piątek, 15 stycznia 2016

III. SHINee (Złapany w pułapkę)

Witajcie po dość długiej przerwie!
Na wstępie chciałam Was przeprosić, że nie dawałam żadnego znaku życia, ale było mi zwyczajnie wstyd za to, że nie jestem w stanie uporać się z własną weną, która postanowiła chyba poszukać nowego właściciela, ale teraz mam nadzieje, że wszystko wraca powoli do normy ;)
Z racji tego, że mamy nowy rok do listy moich postanowień, które jak na razie skrupulatnie realizuję dołączyło regularne prowadzenie bloga i w tym miejscu miałabym do Was prośbę - jeśli zauważycie, że nie dodaje nic dłużej niż dwa tygodnie to ścigajcie mnie - tu na blogu, na moim fanpage , na moim Ask'u, Wasze słowa zawsze działy na mnie mobilizująco więc i tym razem na Was liczę :D
Nie przedłużając - zapraszam na nowego one shota! Życzę Wam miłego czytania i jak zwykle czekam na Wasze komentarze :*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Nie bardzo wiedział gdzie jest i kiedy zasnął, ale nie miał specjalnej ochoty się budzić. Było mu ciepło i przyjemnie, tylko strasznie denerwowało go to, że ktoś po cichu wołał jego imię, dobrze wiedział, że to nie mogła być jego mama, bo ona zwykle zwlekała go z łóżka siłą. Nie chciał się budzić, ale słyszał ten głos coraz wyraźniej i przez to rozbudzał się coraz bardziej.
Przekręcił się na drugi bok i lekko otworzył oczy. Rozejrzał się nieprzytomnie po pomieszczeniu i ku swojemu przerażeniu dostrzegł zegar, właśnie dochodziła pierwsza w nocy.
- Minho czemu mnie nie obudziłeś?! – Poderwał się na równe nogi, ale zatrzymał się w pół kroku, gdy zobaczył co robi jego przyjaciel.
Przez chwilę odebrało mu nawet dech w piersiach. Patrzył oniemiały na niego i nie wiedział co ma powiedzieć.
Minho siedział jak skamieniały i czuł, że rumieniec wpływa mu na policzki, jednak po chwili zrozumiał co się przed chwilą wydarzyło i pośpiesznie ukrył swoje przyrodzenie pod materiałem bokserek.
- Taemina… - Odezwał się po chwili nie patrząc mu w oczy. – Proszę zapomnij o tym.
- Co?
- Idź już.
Nie spojrzał na niego ani razu, nie był w stanie. Po chwili usłyszał kroki, a potem cichy klekot zamka z drzwiach. Gdy młodszy wyszedł w końcu poczuł, że może oddychać swobodnie, choć wiedział, że przez to co zrobił to był zdecydowany koniec ich przyjaźni…
Taemin szedł ulicą lekko zamroczony. Nie bardzo wiedział co się przed chwilą wydarzyło. Nie mógł uwierzyć, że Minho robił sobie dobrze patrząc na jego śpiącą twarz, że był w stanie wypowiadać jego imię w ten sposób… to nie mieściło mu się w głowie.
Gdy wszedł do domu, od razu poszedł do swojego pokoju kompletnie ignorując wyrzuty jego mamy, nie miał na nią w tym momencie siły. Ciągle miał przed oczami twarz przyjaciela, lekko zszokowaną, ale w jego oczach kryło się czyste porządnie.
Zastanawiał się jak to się mogło stać? Jak mógł nie zauważyć, że ktoś kogo zna od pieluch myśli o nim w ten sposób. Chociaż na to dość szybko znalazł odpowiedź – Minho i ta jego pokerowa twarz, tak naprawdę nigdy do końca nie wiedział co kryło się w jego głowie.
Mimo, że wiedział już to, to wciąż w jego głowie kłębiło się mnóstwo pytań i jedno nadrzędne: co teraz? Choi kazał mu zapomnieć, ale jak niby miał to zrobić, jak miał zapomnieć, o tym że masturbował się tuż obok niego?
Długo kręcił się na łóżku nie mogąc zasnąć. Nie mógł przestać o nim myśleć… i niby jak miałby o tym zapomnieć?



- Boże twoja twarz jest zrujnowana! Nie spałeś całą noc czy co?! – Kibum stał obok jego ławki i z niekrytym przerażaniem patrzył na twarz swoje młodszego kolegi.
- Coś w tym stylu. A ty jak zwykle pełen energii. – Ziewnął przeciągle.
