niedziela, 19 października 2014

VIII. Bez mojej zgody (Część I)

I pojawił się pierwszy rozdział nowego opowiadania! Mam nadzieje, że Wam się spodoba :*
(wiek bohaterów opowiadania został zmieniony dla celów opowiadania)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Nie słuchał więcej co rodzice mają mu do powiedzenia. Nie interesowało go to. Był wytrącony z równowagi.
Kochał swoich rodziców, wiedział, że się o niego troszczą, że dla niego oddaliby własne życie, ale nie chciał, żeby kierowali jego życiem.
Wszedł do swojego pokoju i zatrzasnął za sobą drzwi z hukiem. Nie pamiętał kiedy ostatnio był na nich aż tak zły. Usiadł na łóżku i ukrył twarz w dłoniach. Miał niemal dwadzieścia pięć lat, a jego rodzice robią co chcą, kompletnie nie przejmując się jego uczuciami, jego planami na przyszłość, tym co on myśli, jakie jest jego zdanie. Zwykle nie przeszkadzało mu, że stawiają go przed faktem dokonanym, przyzwyczaił się do tego przez te lata, ale teraz przesadzili.
Był rodzicom wdzięczny za wiele rzeczy. Za to, że zaufali mu i nie powiedzieli ani jednego słowa o tym jakie studia wybrał, a jak się później okazało był to strzał w dziesiątkę (często wytykał ojcu w żartach, że dzięki temu, że skończył psychologie lepiej radzi sobie z kontrahentami), że pozwolili mu i bratu w spokoju prowadzić firmę tak jak im się podoba, a przede wszystkim za to, że go zaakceptowali takiego jakim jest.
Doskonale pamiętał moment, w którym zorientował się, że jest gejem. Było to w gimnazjum, po lekcji wf-u kiedy to z innymi chłopakami przebierał się w szatni. To wspomnienie jest tak żywe, jakby to działo się wczoraj. Pamiętał to gorąco, które go uderzyło na widok jednego z kolegów… wtedy jeszcze dokładnie nie wiedział z czym to się wiąże, co to dokładnie oznacza, ale nie zabrało mu dużo czasu dojście do tego. A gdy w końcu uświadomił sobie co jest grane był naprawdę przerażony, to była najgorsza chwila w jego życiu.
Nie wiedział jak i czy ma powiedzieć o tym rodzicom i bratu. Bał się, że go odrzucą, że przez to jaki jest przestaną go kochać, że nie będzie dla niego już miejsca w ich rodzinie…
Pierwszy o jego orientacji dowiedział się Taesun. Rodziców nie było w domu, a starszy Lee miał być na treningu, więc Taemin zaprosił do domu swojego pierwszego chłopaka (jeśli dobrze pamiętał to była druga liceum). Właśnie siedzieli w jego pokoju i się całowali, gdy niespodziewanie do domu wrócił starszy z braci – odwołali mu trening i postanowił dowiedzieć się co jego uroczy, młodszy braciszek ma ochotę zjeść.
Teraz z perspektywy czasu mógł się śmiać z zszokowanej miny Taesuna, ale wtedy był autentycznie przerażony. Szybko pozbył się swojego chłopaka i z duszą na ramieniu zapukał do pokoju swojego brata. Spodziewał się najgorszego. Że dostanie w twarz, krzyków, awantur, ale stało się zupełnie odwrotnie. Co prawda Taesun był zawiedziony, że brat nie przyszedł do niego od razu i nie powiedział o wszystkim, ale poza tym powiedział mu, że przecież to nic nie zmienia i że nadal go kocha.
Właśnie wtedy poczuł, że część tego brzemienia spada mu z ramion, ale pozostawali jeszcze rodzice. Od tamtej pory Taesun raz na jakiś czas namawiał go do opowiedzenia o wszystkim mamie i tacie, ale zwyczajnie w świecie nie mógł się przemóc.
Udało mu się to dopiero po ceremonii zakończenia liceum. Poprosił wtedy rodziców, żeby poszli we czwórkę do restauracji. Wolał powiedzieć im o wszystkim w miejscu publicznym bo bał się, że w domu może dojść do rękoczynów (Taesun podsumował to stwierdzeniem, że chyba zwariował). Nie pamiętał, żeby kiedykolwiek w swoim życiu tak się stresował, ale wszystko ułożyło się tak jak to przewidział Taesun. Mama płakała przez dobrą godzinę przytulając do siebie młodszego Lee i robiąc mu pretensje, nie mogła pojąć czemu nie przyszedł do niej z tym wcześniej, martwiła się jak on sobie radził przez tak długi okres czasu. Jeszcze tego jako tako mógł się spodziewać, ale reakcja jego ojca kompletnie go zaskoczyła. Co prawda powiedział, że potrzebuje czasu, żeby to wszystko przemyśleć, ale bez względu na wszystko zawsze będzie go kochał. Lee Taemin leżał na łóżku i rozpamiętywał te wydarzenia. Za każdym razem gdy źle czuł się psychicznie to przypominał sobie to wszystko, ale tym razem to nie pomogło… wciąż był wściekły. Wciąż nie mógł pojąć jak mogli podjąć za niego najważniejszą decyzję w jego życiu – to z kim je spędzi.
Podniósł się raptownie z łóżka i ruszył do szafy po duży plecak. Nie miał zamiaru zostać tu ani chwili dłużej. Co prawda nie miał już piętnastu lat i nie musiał wymykać się z domu, ale nie miał ochoty widzieć się teraz z rodzicami, więc skorzysta z dawnej drogi ucieczki, którą pokazał mu jego nieoceniony, starszy brat – a mianowicie przez okno.
Spakował wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i ruszył do okna. Ile to razy jako dzieci wymykali się w nocy właśnie tą drogą. Uśmiechnął się na samą myśl, właśnie w ten sposób Taesun złamał rękę, gdy miał dziesięć lat.
Wysunął się na dach werandy, który znajdował się pod jego oknem i usłyszał cichy śmiech.
- Długo ci zajęło zbieranie się do wyjścia. – Starszy Lee wyszczerzył się do niego w uśmiechu.
- A co idziesz ze mną?
- Broń Boże! Ktoś musi uspokoić rano mamę, gdy odkryje, że twoje łóżko jest puste. Bo nie wrócisz do rana prawda?
- Raczej nie. Wątpię, że odetchnę do tej pory.
Na chwilę zapadła cisza, przerywana nielicznymi odgłosami nocy.
- Hyung. Mógłbyś mi coś wytłumaczyć?
- Jeśli tylko będę w stanie.
- Czemu oni myśleli, że się na to bez szemrania zgodzę, że nie mam innych planów na przyszłość?
Taesun przyglądał mu się moment, po czym nieznacznie wzruszył ramionami.
- Mogę tylko przypuszczać. Żaden z nas, nigdy nie zgłaszał sprzeciwów co do tego jak układali nam życie, a za ich plecami i tak robiliśmy to co chcieliśmy. Moim zdaniem po prostu ich rozpuściliśmy.
Taemin westchnął. Nie wiedzieć czemu czuł się pokonany. Choć w życiu by nie powiedział tego na głos to musiał przyznać, przynajmniej w duchu, że jego brat miał rację. Dzieci rozpuściły rodziców.
- A właśnie! Hyung pożyczysz mi swój samochód? Nie wziąłem kluczyków do swojego.
- Hahaha! – Zaśmiał się donośnie. I rzucił czymś w niego. Łapiąc to prawie spadł z dachu, ale w ostatniej chwili złapał równowagę. – Masz, wyprowadziłem twój, stoi na ulicy i czeka na ciebie.
- Dziękuję hyung!
- Zawsze do usług. – Wstał i ruszył w kierunku swojego okna.
Taemin patrzył za nim przez chwilę, po czym uśmiechnął się lekko i zsunął się z dachu tak jak to wiele razy robił w dzieciństwie, ze swoim zwariowanym bratem u boku.



