niedziela, 28 czerwca 2015

VIII. Bez mojej zgody (Część XIV) +18

Dość szybko jest nowy rozdział :D Powoli zbliżamy się do końca tej serii ;w; Następnie pojawi się trochę one shotów, a potem mam nadzieje, że wpadnę na pomysł na jakąś nową serię ^_^ 
Mam nadzieje, że spodoba się Wam :* Życzę Wam miłego czytania i czekam na Wasze komentarze :*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
BETA: Olivia









Coś ewidentnie smyrało go po twarzy. Próbował zdmuchnąć to, ale na nic się to zdało. Nie mógł już tego znieść, więc wyswobodził rękę spod ciepłej kołdry, żeby się tego pozbyć i napotkał pod swoimi palcami włosy. Otworzył leniwie oczy i ujrzał niewyobrażalnie wręcz potarganą czuprynę spoczywającą na jego ramieniu.
- Do tego też będę musiał się przyzwyczaić. – Uśmiechnął się do siebie.
Nie pamiętał, żeby kiedyś się przy kimś budził, zwykle wychodził gdy było po wszystkim i bardzo rzadko zdarzało się, żeby zobaczył ponownie osobę, z którą już raz spędził noc.
Będzie musiał się przyzwyczaić do wielu zmian w swoim życiu, a to wszystko przez jednego faceta, który owinął go sobie wokół palca. Nikt nigdy nie wpływał na niego tak jak Lee Taemin. Mimo, że chciał by przekonał się o jego uczuciach, on i tak postawił na swoim, co prawda taki obrót spraw nawet mu odpowiadał, ale nie mógł się pogodzić z tym, że utracił kontrolę. Dobrze wiedział, że od teraz będzie chodził tak jak mu młodszy zagra… i w sumie nie przeszkadzało mu to.
Chciał być na każde jego skinienie, chciał go rozpieszczać, chciał by ten radosny uśmiech nigdy nie schodził z jego twarzy, nie licząc tych licznych momentów, które będą spędzali w łóżku i nie tylko.
Cały czas cieszył się do sufitu. Wspomnienie poprzedniej nocy sprawiło, że zrobiło mu się gorąco, a podniecenie znów zawładnęło jego ciałem. Nie mógł uwierzyć w to co się z nim dzieje, jak ten chłopak na niego wpływa. Najchętniej zamknąłby się z nim w domu na cztery spusty i wypuszczać go z sypialni tylko wtedy, gdy będzie głody… chociaż w tym wypadku dałoby się połączyć przyjemne z pożytecznym…
- Gdy tak się cieszysz sam do siebie jesteś przerażający. – Zaspany głos młodszego wyrwał go zamyślenia.
- Myślałem o tobie.
- A skoro tak to możesz być sobie przerażający. – Zaśmiał się cicho.
Nim zdążył dobrze otworzyć oczy Minho zawisł nad nim i zaczął składać delikatne pocałunki na jego policzkach, powiekach, czole, nosie. Obcałowywał całą jego twarz,  jednak skwapliwie unikał ust, co strasznie denerwowało Taemina. Gdy próbował go pocałować, starszy odsuwał się nieznacznie i znów atakował jakąś część jego twarzy.
- Hyung! – Burknął w końcu zirytowany młodszy.
- Tak?
- Mogę wiedzieć co robisz?
- Sprawdzam czy jesteś prawdziwy. Mam wrażenie, że moja wyobraźnia pod twoim wpływem mogła mi sprawić taki złośliwy żart.
- Jak najbardziej tu jestem. – Zarzucił mu ręce na szyję i przyciągnął go do siebie.
Nim jego usta go dotknęły Minho uśmiechnął się lekko i tym razem już się nie opierając przywarł do niego na całej powierzchni ciała. Dłonią gładził go po włosach, policzkach, a usta napawały się miękkością warg Lee. Miał wrażenie, że przez te kilka godzin całkowicie zapomniał jak smakują i teraz odkrywał je znów na nowo.
- Ty sobie leż, a ja pójdę wziąć prysznic. – Powiedział nagle młodszy ostrożnie wstając z łóżka.
- Sam? – W głosie Minho pobrzmiewało zaskoczenie.
- Tak sam. Jak ty się będziesz kąpał to zrobię śniadanie czy coś.
- Ale sam?
Taemin zaśmiał się tylko i zniknął w drzwiach łazienki.
Minho przez chwilę patrzył zszokowany na drzwi. Nie wierzył jak młodszy mógł z nim tak pogrywać. Ale skoro chciał zabawy to będzie ją miał. Ze złośliwym uśmieszkiem malującym się na ustach stanął przy drzwiach i poczekał, aż młodszy puści wodę. Tym razem wszystko będzie tak jak on chciał.








Powoli otworzył drzwi i dostrzegł nagą sylwetkę młodszego pod prysznicem. Poczuł jak robi mu się gorąco, a cała krew spływa w okolice jego krocza. Zrzucił szybko swoje bokserki i zaczął skradać się w kierunku kabiny. Sam jego widok sprawiał, że jego męskość sterczała na baczność, a gdy sobie pomyślał co zaraz będzie z nim robił podniecenie eksplodowało mu w brzuchu.