- Co tam ja? Czemu nie spałeś? Powiedz mi wszystko. – Przytulił głowę Taemina do swojej klatki piersiowej. Musiał przyznać, że często krępowało go takie zachowanie jego ulubionego hyunga.
- Po prostu nie mogłem zasnąć, ale dzisiaj na pewno to nadrobię. Nie przejmuj się. – Uśmiechnął się do niego lekko, mając nadzieje, że go przekonał, bo na samą myśl, że miał mu powiedzieć, o tym co się wydarzyło wczoraj przechodziły go ciarki.
- Nie zmyślasz coś aby? – Key zajrzał mu głęboko w oczy.
- Przyrzekam na mleko bananowe. – Uśmiechnął się do niego.
- No dobrze tym razem ci odpuszczę, ale w razie czego pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. – Pogłaskał go po głowie. Zdawał sobie sprawę z tego, że młodszy coś przed nim ukrywa, ale dobrze wiedział, że naciskanie na niego nie miało żadnego sensu, jak będzie chciał to sam mu wszystko opowie.
- Cześć wszystkim! – W drzwiach klasy stał Minho i uśmiechał się do niech pogodnie.
- Hej. – Mruknął tylko Lee i wyjrzał za oko.
Nie wiedzieć czemu zabolało, go to że Choi zachowuje się tak jak zwykle, że nie widać po nim tego co się wydarzyło zaledwie dzień wcześniej.
- Wszystko w porządku? – Poczuł czyjąś dłoń na swojej głowie.
- Tak. – Gdy zorientował się, że to Minho niemal od razu stracił ją. Nie myślał nad tym co robi, to był odruch.
- Ach… rozumiem.
Zamurowało go. Nie wiedział, że twarz jego najlepszego przyjaciela może przybrać taki wyraz. Gdy tylko odtrącił jego rękę pojawiło się na niej cierpienie, zawód, gorycz i coś czego młodszy nie potrafił rozszyfrować.
Chciał coś powiedzieć, przeprosić go, ale w tym momencie do sali wszedł nauczyciel i przywołał ich wszystkich do porządku.
Taemin kompletnie nie mógł skupić się na tym co się dzieje na lekcji, chociaż może poszłoby mu łatwiej, gdyby chociaż spróbował.
Siedział i patrzył się na tablicę, ale myślami był daleko od sali lekcyjnej. Czuł się winny. Co prawda niczego nie obiecywał Minho, ale nie mógł znieść myśli, że sprawia mu ból. Jednak jakby się na tym zastanowić starszy też nie myślał nad tym jak w tej sytuacji odnajdzie się młodszy. Po prostu kazał mu zapomnieć, nie pytając go o zdanie, o to jak się czuję, nie wyjaśniając mu niczego.
Właśnie! Lee miał prawo czuć się niemal wykorzystany! Przecież Minho robił sobie dobrze patrząc na jego śpiącą twarz, a co gorsza nie wiedział czy to był pierwszy raz czy robił tak za każdym razem, gdy zostawał u niego na noc?
W głowie miał coraz większy mętlik, im dłużej się nad tym zastanawiał tym mniej rozumiał, ale wiedział, że za nic w świecie nie chciał stracić najlepszego przyjaciela, ale nie przychodziło mu do głowy jak miałby temu zaradzić.
Dyskretnie spojrzał na Choi i poczuł, że dreszcz przebiegł mu po plecach. Nie mógł sobie wybaczyć, że nie zauważył, że Minho jest gejem. Przecież powinien coś zauważyć, spędzali w końcu ze sobą tyle czasu. Jakoś nigdy specjalnie go nie dziwiło, że starszy nie miał dziewczyny. Zdawał sobie sprawę z tego, że laski leciały na jego wygląd, ale żadna nie była w stanie znieść jego szorstkiej osobowości.
Zadrżał mimowolnie, gdy uderzyła go kolejna myśl. Czy jego przyjaciel spotykał się wcześniej z jakimś innym facetem? Czy był w jego życiu, ktoś kogo pokochał z kim chciał się związać?
O tak wiele rzeczy chciał go zapytać, dowiedzieć się, chciał mu jakoś pomóc, ale nie wiedział jak i co najważniejsze nie wiedział, czy Minho tego chce.
Gdzieś w połowie lekcji Taemin zaczął powoli odpływać i nim zdążył zauważyć spał z głową ułożoną na ławce.
- Choi! Obudź z łaski swojej tego głąba. – Głos nauczyciela wyrwał go z zamyślenia. Nachylił się nad ławką młodszego i potrząsnął nim lekko, ale bez rezultatu.
- Taemin obudź się. – Powiedział głośno, ale również pozostało bez odzewu. Kierowany odruchem położył dłoń na jego czole. – Ma gorączkę.