Jechał ulicami Seulu i słuchał pierwszej lepszej stacji radiowej. Starał się o niczym nie myśleć, szczególnie po tym jak spotkał się dzisiaj ze swoją matką, która wyjechała z co najmniej niecodzienną propozycją. Kto to słyszał, żeby dwie firmy łączyły się ze sobą, poprzez związek dwóch mężczyzn. To nie mieściło mu się w głowie.
Obiecał zastanowić się nad całą sprawą, ale i tak wiedział, że odmówi. Wszystko jednak się zmieniło, gdy jego asystent pokazał mu zdjęcie mężczyzny, z którym miał się związać. Coś w jego spojrzeniu go urzekło. Nie był w stanie dokładnie określić co to było, ale zdobył tym jego serce nim się jeszcze spotkali. Ale nie tylko spojrzenie miał elektryzujące. Po jego twarzy było widać, że jest już dorosłym mężczyzną, ale coś mu mówiło, że gdyby chciał mógłby swoim urokiem wymordować pół planety.
Nagle musiał zahamować, bo czarny Nissan GTR wyleciał zza zakrętu z niesamowitą prędkością. Osobiście uważał, że takich wariatów powinno się zamykać w więzieniu na bardzo długo.



Zaparkował pod blokiem mieszkalnym jakich w Seulu jest na pęczki. Zabrał plecak z siedzenia i ruszył do dobrze znanego mu budynku. Bywał tu tak często jak tylko mógł, wiązał z tym miejscem wiele miłych wspomnień (szczególnie jeśli chodziło o imprezy studenckie).
W tym bloku mieszkał jego dobry kolega ze studiów, który pokazał mu jak się dobrze bawić, jak pić, żeby się nie upić, a przede wszystkim pokazał mu jak to jest być kochanym. W tym bloku, na dziewiątym piętrze w mieszkaniu 094 mieszkał jego chłopak, z którym zaczął się spotykać dopiero po ukończeniu uczelni, bo nie miał pojęcia, że chłopak, z którą utrzymywał przyjacielskie stosunki też jest gejem. Nigdy przedtem nie czuł do niego głębszych uczuć, ich związek rozwijali na bieżąco, poznając się wzajemnie co doprowadziło ich do stanu, który sprawia, że serce bije jak szalone.
A przynajmniej tak mu się wydawało. Musiał przyznać, że przy nim czuł się dobrze, bezpiecznie, ale jakoś nie mógł się przełamać, nie mógł pozwolić sobie na kolejny krok.
Stanął przy drzwiach i odegnał niepotrzebne myśli z głowy, po czym zadzwonił do drzwi. Dobrze wiedział, że chwile zajmie mu dotarcie do drzwi.
Po dłuższej chwili usłyszał klapanie bosych stóp na płytkach i po kolejnej spędzonej na ciemnej klatce schodowej chwili jego oczom ukazała się najpierw blond czupryna, a potem zaspane oczy.
- O Taemina, to ty?
- Tak… mogę u ciebie przenocować?
Jonghyun w odpowiedzi tylko się uśmiechnął i wpuścił go do środka.