Niemal bezszelestnie wślizgnął się do kabiny i przyległ no pleców Lee, by zaraz zacząć całować go po ramieniu.
- Hyung, co ty robisz? – Jęknął zaskoczony.
- Nie lubię brać prysznica w samotności. – Wymruczał mu do ucha i z satysfakcją zauważył, że Taemin zadrżał delikatnie.
- Jakoś do tej pory sobie świetnie radziłeś.
- Cóż poradzić, teraz sam nie wytrzymam.
- Jesteś strasznie samolubny.
- Będziesz musiał zacząć traktować to jako moją zaletę. Bo widzisz… mój egoizm leży w twoim interesie.
Bez uprzedzenie dłonie Minho przesunęły się na jego klatkę piersiową, przesuwał palcami w górę i w dół imitując ruchy młodszego z poprzedniej nocy, by po chwili ułożyć je na jego sutkach.
- Ach! Czyli nie dasz mi się w spokoju umyć? – Powiedział odwracając się do niego.
- Wydaje mi się, że mogę ci w tym pomóc.
Wziął do ręki kostkę mydła i zaczął wodzić nią po jego torsie, raz po raz zahaczając o sterczące już sutki Lee.
- W sumie, to podoba mi się ten pomysł.
Wspiął się na palce i pocałował go namiętnie. Zanurzył dłonie w już mokrych włosach i przyciągnął go mocniej do siebie, zachłannie badając kształt jego warg. Po chwili nie czekając na pozwolenie wtargnął do wnętrza jego ust i przygryzł delikatnie jego język.
- Do tego, że mam same genialne pomysły też będziesz musiał przywyknąć. – Uśmiechnął się, gdy zobaczył zdziwienie na twarzy młodszego.
- Jakiś ty skromny.
- I za to mnie lubisz.
Nie pozwalając na kolejną ciętą ripostę z jego strony ponownie złączył ich usta w pocałunku, podnosząc go przy tym i sadzając sobie na biodrach. Wyczuł, że młodszy znów się uśmiecha. Musiał powstrzymać jęk, gdy ta mała wredota zaczęła poruszać biodrami drażniąc jego penisa.
Trzymał go mocno za pośladki, ugniatając je przy tym miarowo. Chciał przedłużyć trochę ich wspólną zabawę, ale pożądanie jakie odczuwał skutecznie go powstrzymało.
Chwycił go mocniej jedną ręką, by móc wsunąć dwa palce w jego gorące wnętrze. Mimo, że zrobili to zeszłej nocy i Minho wcale nie był tak delikatny jakby chciał, młodszy był wciąż strasznie ciasny, co podnieciło go jeszcze bardziej.
- Na co do cholery czekasz? – Wysapał.
- Jesteś strasznie niecierpliwy.
- Będziesz musiał do tego przywyknąć. – Mimo, że drżał na całym ciele pod wpływem jego dotyku wciąż był w stanie go przedrzeźniać.
Minho tylko warknął krótko i przyparł go mocno do zimnej ściany, zatapiając się przy tym w jego ustach. Całkowicie stracił panowanie nad sobą. Gwałtownie całował jego wargi, zagryzając je, ssąc i zaczepiając jego język, a młodszy żarliwie odpowiadał na jego pieszczoty.
Taemin niecierpliwił się. Chciał już poczuć go w sobie, chciał, żeby go wypełni, żeby sprawił, że będzie krzyczał z rozkoszy tak jak zeszłej nocy. By razić swoje zniecierpliwienie poruszył niespokojnie biodrami i ku swojej radości poczuł, że Choi wyciąga palce z jego wnętrza i zaczyna się ocierać o niego. Chcąc jak najszybciej poczuć znów to cudowne uczucie wypełnienia wypiął się w jego stronę. Tak bardzo chciał, by znów sprawił mu tę nieziemską przyjemność…
Nagle irytacja wzięła nad nim górę. A wszystko przez to, że zobaczył szelmowski uśmiech malujący się na jego pełnych wargach. Nie panując nad sobą zaatakował je ze zdwojoną siłą, byle by tylko zmazać z nich ten wyraz.
- Ty też masz zakaz uśmiechania się, gdy to robimy.
- A to czemu? – Znów uśmiechnął się w ten sposób.
- Bo strasznie mnie to… ACH! – Krzyknął zaskoczony.
Minho wszedł w niego za jednym zamachem, do końca, idealnie przy tym trafiając w jego prostatę. Lee potrzebował chwili by złapać oddech, przymknął powieki, napawając się uczuciem, którego właśnie doznawał. Powoli spuścił głowę i spojrzał na starszego spod przymkniętych powiek.
- Więc co mówiłeś? – Pocałował go w zagłębienie obok obojczyka.
- Nie pamiętam. – Przysunął swoją twarz do niego i spojrzał mu w oczy.
- Tak myślałem. – Wykonał pierwszy płynny ruch, a po łazience rozszedł się głośny krzyk młodszego.
Tym razem nigdzie się nie spieszył, wchodził w niego powoli, w niemal ślimaczym tempie, za każdym razem idealnie trafiając w jego czuły punkt. Napawał się każdym dźwiękiem, który wychodził z rozchylonych ust młodszego.