- Co ty tam mamroczesz?!
- Przepraszam panie profesorze, ale zaniosę go do pielęgniarki, wygląda na to, że ma gorączkę.
Nie czekając na choćby słowo ze strony nauczyciela, wziął go delikatnie na ręce i zaniósł go gabinetu.
Minho choć powiedział, że chce żeby młodszy o wszystkim zapomniał, to wiedział, że jest to niemożliwe, ale mimo to chciał być jak najbliżej niego, wspierać go gdy przyjdzie taka potrzeba, móc na niego choćby patrzeć z daleka. Zawsze miał nadzieje, że Taemin nic nie zauważy, ale niestety spełniły się jego najgorsze przypuszczenia, to jakim spojrzeniem go dzisiaj obdarzył znaczyło tylko jedno – koniec ich przyjaźni. Jednak nie miał zamiaru się poddawać, nie teraz…



- To tylko przemęczenie. Pewnie grał do późna, albo coś w tym stylu i się nie wyspał. Możesz już wracać do klasy.
- Mógłbym zostać jeszcze chwilę.
- Ach… oczywiście, ale następnej lekcji nie możesz opuścić. Usprawiedliwię waszą nieobecność. – Słyszał, że pielęgniarka wychodzi.
Obudzić się jakiś czas temu, ale nie miał odwagi spojrzeć w ich stronę. Bał się konfrontacji z Minho. Nie był jeszcze na nią psychicznie gotowy.
Słyszał kroki Choi, zbliżał się do łóżka, na którym leżał. Wiedział, że przygląda mu się cały czas, więc starał się jak mógł, żeby nie zdradzić się. Miał nadzieje, że na jego policzkach nie pojawiły się rumieńce, bo serce waliło mu jak oszalałe.
Nagle poczuł delikatny dotyk, gorących ust na swoich.
- Taemina… - Szepnął starszy.
Następne co dotarło do młodszego to szybkie kroki i dźwięk zamykanych drzwi.
Niemal w tej samej chwili poderwał się i spojrzał w tamtą stronę. Czuł się jakby serce miało zaraz wyrwać z klatki piersiowej. Wciąż czuł dotyk ust Minho, a w uszach brzmiał mu jego przepełniony podnieceniem i czułością głos. Na samo wspomnienie ciarki przeszły mu po plecach, a na policzki wpłyną rumieniec.
Nie poznawał sam siebie, czemu tak reagował, a co ważniejsze czemu chciał, żeby Minho w taki sposób wypowiedział jego imię?



Pielęgniarka kazała mu spać ile tylko chciał i nie przejmować się lekcjami, dlatego dopiero, gdy usłyszał dzwonek kończący zajęcia wygrzebał się z łóżka. Nie chciał wcześniej iść na lekcje, bo nie wiedział jak zareaguje, gdy zobaczy Minho. Bał się ich kolejnego spotkania, a jednocześnie chciał poznać odpowiedź na tyle dręczących go pytań.
Szedł już opustoszałym korytarzem do swojej sali, by zabrać swoją torbę. Nie mógł przestać myśleć o tym jak Minho wypowiada jego imię, z taką pasją, rządzą, a jednocześnie czułością. Nie spodziewał się, że jego przyjaciel wiecznie pokazujący pokerową twarz jest zdolny do tak silnych uczuć.
Wszedł do sali i zamurowało go.
Przy drugich drzwiach stał Minho i rozmawiał z jakąś dziewczyną. Chyba z ich klasy.
- Ach przepraszam. – Ich oczy się spotkały zanim Taemin wyszedł powrotem na korytarz, a w jego sercu pojawił się ból, którego kompletnie się nie spodziewał.
Nie wierzył w to, że miał zamiar pocieszyć się tak szybko. Stał na korytarzu i patrzył gniewnie w drzwi. Miał wrażenie, że tylko się z nim bawi, że bawi go to jak reaguje na te wszystkie rewelacje jakie mu fundował.
Gdy ta dziewczyna wyszła z sali wszedł do niej czym prędzej. Nie miał zamiaru z nim rozmawiać, nie chciał znów dać się wciągnąć w jego chorą grę. Wziął swoją torbę i już ruszył do wyjścia, ale Minho zaszedł mu drogę.
- Jak się czujesz? Gorączka już ci zeszła?
- Tak, już wszystko w porządku. – Chciał go wyminąć i wyjść, ale starszy znów stanął mu na drodze.
- Na pewno? – Położył mu dłoń na czole, a Taemin poczuł że drży. Nie rozumiał czemu nagle tak zaczął na niego reagować.
