Reszta śpi. – Odpowiedziała bez zainteresowania ich zespołowa Diva.
- Aha.
Odchodząc zauważył jeszcze, że Himchan przygląda mu się. Coś w jego spojrzeniu go zaniepokoiło. A może to była tylko jego wyobraźnia?
Nie myśląc o tym udał się swoje pokoju. Wolał się skupić na tym, że za chwilę położy się obok Junhonga i zaśnie w spokoju.
Bang Yongguk nie lubił jeździć na nagrania sam. Choć nie przyznał się nigdy to tego przed resztą zwyczajnie brakowało mu wtedy tej zgrai idiotów, a szczególnie jednego.
Wszedł do sypialni i nie zapalając światła zaczął się rozbierać. Gdy był już bez koszulki poczuł na swoich plecach gorący oddech młodszego.
- Czemu nie było cię tak długo hyung? – Jego głęboki głos zabrzmiał mu w uszach.
- Hyung przeprasza. Starałem się jak mogłem, ale zatrzymali mnie.
- Jak mi to wynagrodzisz hyung?
Lider odwrócił się zaskoczony i zobaczył za sobą widok o jakim mu się nawet nie śniło. Młodszy stał za nim w samych bokserkach, z lekko przymkniętymi powiekami i uroczo potarganymi włosami. Wyglądał jak chodzący seks.
Nim się obejrzał leżał na łóżku, a młodszy sadowił się wygodnie na jego kolanach.
- Widzę, że już masz jakiś pomysł. – Uśmiechnął się lekko i nachylił się, żeby go pocałował, ale ten odepchnął go od siebie.
- Mój pomysł, moje zasady.
W mroku dostrzegł, że Zelo uśmiecha się zadziornie. Kompletnie nie wiedział czemu maknae tak się zachowuje, zwykle jeśli chodził o sprawy łóżkowe był nieśmiały i wszystko zostawiał w rękach starszego… musiał jednak przyznać, że ta zmiana jak najbardziej mu się podobała.
Junhong przejechał dłońmi po jego nagim torsie, powoli błądził po jego wyrzeźbionym brzuchu, czuł pod poduszkami palców, że jego skóra pokrywa się gęsią skórką. Nie bawiąc się w zbędne ceregiele rozpiął mu spodnie i szybko się ich pozbył siadając jednocześnie między jego nogami.
Yongguk obserwował uważnie każdy jego ruch, jednocześnie nie mogąc przestać się dziwić. Jego Żelek nigdy się tak nie zachowywał… może go podmienili jak nie było go w domu?
Nie dane mu było zbyt długo się zastanawiać, ponieważ Zelo zaczął wodzić dłonią po jego członku wciąż ukrytym za materiałem bokserek. Zaczerpnął gwałtownie powietrza, gdy młodszy ścisnął jego męskość mocniej. Choć po głowie wciąż kołatały mu się różne myśli, jego ciało mówiło samo za siebie – podobało mu się to co robił młodszy czego dowodem była rosnąca w spodniach erekcja.
Zelo nachylił się i przejechał językiem po całej długości jego przyrodzenia. Miał pustkę w głowię, robił to co podpowiadał mu instynkt, dobrze wiedział, że gdyby nie był pijany w życiu by się na to nie odważył.
Spojrzał prosto w oczy lidera i w tym samym momencie wydobył jego członka z bokserek. Wciąż patrząc w jego oczy z początku delikatnie zaczął lizać jego męskość, by po chwili wziąć go całego do ust i zassać się mocno.
- Zelo… ach! – Z otwartych ust raper wydobył się cichy jęk.
Młodszy nigdy mu tak nie robił, zwykle to on dbał o tym by im obu było przyjemnie, a teraz to maknae miał pełne ręce roboty. Przyglądał mu się uważnie i musiał przyznać, że sam widok sprawiał mu nie małą satysfakcję nie mówić już o tym co wyprawiał tym swoim zręcznym językiem.
Z chwili na chwilę było mu coraz bardziej przyjemnie. Czuł, że Zelo zaczął pomagać sobie dłonią, która wodziła za jego ustami w górę i w dół. Powoli czuł w dole brzucha mrowienie.
- Junhong ja zaraz… zostaw…
Ale młodszy miał inne plany, w końcu to był jego pomysł. Wziął jego penisa głębiej w usta i zassał się na nim mocno, by po chwili poczuć słonawą wydzielinę na swoim języku. Grzecznie połknął wszystko, oblizał usta i rzucił mu płomienne spojrzenie.
- Nie wiedziałem hyung, że smakujesz tak dobrze. – Ściągnął z niego do końca bokserki i rzucił gdzieś w kąt.
- Nie poznaję cię Zelo. Zaskakujesz mnie.
- A to nie koniec niespodzianek.
I nie czekając na odpowiedź z jego strony wpił się w jego usta i zaczął z zapamiętaniem pieścić jego wnętrze. Jedną rękę oparł na jego klatce piersiowej, a drugą zaczął na nowo stymulować jego członka.
Gdy Yongguk zaczął odpowiadać na jego pocałunku w jednej chwili znalazł odpowiedź na wszystkie dręczące go pytania. Z lekkim wysiłkiem odsunął go od siebie i spojrzał mu w oczy.