- Hyung… ach… mój głos… to takie…
Nie mógł się powstrzymać. Mimo, że jego głos odbijał się od ścian, nie mógł go powstrzymać, było mu zbyt dobrze. Penis Minho penetrował jego wnętrze powoli, sprawiając, że zatracał się we wszystkich odczuciach jakich doznawał. Chciał się poruszać w rytm jego ruchów, ale wciąż trzymał go mocno, wciąż przyciskał go do zimnej ściany zapewniając mu przyjemność nie z tej ziemi.
Choi składał pocałunki na jego szyi, co jakiś czas zostawiał na nim krwawy ślad, na znak, że jest tylko jego, że nikt nie ma prawa położyć na nim choćby opuszka palca, chyba, że chce go stracić.
Wsłuchiwał się w każdy dźwięk jaki wydobywał się z jego ust, chciał by nigdy nie milknął; poruszał się nieprzerwanie w tym samym tempie, napawając się każdą jego reakcją, tym jak kurczowo się go trzymał, jak wbijał mu paznokcie w plecy, jak wymawiał jego imię, jak układał ust w uroczy dzióbek. Wszystko co teraz widział, słyszał, doznawał sprawiało, że czuł się jeszcze lepiej, że jego własna przyjemność jest potęgowana, dzięki temu, że widział jak młodszy wije się pod nim z rozkoszy.
Taemin czuł, że jest bliski spełnienia. Chwycił Minho za włosy i pociągnął mocno odnajdując jego usta i zanurzając się w nich. Z zapamiętaniem badał ich kształt czując, że lada moment dojdzie. Przygryzł jego dolną wargę i mimowolnie jęknął, ponieważ Minho przyśpieszył swoje ruchy.
- Ja… hyung…
- Ja też Taemina.
Przyciągnął go do pocałunku tłumiąc coraz głośniejsze jęki wydobywające się z jego ust. Nie mogąc się już dłużej powstrzymać zaczął wchodzić w niego coraz mocniej, czuł, że jest już na skraju.
Wystarczyła chwila i młodszy oderwał się od niego, a po łazience rozszedł się głośny krzyk, nie minęła nawet sekunda jak Minho doszedł rozlewając się w jego wnętrzu.
- Mówiłem, że we dwójkę będzie fajniej. – Powiedział całując go delikatnie.
- Tak było dużo fajniej, ale doszło mi kolejne miejsce, które muszę umyć. – Uśmiechnął się do niego, gdy w końcu zaczął normalnie oddychać.
- Co ty na to, żebym ci pomógł? – Ponownie wpił się w jego usta zatapiając się w ich miękkości.




- O której przychodzi się do pracy?! – Yura wydarła się na pół biura.
- Jeszcze wcześnie. – Powiedział posyłając jej całusa.
- Jest już po dwunastej. Gdzie ty do cholery…
Urwała i przyjrzała mu się uważnie. Albo jej się wydawało, albo widziała na jego szyi… Niemal wybiegła zza biurka i ruszyła jak głupia do jego biura. Wpadła do środka i zatrzasnęła za sobą drzwi.
- Czemu masz na sobie wczorajsze ubrania? – Zaczęła z grubej rury.
- Jonghyun wczoraj mnie śledził, więc nie mogłem wrócić do siebie.
- Więc gdzie spałeś? A raczej z kim?
Milczał, chciał, żeby sama się domyśliła, bo wiedział, że to sprawi jej o wiele więcej radości.
- Czekaj, czekaj… nie mów mi, że… - Spojrzała na niego wymownie, po czym zaczęła się śmiać donośnie. – No w końcu poruchałeś.
- Lepiej bym tego nie ujął. – Minho stał w drzwiach i uśmiechał się pogodnie.
- Brawo! Jestem z was dumna! – Yura odwzajemniła jego uśmiech.
- Dziękuję.
Taemin siedział za biurkiem i patrzył na tych dwoje wilkiem. Za dobrze bawili się jego kosztem.
- Co tu robisz?
- Przyjechałem uregulować wszystkie sprawy do końca.
- Mówisz o...?
- Tak. – Przeszedł za biurko i usiadł na blacie obok Taemina. – Nie wiem jak ty, ale nie mam ochoty robić tego co chce moja kochana mamusia.
- Muszę się z tobą zgodzić.
- W razie potrzeby, w przyszłości możemy coś z tym zrobić, ale na razie nie jest nam potrzebne zjednoczenie firm. – Wyciągnął rękę i pogładził go po policzku, a kciukiem przejechał po jego dolnej wardze.
- Nie będą zadowolone. – Gdyby nie to, że Yura wciąż tu była i przyglądała im się intensywnie już by się na niego rzucił.
- Jakoś będziemy musieli to przeżyć. – Nachylił się z zamiarem złożenia pocałunku, a tych słodkich usteczkach, które aż się o to prosiły.
- Nie przyszliśmy tu po to, żebyś molestował prezesa Lee. – Od drzwi dobiegł go głos Onew.
Yura odwróciła się napięcie i spojrzała zszokowana na osobę stojącą w drzwiach.
- A co ty tu robisz?! – Potrzebowała chwili by dojść do siebie.