- Tak, a teraz z łaski swojej zostaw mnie. – Nie patrząc mu w oczy ruszył do drzwi, ale zatrzymał się w połowie drogi. – Przecież sam chciałeś, żebym zapomniał, prawda?
Posłał mu krótkie spojrzenie i już chciał wyjść kiedy Minho mocno szarpnął i przyszpilił go do drzwi.
- Co ty pieprzysz?! Czy naprawdę nic do ciebie nie dociera?!
- C-co?
- Wiem, że tak powiedziałem, ale wiem że nie dam rady udawać, że nic się nie stało.
-Minho co?
- Cicho. – Przyłożył mu palec do ust. – Mam dość przyglądania się z boku. Nie mogę znieść faktu, że kiedyś sobie kogoś znajdziesz, że mógłbyś się ożenić, że mogłoby cię przy mnie nie być. Niemal dzień w dzień wyobrażałem sobie jak w końcu cię zdobywam, jak w końcu stajesz się mój, jak pieprzę cię, jak sprawiam ci przyjemność nie do opisania, jak błagasz mnie o więcej… myślisz, że łatwo mi było zachowywać się przy tobie jak twój przyjaciel?!
- Ja nie…
- Nic nie wiedziałeś, bo nie chciałem żebyś wiedział, ale za każdym razem gdy zostawałeś u mnie walczyłem z pokusą wzięcia cię siłą, sprawienia, żebyś za wszelką cenę stał się mój.
Taemin był zszokowany jego wyznaniem. Nie wiedział, że tak na niego patrzył i nie bardzo wiedział co ma teraz zrobić, bo tym jak Minho powiedział mu o swoich fantazjach. Wiedział, że powinien być przerażony, w końcu obaj byli mężczyznami, ale w jakimś stopniu mu to pochlebiało.
- W każdym bądź razie nie mam zamiaru dłużej się powstrzymywać.
Nim młodszy zdążył choćby zamrugać Choi brutalnie wpił się w jego usta i od razu wtargnął go ich wnętrza. Pieścił je z zapamiętaniem, co jakiś czas zaczepiając jego język licząc na jakąkolwiek odpowiedź z jego strony.
- Teraz będziesz mój. Zdobędę każdą część ciebie. – Wyszeptał, gdy oderwał się od jego ust.
- Czekaj… co? Minho nie możemy…
- Wybacz, ale teraz nic mnie już nie powstrzyma.
Ponownie złączył ich usta w pocałunku, napierając tym samym na niego mocniej i otarł się o niego kroczem. Nie mógł powstrzymać uśmiechu, gdy wyczuł, że młodszy powoli twardnieje.
Lee nie bardzo wiedział co się dzieje, czuł tylko gorące usta Minho na swoich i z chwili na chwilę tracił zdrowy rozsądek. Choć z początku bronił się, starał się go odepchnąć to teraz z każdym muśnięciem jego warg, silna wola niemal z niego ulatywała.
- Nawet nie wiesz jak długo o tym marzyłem. – Dłonie Choi niespodziewanie wtargnęły pod jego koszulę i dość mocno zaczęły pieścić jego sutki. – Chciałem zobaczyć na twojej twarzy wyraz czystej rozkoszy i dziś za wszelką cenę do tego doprowadzę.
Nie czekając na odpowiedź młodszego pociągnął go mocno, po czym pchnął na podłogę. Zawisł nad nim dając mu tym samym szansę na odepchnięcie go, na ucieczkę, ale Taemin tego nie zrobił. Patrzył mu tylko niepewnie w oczy, ale już nie protestował.
Jedną dłonią znów zawędrował pod jego koszulę i odnalazł twardniejące powoli sutki, natomiast drugą zaczął pośpiesznie zdejmować z niego spodnie. Miał zamiar sprawić, że nigdy więcej nie pomyśli o seksie z kobietą.
- Minho, czekaj nie tu… nie możemy…
- Wybacz Mine, ale trochę już na to za późno.
- Czekaj…
Ale starszy miał inne plany. Znów zaatakował jego usta i tym razem mimo jego słów, w końcu otrzymał odpowiedź na swoje pocałunki. Lee dość nieśmiało muskał jego język, co sprawiło, że Minho podniecił się jeszcze bardziej. Szybko pozbawił go zbędnej odzieży, po czym przyłożył mu trzy palce do twarzy.
- Ssij. – Powiedział cicho.