- Piłeś prawda? – Mówił cicho, ale Zelo od razu wyczuł, że jest zły.
- Tylko trochę. – Odpowiedział nie patrząc mu w oczy tylko zaczął składać pocałunki na jego szyi.
Bang chwycił jego twarz w dłonie tak, żeby młodszy nie uciekł mu wzrokiem.
- I co ja mam z tobą zrobić?
- Kochaj się ze mną.
Znów zaatakował jego usta i tym razem starszy od razu odpowiedział na tę pieszczotę. Zaczepiał go swoim językiem, wodził po jego podniebieniu, aż w końcu usłyszał dźwięk, który był dla niego najpiękniejszą muzyką, dźwięk od którego był uzależniony – spomiędzy tych różowych, słodkich usteczek wydobył się cichy, przytłumiony jęk.
Nim zdążył nacieszyć się tym dźwiękiem Junhong oderwał się od niego i zaczął małymi pocałunkami badać jego klatkę piersiową. Z premedytacją trącił jego sutka palcem, by zobaczył jego reakcję, a starszy w odpowiedzi tylko się uśmiechnął.
Zelo znów ułożył się między jego nogami. Jeśli chodziło o dzisiejszą noc to miał on swoje plany. Wciąż całując jego klatkę piersiową, zaczął znów pocierać jego członka. Zahaczył językiem o jego pępek, a z ust raper wydobył się cichy pomruk, godny rasowego tygrysa.
Nagle młodszy zatoczył kółko wokół jego odbytu, a w następnej chwili sam leżał na brzuchu, a Yongguk dociskał go do łóżka swoim ciałem.
- Co to, to. – Wymruczał mu do ucha, nadgryzając płatek ucha.
- Ach! Ale hyung… ja chciałem, żebyś czuł się tak samo jak ja. – Jęczał cicho w poduszkę.
Lider uśmiechnął się lekko pod nosem, po czym zaczął zsuwać z niego bokserki, ukazując jędrny tyłek maknae.
- Mój Żelku, uwierz mi czuję się równie wspaniale jak ty. – W tym samym momencie ścisnął jego męskość, przez co z ust młodszego dobył się głośny jęk. – A teraz sprawie, że będziesz zdzierał sobie gardło.
- Yongguk hyung!! – Ostatnie słowo wykrzyczał niemal, ponieważ starszy włożył w jego wnętrze od razu dwa palce i zaczął nimi poruszać.
Bang całował jego bladą skórę na plecach, jednocześnie wciąż bawiąc się palcami w jego wnętrzu. Czuł jak ścianki odbytu zaciskają się na jego palcach… jak on uwielbiał to uczucie, to gorąco, które zawsze odczuwał, gdy się w niego zagłębiał.
- Yongguk! – Krzyknął nagle młodszy, bo udało mu się trafić idealnie w jego prostatę. – Szybciej…
Jęczał cicho, ledwo łapiąc oddech. W pewnym momencie ich spojrzenia się spotkały i lider zauważył w jego spojrzeniu jak bardzo Choi go pragnie.
Nie bawiąc się wyjął z niego palce i niemal od razu wszedł w niego do końca, powodując tym samym, że z ust Junhonga wydobył się krzyk wyrażający czystą rozkosz.
Niemal w tym samym momencie zaczął się w nim poruszać. Nie czekał, aż młodszy przyzwyczai się do jego obecności, wiedział, że są zbyt podnieceni, zbyt się pragną by móc zawracać sobie głowę takimi błahymi sprawami. Dobrze wiedział, że przez niego Zelo nie będzie mógł chodzić cały następny dzień, ale liczyła się dla niego teraz tylko przyjemność.
Choi Junhong czuł jak jego penis wypełnia co całego, jak każdy ruch sprawia mu coraz większą przyjemność. Jego ciałem raz po raz wstrząsały dreszcze przyjemności, odczuwał rozkosz każdą komórką swojego ciała. Tym razem było inaczej niż zwykle. Jego ukochany hyung nie był tak delikatny, wchodził w niego szybko i brutalnie, fundując im obu nieziemską przyjemność.
Yongguk czuł jak ścianki odbytu młodszego zaciskają się mocniej na jego przyrodzeniu. Dobrze wiedział, że to znak, że młodszy jest coraz bliżej spełniania. Słuchał jego spazmatycznego oddechu, jego jęków, mieszających się z krzykami, które świadczyły tylko o jednym – to właśnie od sprawił mu tak dużą rozkosz, to dzięki niemu ledwo łapał oddech, dzięki niemu zaraz jego ciałem wstrząśnie orgazm o jakim mu się nie śniło.
Starszy chwycił męskość Zelo w dłonie i zaczął ją intensywnie pocierać. Sam też czuł, że jest bliski spełnienia.
Wystarczyło kilka gwałtownych ruchów i Yongguk rozlał się w jego wnętrzu, a Junhong doszedł w jego dłoń, krzycząc ochryple.
Leżeli obok siebie i oddychali ciężko, dochodząc do siebie po świeżo przeżytym orgazmie.
- Obiecaj mi coś Żelku. – Odezwał się nagle lider.
- Wszystko hyung. – Odpowiedział wciąż oddychając ciężko.

- Od tej pory pijesz tylko w moim towarzystwie.