- Przecież ci mówiłem, gdzie pracuje. – Taemin zaśmiał się z jej zaskoczonej miny.
- Wybacz, że nie uprzedziłem cię o tym, że wpadniemy, ale sam nie wiedziałem, gdzie jedziemy. Ten debil wpakował mnie niemal siłą do auta i tu przywiózł. – Jinki podszedł do krzesła, na którym siedziała i uśmiechnął się do niej delikatnie.
- Nie no nie ma sprawy. – Opadła na oparcie krzesła. – No to mamy prawdziwe rodzinne spotkanie.
- Taa. – Taemin wstał zza biurka. – Tylko Taesuna hyunga nam brakuje do szczęścia.
- Weź nie kracz, bo zaraz się tu przyczłapie. – Yura udała przerażoną.
- Co wy na to, żebyśmy poszli na jakąś kawę czy coś? – Minho przerwał ich zażartą dyskusję.
- Chętnie napiję się kawy. – Młodszy posłał mu zalotny uśmieszek. – Jakoś nie mogłem spać w nocy.
Yura przewróciła oczami. Coś czuła, że od teraz Choi Minho będzie częstym gościem w tym biurze.



... CDN ...

sobota, 20 czerwca 2015

VIII. Bez mojej zgody (Część XIII) +18

Pomimo tego, że wciąż został mi jeden egzamin, mam dla Was kolejny rozdział. I muszę przyznać, że chyba żaden z dotychczasowych nie sprawił mi takich problemów - pisałam go cały miesiąc, niemal zmuszając się do napisania kolejnego zdania >.< 
Mam jednak nadzieje, że spodoba Wam się :* Życzę Wam miłego czytania i jak zwykle czekam z niecierpliwością na Wasze komentarze <3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
BETA: Olivia 









Nie miał zamiaru spać, miał ważniejsze sprawy na głowie. A dokładnie jedną, dość pilną sprawę – mianowicie Minho. Ciężko było mu uwierzyć w tę jego nagłą przemianę, ale musiał przyznać, co robił niezbyt chętnie, że jego argumentacja była całkiem sensowna.
Rozumiał i to doskonale co starszy chciał mu pokazać, doceniał to, a nawet go to poruszyło… Poruszyło go i to nie tylko wewnętrznie. Nie pamiętał, żeby kiedykolwiek ktoś tak na niego działał, na samą myśl o nim robiło mu się gorąco, chciał znów posmakować jego pełnych ust, chciał znaleźć się w jego objęciach. Nie potrafił nad tym zapanować i nawet nie próbował.
Tak jak się położył, tak nadal leżał po upływie godziny, która w jego mniemaniu ciągnęła się w nieskończoność. Nie miał zamiaru dać za wygraną, co to, to nie. Z lekkim uśmiechem na twarzy podniósł się i rozejrzał po pokoju. Na krześle leżała ta sama duża koszulka i spodnie od dresu, które miał na sobie, gdy spał tu za pierwszym razem. Tego wieczora zdecydowanie przyda mu się tylko koszulka.
Zdjął swoje rzeczy i stojąc w samych bokserkach patrzył na rzeczy rzucone na krzesło. Równie dobrze mógł pójść do niego tak jak stał, ale wtedy miałby o wiele mniej zabawy, w końcu musiał go umiejętnie podjeść, by dostać to co chciał, nie mógł pozwolić, żeby Minho zbyt szybko domyślił o co mu chodzi, bo wtedy znów zacznie grać świętoszka i nici z całego planu.
Stanął przed lustrem i podziwiał swoje dzieło. Koszulka Minho była sporo na niego za duża, sięgała mu do połowy uda i lekko spadała z ramienia. Uśmiechając się do swojego odbicia potargał sobie włosy, także wyglądał jakby kręcił się na łóżku nie mogąc zasnąć. Wszystko jak na razie szło idealnie. Jedyny czynnik, który mógł pokrzyżować jego plany był w pokoju obok.
Wyszedł po cichu, ale nie zamknął za sobą drzwi na wypadek, gdyby musiał się ewakuować. Szedł na palcach, nie mógł sobie pozwolić na jakikolwiek dźwięk, nie wiedział czy Minho miał twardy sen, czy budzi go choćby najmniejszy szmer.
Ukucnął przy drzwiach prowadzących do jego sypialni i wstrzymał oddech. Wszystko zależało od tego czy zamknął drzwi czy nie. Naparł na klamkę i z sercem łomoczącym się w klatce piersiowej modlił się, żeby były otwarte. Tak się na tym skupiał, że gdy się otworzyły niemal wpadł do środka, w ostatniej chwili odzyskał równowagę i spojrzał w stronę łóżka. W ciemności dostrzegł sylwetkę śpiącego Choi. Szatański uśmieszek zagościł na jego twarzy. Czas zacząć zabawę.
Zamknął za sobą drzwi i wciąż się skradając podszedł do łóżka. Starszy leżał tyłem do drzwi, oddychał miarowo, kompletnie się nie spodziewając tego, co za chwilę miało się wydarzyć.