Taemin nie poznawał go, nigdy się tak nie zachowywał, zawsze był opanowany, a teraz był jak dzikie zwierze, które jest w stanie zaatakować go w każdej chwili. Nie mógł uwierzyć, że robi z nim takie rzeczy, wiedział, że gdy ta chwila przeminie będzie tego mocno żałował, ale teraz… liczyło się tylko to by znów usłyszeć ten podniecony głos, poczuć jego usta na swoich, by jego gorące, duże dłonie znów zaczęły błądzić po jego ciele.
Posłusznie wsunął palce chłopaka w swoje usta i powoli zaczął obtaczać je swoją śliną. Dobrze wiedział do czego to wszystko zmierza, ale nie zamierzał się wycofywać, to co Minho z nim robił było nieprawdopodobne, ale o dziwo podobało mu się.
Szybkim ruchem Choi cofnął swoją rękę i przekręcił go na brzuch, a jego nawilżone palce zaczęły krążyć wokół wejścia młodszego, by po chwili jeden z nich znalazł się w środku.
Lee jęknął cicho, gdy poczuł go w sobie, było to uczucie, które było mu kompletnie obce, więc z początku strach wbił mu się w żołądek, ale po zaledwie chwili, gdy starszy zaczął poruszał palcem w jego wnętrzu, zaczął odczuwać coś więcej niż tylko dyskomfort, a gdy po chwili dołożył drugiego i trzeciego palca, a drugą dłonią zaczął pocierać jego penisa nie mógł dłużej trzymać swojego głosu na uwięzi, zaczął jęczeć cicho i swoją rękę.
- Nie zakrywaj ust, chcę cię słyszeć. – Wyszeptał mu do ucha, by po chwili przygryźć jego płatek.
- Ale jak ktoś nas usłyszy…? – Wydyszał tylko.
- Tym się nie przejmuj.
- Ale nauczyciele…
- Masz myśleć teraz tylko o mnie. – Ugryzł go mocniej. – Myśl i czuj tylko mnie.
Wyciągnął palce z niego palce i niemal od razu wszedł w niego powoli i do końca. Nie myślał o tym, żeby młodszy się przyzwyczaił, chciał go posiąść, całego, chciał żeby wszystko co wiąże się z imieniem Lee Taemin stało się jego.
Taemin czuł, że członek Minho niemal rozrywa go od środka, ale gdy tylko zmienił kont i zaczął poruszać się w nim w zawrotnym tępię to obok bólu, zaczęła pojawiać się ogromna przyjemność, która z każdym kolejnym pchnięciem stawała się coraz bardziej intensywna, sprawiała, że zapominał o całym świecie. W tym momencie istnieli tylko oni, ich splecione na szkolnej podłodze ciała i to, że Minho fundował mu taką przyjemność o jakiej nawet nie marzył.
Lee Taemin przestał całkowicie kontrolować swój głos, zapomniał gdzie się znajdowali, przez co z jego ust co chwila wydobywały się głośne jęki pomieszane z okrzykami przyjemności i raz po raz wypowiadanym imieniem jego niegdyś najlepszego przyjaciela, który teraz sprawiał, że widział mroczki przed oczami, a gdy młodszy osiągnął szczyt sprawił, że wszystko inne przestało się liczyć, była tylko ta wszechogarniająca przyjemność.



To był sen? Tak mu się wydawało. Miał wrażenie, że znów zasnął u Minho w domu i wszystko to co się do tej pory wydarzyło było tylko snem. Powoli otworzył oczy, ale coś mu się nie zgadzało. Czemu do cholery był w szkole?!
- W końcu się obudziłeś. Zaraz będziemy musieli się stąd zbierać. – Zachrypnięty głos Choi zabrzmiał mu w uchu.
Odwrócił się powoli i zobaczył go siedzącego tuż za nim i dopiero teraz poczuł, że jego silne ramiona oplatają go w pasie.
- Co? Czyli to wydarzyło się naprawdę?! – Gdy mówił bolało go gardło… czyli był dużo głośniej niż mu się wydawało.
- Oczywiście, że tak. – Pocałował go w kark. – Było dużo lepiej niż mógłbym to sobie wyobrazić.
- Ty! – Taemin poderwał się na równe nogi, ale zaraz zatoczył się i oparł o najbliższą ławkę. Nie tylko gardło go bolało, ale przez ból w biodrach ledwo mógł stać.
- Od dzisiaj tylko ja będę cię takiego widział. Cieszy mnie to niezmiernie.

Zatkało go, a na policzkach pojawił się soczysty rumieniec. Jedno było pewne – nie ważne jak bardzo by próbował nie będzie w stanie uciec, bo Minho zastawił na niego doskonałą pułapkę. Pułapkę ze swojej miłości.