Taemin podniósł delikatnie kołdrę i ciągle go obserwując  położył się obok. Odczekał chwilę, żeby się upewnić, że się nie obudził. Próbował uspokoić oddech, ale nadmiar adrenaliny we krwi skutecznie mu to uniemożliwiał. Popatrzył na tył głowy Minho, wziął głęboki oddech i uśmiechnął się. Czas zacząć zabawę.
Wciąż uważając na to, żeby go nie obudzić przysunął się do jego pleców i nie panując nad sobą wciągnął powietrze, delektując się jego zapachem. Przez myśl przeszło mu, że zachowuję się jak jakiś prześladowca i musiał odczekać chwilę, żeby powstrzymać śmiech.
To co robił nie mieściło mu się w głowie, nie pasowało do niego, było kompletnie nie w jego stylu, ale czuł, że tego właśnie chce, że chce być blisko Minho, jak najbliżej się da.
Wyciągnął rękę i przejechał mu palcem po ramieniu, co ku jego zaskoczeniu pozostało bez żadnej reakcji. Przysunął się trochę bliżej i zaczął dmuchać mu prosto w kark, mając nadzieje, że tym razem uda mu się go obudzić, ale było to równie bezskuteczne. Gdyby nie leżał to ręce by mu opadły, nie mógł uwierzyć, że ma aż tak twardy sen.
Jeśli takie subtelne metody nie podziałały musiał przejść do bardziej drastycznych. Przejechał dłonią wzdłuż całego ramienia, po czym zjechał na biodro, a gdy wyczuł zakończenie koszulki wsunął dłoń pod nią i przejechał opuszkami palców po jego brzuchu. Z gardła wydobył mu się przytłumiony pomruk, czuł jak mięśnie się napinają, nadal gładząc idealnie wyrzeźbiony brzuch, przymknął powieki napawając się dotykiem jego skóry…
Minho westchnął przez sen. Bo to musiał być sen, miał wrażenie, że czuje oddech Taemina na swojej szyi, a jego ręka jeździła w górę i w dół jego brzucha. Nie mógł uwierzyć jak jego podświadomość reagowała na młodszego. Nikt jeszcze nie doprowadził go do takiego stanu, nie mówiąc o tym, że do tej pory nikt nie nawiedzał go w snach.
Poruszył się niespokojnie. To co działo się w jego śnie niewątpliwie było przyjemne, ale z drugiej strony było nie do zniesienia. Chciał się obudzić, jednak jak na złość nie mógł. Czuł, że młodszy składa na jego szyi delikatne pocałunki, co sprawiło, że po plecach przebiegł mu dreszcz podniecenia.
Zmarszczył brwi, teraz już niemal rozbudzony. To było zbyt realne, wyraźnie czuł rękę młodszego na swoim brzuchu nie mówiąc o gorącym oddechu, który owiewał jego szyję. Coś mu się nie zgadzało, miewał sny, które były niewyobrażalnie realne, ale to już była przesada. Zaczął wiercić się niespokojnie i na chwilę wszystko ustało, by po chwili wrócić ze zdwojoną siłą. Czuł usta młodszego, które błądziły z zapamiętaniem po jego szyi, a ręka wciąż gładziła go po brzuchu. To było nie do zniesienia.
Niezadowolony z jednej strony, ale również pobudzony z drugiej, próbował się przekręcić na drugi bok, ale coś mu to uniemożliwiło. Nagle poczuł jak młodszy przejeżdża mu zębami po szyi. W  jednej chwili poderwał się na równe nogi spadając przy tym z łóżka.
- C-co? – Zdążył wydukać tylko, gdy zobaczył na swoim łóżku młodszego z rozpalonym spojrzeniem.
- Bo widzisz hyung… nie mogłem zasnąć. – Starał się zabrzmieć jak najbardziej niewinnie.
- Naprawdę? I dlatego przyszedłeś molestować niewinnego człowieka we śnie?
- Niewinnego? – Taemin zaśmiał się cicho. – Chyba żarty sobie stroisz.
- Słucham? – Minho podniósł się z podłogi, patrzył na niego z góry niedowierzając własnym uszom.
- To wszystko twoja wina. Przez ciebie nie mogę spać, cały czas myślę o tobie, o tym, że chciałbym być przy tobie, że… - Urwał. Mimo tego co przed chwilą robił, mówienie o tym było dla niego zawstydzające.
- Że co?
- Dobrze wiesz co. – Spojrzał w bok. Jego determinacja poszła na spacer i nie chciała wrócić.
- Wiem, ale chyba powiedziałem ci coś na ten temat. – Pochylił się i pogładził młodszego po policzku. – Nie chcę, żebyś się do czegoś zmuszał.
- Sądzisz, że przyszedłbym tu i jak to nazwałeś molestował cię we śnie, gdybym się do czegoś zmuszał.
- Nie wiem, co ci chodziło po głowie, ale…
- Musisz mieć jakieś ale!
Wstał zdenerwowany z łóżka i chciał wyjść, ale Minho miał inne plany. Pociągnął go mocno za rękę tak, że młodszy leżał płasko na łóżku, a on pochylał się nad nim.
- Nie rozumiesz Taemina. Nie zdajesz sobie sprawy jak ciężko było i jest mi się przy tobie powstrzymywać. Chciałem tego od pierwszej chwili, gdy cię zobaczyłem. W przeciwieństwie do ciebie.
Lee milczał, odebrało mu dech w piersiach. Twarz starszego była na wyciągnięcie ręki, wystarczyłoby, żeby wykonał jeden gest i znów skosztowałby tych pełnych ust… ale nie mógł, leżał pod nim kompletnie oszołomiony, wpatrując się w niego jak w obrazek. Chłonął każde jego słowo. Choć nic nie szło tak jak sobie to zaplanował musiał przyznać, że taki obrót spraw też mu odpowiadał…
- Chcę, żebyś był pewny moich uczuć kiedy zdecydujesz się na ten krok. Nie chcę, żebyś to zrobił pod wpływem chwili.
Milczeli przez chwilę patrząc sobie w oczy. Ku zdziwieniu Minho na ustach młodszego pojawił się delikatny uśmiech.
- Jeśli już skończyłeś to teraz daj mi coś powiedzieć. Poznałeś mnie na tyle, żeby wiedzieć, że nie podejmuję pochopnych decyzji, nie robię niczego bez zastanowienia. I będąc szczerym od początku nie byłeś mi obojętny, wpływałeś na mnie w sposób, którego nie byłem w stanie wytłumaczyć, odbierałeś mi jasność myślenia. Od naszego pierwszego spotkania…
Chciał coś jeszcze dodać, ale uniemożliwiły mu to usta Choi. Całował go delikatnie, wodząc dłonią po jego policzku. To co robił z nim ten chłopak było nie do opisania. Kilka słów wystarczyło, żeby stracił resztki zdrowego rozsądku, przez to co powiedział serce waliło mu jak oszalałe, doprowadzając niemal do zawrotów głowy.
- Nie powinieneś mówić tego wszystkiego. – Powiedział odrywając się od jego ust.
- Dlaczego? – Ledwo mógł złapać oddech, a o mówieniu nie wspominając. Miał wrażenie, że szczęście rozrywa go od środka.
- Ponieważ, teraz nie będę mógł się powstrzymać. – Wodził nosem po twarzy Taemina, mówił cicho i gdy tylko mógł patrzył mu głęboko w oczy.
- Taki był mój plan od początku. – Zaśmiał się cicho, po czym przyciągnął go do kolejnego pocałunku.
To było to! Ta miękkość, to ciepło i jego zapach, który odbierał mu jasność myślenia. To było to czego mu brakowało, od czego był już uzależniony. Nie mógł mu się oprzeć, jego niski głos sprawiał, że po ciele przechodziły mu ciarki, a gorące spojrzenia rozpalały jego wnętrze.
Zachłannie badał wargi Minho, chciał nauczyć się ich kształtu, zapamiętać je, tak by zawsze móc je rozpoznać. Wodził palcami po jego szyi, raz po raz przejeżdżając po niej paznokciami. Nie mógł powstrzymać lekkiego uśmiechu, gdy usłyszał gardłowe mruknięcie wydobywajże się z jego pełnych ust.
- Widzę, że jesteś dzisiaj niewyobrażalnie rozbawiony.
- Powiedziałbym raczej szczęśliwy. – Ponownie się uśmiechnął.
- Muszę przyznać, że w tej chwili ten twój uroczy uśmieszek niewyobrażalnie mnie irytuję.
- Naprawdę? Nie rozumiem dlaczego? – Uniósł brwi w geście zdziwienia i tym razem posłał mu najbardziej złośliwy uśmiech na jaki było go stać.
Minho ujął jego podbródek w dwa palce i ścisnął mocno, pochylając się nad nim. Wciąż patrzył mu w oczy i pocałował go lekko, a następnie przejechał językiem po jego dolnej wardze, żeby po chwili lekko ją przygryźć.
- Mówisz, że nie rozumiesz? – Pocałował go delikatnie w szyję, by zawędrować do ucha i zacząć drażnić je swoim gorącym oddechem. – Powinieneś być świadomy tego, że w tym momencie na twojej twarzy chciałbym widzieć inny rodzaj emocji.
Taemin poczuł, że robi mu się niewyobrażalnie wręcz gorąco. Ubrania zaczęły mu przeszkadzać i to nie tylko na swoim ciele. Minho jakby to wyczuł i zaczął ściągać swoją koszulkę, ale młodszy powstrzymał go.
Ku ogromnemu zaskoczeniu Minho, Lee podniósł się na łokciach i lekko odepchnął go od siebie, po czym wsunął swoje sprawne dłonie pod zbędny materiał bluzki. Znów zaczął wodzić dłońmi po umięśnionym brzuchu, napawając się niemal każdym nowo napotkanym fragmentem skóry. Podnosił ją coraz wyżej, a za jego dłońmi ruszyły usta, które składały delikatne pocałunki niemal w każdym napotkanym miejscu.
Natomiast Choi obserwował poczynania Taemina z rosnącym podnieceniem. Ta niewinna pieszczota jaką mu fundował, była bardziej przyjemna niż mógłby się tego spodziewać. Chociaż jeśli miał być szczery największą przyjemność sprawiało mu obserwowanie młodszego, który z premedytacją najpierw zerkał mu w oczy, by potem znów zaopiekować się jego torsem. Nie mógł uwierzyć w to, że dał się złamać tak łatwo. Zwykle uchodził za człowieka z żelazną wolą, ale chyba będzie musiał się przyzwyczaić, że to nie będzie działo w spotkaniu z tym diabłem w anielskiej skórze. Nie mogąc się dłużej powstrzymać ściągnął swoją koszulkę i przyciągnął go do pocałunku. Skoro już i tak złamał wszystkie swoje postanowienia miał zamiar rozpalić go do czerwoności.
Wpił się w jego usta mocno, niemal brutalnie i od razu zaczął pieścić wnętrze, zaczepiając o język młodszego, drażniąc jego podniebienie, przygryzając jego wargi. Ponieważ obaj klęczeli na łóżku przyciągnął go mocno do siebie, jednocześnie z premedytacją ocierając się o jego krocze. Tak jak się spodziewał jęk wydobywający się z tym słodkich usteczek był najwspanialszym dźwiękiem jaki do tej pory słyszał.
Mimo, że z początku Taemin był zaskoczony jego gwałtownym zachowaniem, podobała mu się ta jego stanowczość, to jak go całował, wiedział, że jeśli o niego chodzi nie powinien spodziewać się delikatności i nie oczekiwał tego, chciał, żeby Minho był brutalny.
Z początku dość nieśmiało zaczął odpowiadać na jego pocałunki, czując rosnące pożądanie, to jak jego dotyk na niego wpływał był niedopisania, sprawiał, że zatracał się w tym całkowicie; chciał poczuć więcej, chciał czuć bliskość jego ciała, dział go dotykać, chciał by dłonie starszego wodziły po jego ciele, które z chwili na chwilę było coraz bardziej spragnione jego dotyku. Nie mogąc się powstrzymać powtórzył jego ruch i otarł się o jego krocze.
- Nie wiedziałem, że jesteś taki nieprzyzwoity. – Wymruczał mu do ucha.
- Wiele rzeczy jeszcze o mnie nie wiesz. – Powiedział ledwo łapiąc oddech.
- Bardzo chętnie się ich dowiem.
W mgnieniu oka ściągnął z niego koszulkę, by następnie popchnąć go na łóżko. Zawisł nad jego pół nagim ciałem rozkoszując się widokiem jaki się przed nim rozpościerał. Przejechał palcem od obojczyka, przez klatkę piersiową, zataczając wokół lewego sutka małe kółko, by następnie pogładzić lekko umięśniony brzuch, a na sam koniec wodzić nim koło gumki od bokserek. Z satysfakcją obserwował twarz młodszego. Sam nie mógł powstrzymać się od uśmiechu, gdy na ustach Taemina gasł ten złośliwy uśmieszek, którym go raczył, a zaczynała malować się czysta rozkosz.
- Uprzedzam cię, że chcę na twojej twarzy widzieć tylko wyraz czystej przyjemności, rozumiemy się? – Nachylił się i przygryzł płatek jego ucha.
- A co jeśli się nie zgodzę?
- Wtedy… będę musiał cię ukarać.
Bez ostrzeżenia wsunął rękę pod jego bokserki i ścisnął mocno męskość młodszego, a z jego gardła wydobył się głośny jęk.
- Jeśli nie będziesz grzeczny będę zmuszony karać cię całą długą noc.
Nim się spostrzegł Taemin oplótł go nogami w pasie i sprawnie przerzucił tak, że teraz to on pochylał się nad nim, znów się uśmiechając.
- Wybacz mi hyung, ale ja lubię być niegrzeczny.
Wpił się w usta starszego napierając na niego mocno i zaciekle walcząc o dominację. Mimo rosnącego podniecenia chciał się z nim jeszcze trochę podrażnić. Jego złośliwa natura nie dała osobie zapomnieć i już po chwili całował jego klatkę piersiową, nadgryzając ją lekko i robiąc malinki, gdzie tylko popadnie. Obserwował twarz Minho i choć bardzo tego chciał nie mógł powstrzymać uśmieszku wpływającego na usta. Już miał wsunąć dłoń w bokserki, gdy Choi chwycił go za biodra i usadził centralnie na swoim przyrodzeniu.
- Skoro lubisz być niegrzeczny to nie dajesz mi wyboru.
Ścisnął mocno jego pośladki, by następnie zacząć je miarowo ugniatać przez zawadzający materiał. Podobało mu się jak młodszy próbował z nim pogrywać, ale nie miał zamiaru dać mu dominować, co to, to nie. Jeśli o to chodziło wszystko musiało być tak jak on chciał. Możne następnym razem pozwoli młodszemu na więcej zabawy.
Pociągnął Taemina za ramię, by znów połączyć ich spragnione usta w pocałunku. W między czasie zsunął już kompletnie zbędne bokserki z jego uniesionych bioder. Gdy tylko poczuł dotyk jego nagiej skóry zaczął masować jego pośladki. Czuł jak Lee zaczyna drżeć pod wpływem jego pieszczot co nakręcało go jeszcze bardziej.
- Ach… Minho…
Przerwał pocałunek, jęcząc przy tym rozkosznie, gdy poczuł palce wędrujące wokół jego odbytu. Wyginał się w ich kierunku, poruszał biodrami w rytm poruszających się palców, przez co drażnił ich rosnące erekcję.
Nagle dłonie starszego zniknęły, a Taemin jęknął zawiedziony i spojrzał na niego z wyrzutem. Ale Choi tylko uśmiechnął się lekko i sięgnął dłonią w stronę szafki by po chwili wyciągnąć z niej lubrykant i prezerwatywy.
Nim zdążył cokolwiek zrobić młodszy wziął do ręki pudełko z gumkami, wyjął jedną, a potem rozerwał opakowanie zębami, wciąż patrząc starszemu w oczy zsunął się lekko z jego bioder i bez chwili zastanowienia wydobył jego penisa i zaczął wodzić po nim ręką, w górę i w dół, wsłuchując się w ciche pomruki przyjemności wydobywające się z ust Minho.
Nie przerywając kontaktu wzrokowego nasunął prezerwatywę na jego męskość i wrócił na swoje miejsce. Niemal w tej samej chwili straszy złapał go mocno z pośladki i wyciągnął szyję by przygryźć jego nabrzmiałe od pocałunku usta. Wylał trochę płynu na palce i nie czekając wsunął dwa palce w jego wnętrze.
- Minho! – Krzyknął nabijając się mimowolnie na palce.
Pragnął go do granic możliwości. Nie zważał na ból, chciał go poczuć jak najszybciej w sobie.
- Aż tak ci się śpieszy? – Powiedział składając pocałunki na jego smukłej szyi.
- Szybciej… - Tylko tyle udało mu się wykrztusić. Próbował oddychać normalnie, ale nie mógł uspokoić swojego ciała, które płonęło żywym ogniem.
- Jak sobie życzysz. – Zassał się na jego szyi, tworząc krwawy ślad.
Wyciągnął palce z jego wnętrza, uniósł lekko jego biodra, po czym pomógł mu się na bić na swoją sterczącą z podniecenia męskość. W uszach zabrzmiał mu urywany krzyk Taemina, czuł, że jego wnętrze drży z przyjemności. Odczekał chwilę i wykonał pierwszy gwałtowny ruch. Chciał, żeby się przyzwyczaił, nie chciał zrobić mu krzywdy mimo, że pragnął go jak nikogo wcześniej.
Ku jego zaskoczeniu Taemin niemal od razy wykonał kolejny ruch, a potem znów nabił się na jego penisa, jęcząc przy tym donośnie; poruszał się szybko, wbijał mu paznokcie w klatkę piersiową, kompletnie zatracając się w uczuciu jakie doznawał. Przyjemność jaką odczuwał była nie do opisania, penis Minho wypełniał go całkowicie, nie mógł się powstrzymać, poruszał biodrami coraz szybciej, chcąc jak najszybciej osiągnąć spełnienie…
Ale Choi miał inne plany. W pewnym momencie przytrzymał jego biodra, tak że nie mógł się poruszyć.
- Niee… hyung… ja… pozwól mi…
- Jeszcze chwila, a sprawię, że będziesz zdzierać sobie gardło z rozkoszy. – Wpił się w jego pełne wargi i wciąż tkwiąc w jego wnętrzu przerzucił go na plecy.
Młodszy mile zaskoczony działaniami Minho przyciągnął go do kolejnego pocałunku. Z zapamiętaniem całował go, chcąc poruszyć biodrami, ale wciąż były unieruchomione przez jego silne dłonie. Patrzył z wyrzutem na starszego, gdy ten wykonał pierwsze mocne pchnięcie, które spowodowało, że w oczach stanęły mu łzy.
Minho zarzucił sobie jego nogę na ramię i zaczął miarowo się poruszać, całując przy tym jego usta z których wydobywały się głośne jęki  pomieszane z okrzykami przyjemności.
Z każdym kolejnym ruchem zgrywali się coraz lepiej. Minho wchodził w niego coraz mocniej, coraz szybciej, sprawiając, że ten słodki głosik, który tak uwielbiał stawał się zachrypnięty. Taemin wychodził mu naprzeciw, poruszał zmysłowo biodrami, w rytmie jego ruchów, które z chwili na chwilę stawały się coraz szybsze, coraz bardziej gwałtowne, przepełnione rządzą, miłością, lekką dozą brutalności. Każdy ruch zapewniał ich o tym co do siebie czują. Odzwierciedlał każde słowo, które wypowiedzieli i te, których nie byli w stanie wypowiedzieć na głos.
- Minho ja…
- Dojdź dla mnie.
Kilka gwałtownych ruchów wystarczyło, by Taemin poczuł jak jego ciałem wstrząsa orgazm o jakim mu się nie śniło. Wygiął plecy w łuk i wykrzyczał jego imię w ekstazie, która zawładnęła jego ciałem. Niemal w tym samym momencie Minho doszedł w nim z krótkim okrzykiem na ustach.
Opadł na niego, po czym pocałował go delikatnie w policzek.
- Zniweczyłeś mój plan, ale chyba nie mam prawa narzekać. – Uśmiechnął się gładząc go po policzku.
- No ja myślę. – Taemin odpowiedział, wciąż ledwo łapiąc oddech.
Wciągnął szyję, by złagodzić pragnienie, które wciąż doskwierało jego ustom. Miał rację – już był uzależniony od smaku jego ust.





... CDN ...